Drugi zabieg na zaćmę.

Była środa. Stawiłam się w Klinice Okulistycznej w wyznaczonym terminie. Po 3 długich godzinach  zostałam przyjęta na oddział. Tym razem byłam grzecznie przygotowana do zabiegu. Co najważniejsze „tytany” były usunięte ;) Wspominałam o nich TUTAJ. W tym dniu było bardzo dużo przyjęć, brakło miejsca na oddziale B więc położono mnie na A. Na sali leżały jeszcze dwie kobiety. Jedna starsza ciesząca się dość dobrym zdrowiem jak na swój wiek i druga schorowana w średnim wieku bardzo nieodpowiedzialnie podchodząca do życia i swoich chorób. Nie dbała o siebie i nie słuchała zaleceń lekarzy co bardzo mnie raziło i nie mogłam jej kompletnie zrozumieć. Nie mówię, że trzeba robić wszystko co każą lekarze bo sama też patrzę na to czasem przez palce ale ewidentnie działać sobie na niekorzyść i robić świadomie krzywdę to już jak dla mnie jakiś sadomasochizm moralny. Nadszedł dzień zabiegu i pomimo, że wiedziałam co mnie czeka oraz jak to wygląda to jednak bardzo się bałam i denerwowałam. Zabrano mnie na górę i oczywiście przeszłam przez te same procedury co za pierwszym razem. Niestety podczas zabiegu oko mnie bardzo bolało i kilka razy zgłaszałam to więc dostałam mocniejsze znieczulenie po którym zrobiłam się bardzo senna. Po zabiegu poleżałam sobie jeszcze przez około pół godziny i pojechałam na oddział już B bo miejsca się zwolniły.  Tym razem była to sala dwuosobowa, na której byłam z taką jedną starszą panią, która tak strasznie chrapała, że nie obyło się bez mojej MP3. Na drugi dzień owa pani powiedziała: „starałam się nie wiercić bardzo bo to łóżko skrzypi, a nie chciałam  pani przeszkadzać i budzić”. Myślałam, że nie wytrzymam ze śmiechu bo czymże jest delikatne skrzypienie łóżka w porównaniu z odgłosem piły spalinowej :) Ciekawa jestem jakby wyglądała sytuacja gdyby było całkiem odwrotnie, przypuszczam, że moja współlokatorka nie byłaby taka wyrozumiała. Dlatego moja broń czyli MP3 zawsze mi towarzyszy i już wiele razy uratowała mi życie. Zabieg się udał sztuczna soczewka została wszczepiona. Wszystko teraz zależy od tego jak się będzie goić. W zaleceniach jest żeby się oszczędzać, nie schylać się i nie dźwigać nic ciężkiego. Ze swojego doświadczenia widzę, że jest to bardzo trudne bo jak tu nie funkcjonować normalnie gdy nic człowieka nie boli. Jak mi coś spadnie to odruchowo chcę się po to schylić więc muszę być cały czas czujna i pamiętać czego mi nie wolno. Teraz czekam na zagojenie drugiego oka i wtedy będą już całkiem naprawione. Pozostaje jeszcze problem mojej Retinopatii Cukrzycowej, która niestety postępuje i nie wiadomo co to będzie z moimi oczkami. Oczywiście ja jako niepoprawna optymistka jednak mam nadzieję, że wszystko potoczy się w dobrym kierunku.