Wychowanie, charakter, a może geny?

O ile z wychowaniem i charakterem można polemizować to z genami jest to niemożliwe. Tak się zastanawiam co ma większy wpływ na to jacy jesteśmy. Wydaje mi się, że tak na prawdę to człowieka kształtują wszystkie 3 cechy. Czasem zdarza nam się mówić o kimś, że jest źle wychowany, że ma zły charakter. Zauważcie, że częściej zwracamy uwagę właśnie na złe zachowania i przyzwyczajenia niż te dobre bo bardziej nas denerwują i rażą.  Łatwiej przychodzi nam nakrzyczeć  na partnera czy dziecko gdy coś zrobi nie tak niż pochwalić za dobry czyn. Myślę, że niektórzy się ze mną zgodzą, iż w każdej rodzinie czy związku istnieje pewien stereotyp, który wynosimy z domu i sami potem najczęściej go powielamy. Na pewno większość rodziców zaraz po urodzeniu dziecka zastanawia się jak go dobrze wychować i postępować z nim aby wyrosło na wartościowego człowieka i jak uchronić go przed wszelkimi niebezpieczeństwami jakie niesie ze sobą życie. Ja jako matka dorosłego już syna mogę z pełną świadomością powiedzieć, że jest to bardzo trudne zadanie zwłaszcza, że tuż za rogiem czai się okrutna i bezwzględna rzeczywistość. To jakie będą nasze pociechy gdy dorosną i jak ułożą sobie swoją przyszłość w dużej mierze zależy od nas samych. Dzieci chłoną jak gąbka to co widzą czy słyszą więc poprzez nasze zachowania starajmy się pokazać i uświadomić im co jest ważne i wartościowe w życiu no bo „czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci”.

Jak to jest z tym naszym charakterem, który po części wiąże się również z genami. Myślę, że jakby się tak zastanowić to na pewno niejedno z nas przypomni sobie takie sytuacje życiowe jak bliscy do nas mówili lub my do nich: „ale masz francowaty charakter to na pewno po mamusi/tatusiu”. No tak to już jest, że pewne cechy dziedziczymy niekoniecznie po rodzicach ale też po bliskich czy dalszych krewnych. Mówi się, że nad charakterem można popracować. Jest to na pewno ciężkie przełamać się i zmienić pewne postępowania czy przyzwyczajenia w naszej osobowości. Wymaga to od nas wielkiego poświęcenia. To jest czasem tak jakby umrzeć i narodzić się na nowo w innej nowej skorupie człowieczeństwa. Wiem jednak, że gdy człowiek chce się zmienić dla kogoś na kim tak na prawdę bardzo mu zależy to jest w stanie osiągnąć wiele. Niestety bywa i tak, że jest się tak zaślepionym, zabieganym czy zakręconym, iż w sposób zupełnie nieświadomy można boleśnie skrzywdzić drugą osobę. Nie docierają wtedy żadne argumenty ani prośby, które usilnie wykrzykuje się w te pełne zdziwienia i złości oczy. Wtedy wkracza życie i albo daje kopniaka w tyłek albo wylewa kubeł zimnej wody na głowę. Czasem to pomaga i człowiek potrafi się otrząsnąć, wrócić na właściwą drogę i iść nią odważnie aż do końca ale jest też tak, że kopniak jest zbyt silny lub woda w kuble za zimna i pojawiający się szok czy strach przygniata ciało i umysł i spycha z tej drogi w otchłań rozpaczy czy obłędu.

Geny, no cóż tak jak pisałam na początku z nimi się nie dyskutuje. Jest to po prostu dziedziczność decydująca o przekazywaniu potomstwu poszczególnych cech organizmu czyli coś co dostajemy w spadku po krewnych w całej swej okazałości. Czasem są to całkiem sympatyczne geny, a czasem mogą być bardzo dla nas niewygodne i uciążliwe. Możemy dziedziczyć: wygląd zewnętrzny, rozwój intelektualny, pewne zdolności czy talenty, a także choroby. W zależności od tego jak bardzo nasze geny komplikują nam życie to tym trudniej jest nam je zaakceptować i pogodzić się z nimi.

Jak już kiedyś wspominałam TUTAJ i TU jako dziecko poważnie zachorowałam. Mimo iż nie jest to do końca stwierdzona przez lekarzy choroba genetyczna to może mieć podłoże o charakterze genetycznym. W prawie każdej rodzinie od strony mojego Taty występują dość poważne obciążenia chorobowe. Wynika więc z tego, że w moim przypadku nastąpiła mutacja genów pochodzących właśnie od Ojca i to najprawdopodobniej wywołało moje problemy ze zdrowiem. Genetyka to bardzo trudna nauka, nad którą jest prowadzone wiele badań. Organizm ludzki jest jedną wielką zagadką i potrafi spędzić sen z powiek wielu lekarzom i naukowcom. 

Reasumując człowiek to bardzo skomplikowana machina i bez względu na to jak się nią pokieruje i jakich części użyje i tak nigdy nie będzie tej pewności czy właściwie zadziała.
Na koniec chciałam dodać, że po rodzicach odziedziczyłam też pewne zdolności i talenty ale ten temat pozostawiam na kolejny post :)