Burza mózgów – „50 twarzy Greya”.

Ciąg Dalszy Walentynek ….. 

A więc po skończonej kolacji we czwórkę dotarliśmy do kina. Na miejscu okazało się, że nie mamy jakiegoś wielkiego wyboru w seansach bo została tylko przygłupawa komedia i coś w rodzaju Jamesa Bonda, a przyznaję, że nie jest to mój ulubiony gatunek. Jednakże chciałam przedłużyć ten nasz walentynkowy wieczór i jednocześnie nie zepsuć romantycznej kolacji syna z jego dziewczyną więc zdecydowaliśmy się na „50 twarzy Greya”. Pani w kasie poinformowała nas, że zostały już tylko pojedyncze miejsca. Wybraliśmy rząd 7 i miejsca najbliżej siebie ponieważ dzieliły nas tylko 2 pary. Weszliśmy na salę i od razu zwróciłam uwagę na ogromną ilość ludzi, wszystkie miejsca były zajęte nawet te w pierwszym rzędzie pod ekranem. Zdumiałam się bo ostatnio odkąd pamiętam nasze wyjścia do kina to było po kilka osób na sali. Zasiedliśmy wygodnie obok siebie i jak pojawiły się owe pary to poprosiliśmy żeby przesiadły się o jedno miejsce dalej. Oczywiście nie był to dla nich żaden problem. Dzięki temu mogliśmy oglądać trzymając się za ręce :)

Nie bardzo chciałam iść na ten właśnie film ponieważ słyszałam dużo negatywnych opinii, a poza tym nie czytałam książki więc nie do końca zdawałam sobie sprawę o czym opowiada ta historia. Wiedziałam tylko, że jest to erotyk i tym bardziej nie przekonywało to mnie do oglądnięcia. Odczucia jakie towarzyszyły mi podczas seansu to: zachwyt, zainteresowanie, smutek, żal, rozkosz i szczęście, a chwilami nawet czułam się  poirytowana zachowaniem pana Greya. Dawno żaden film nie wzbudził we mnie tylu emocji. Sprawił, że w ciągu dwóch godzin potrafiłam poczuć to co często przeżywamy przez całe swoje życie. Główny wątek przeplatały piękne widoki i muzyka co nadawało całości pewnego smaku i lekkości.
W samochodzie i w domu dużo dyskutowaliśmy o całej sytuacji jaką zobaczyliśmy. Film bardzo nam się podobał i wywołał ogromną „burzę mózgów”.  Byłam wielce zdumiona reakcją męża bo jakoś niespecjalnie przepada za filmami i w domu jak czasem coś oglądamy to przeważnie zasypia :) Jednogłośnie jednak stwierdziliśmy, że „50 twarzy Greya” to niezwykła historia skierowana głównie do widza wrażliwego i dojrzałego emocjonalnie. To nie tylko erotyk ale głównie przedstawiony problem zaburzeń osobowości człowieka.
Pan Grey to nie tylko postać sadystyczna i zła, był też wrażliwym i zagubionym człowiekiem, a jego skrzywiona psychika to wynik wielkiej traumy jaką przeżył i  doświadczył w dzieciństwie. Myślę, że ten rodzaj filmu każdy odbiera indywidualnie w zależności od wieku i własnych aspektów życiowych.
Nie chcę opisywać całej treści tylko zachęcić was do obejrzenia abyście sami mogli ocenić i wyciągnąć wnioski z ukazanej lekcji życia.
Nie przejmujcie się, że nie czytaliście książki. Ja też nie czytałam i 
uważam, że dzięki temu iż cały czas byłam zaskakiwana przebiegiem sytuacji mogłam w pełni zatopić się w fabułę filmu. Nie ukrywam, że w osiągnięciu pełnej satysfakcji z oglądania przeszkodziła mi świadomość iż jestem jedną z kilkuset osób na sali. W jakimś sensie mnie to rozpraszało i poniekąd krępowało.

Bynajmniej nie jestem żadnym recenzentem czy krytykiem filmowym. To co napisałam popłynęło z głębi mojej duszy i mam nadzieje, że udało mi się rozwiać wszelkie wątpliwości i wahania oraz zaciekawić na tyle by skusić Was do zobaczenia tej niezwykłej, a zarazem intrygującej historii. Jestem pewna tego, że jak tylko ten film pojawi się na DVD to z przyjemnością obejrzę go jeszcze raz :) Bardzo zaskakujące było dla mnie zakończenie jednak książka została napisana w trzech częściach więc pozostaje mi czekać na nakręcenie pozostałych dwóch. 

Bardzo jestem ciekawa Waszych opinii zarówno od tych osób, które oglądnęły i jeszcze nie widziały tego filmu. Nie krępujcie się pozostawić ślad w postaci swojej wypowiedzi w danym temacie.
Pamiętajcie Komentarz na Blogu nie jest żadną ujmą dla Waszej osoby.

Zapraszam na Zwiastun – „50 twarzy Greya”.