Potyczek CIĄG DALSZY – szpitalna cela.

CZĘŚĆ III ….

Była 23:30 jak znalazłam się w szpitalu. Nie pamiętam zbyt wiele bo byłam tak obolała i zmęczona, że chwilami traciłam kontakt ze światem. Słyszałam głosy lekarzy i pielęgniarek jakby gdzieś z oddali krzyczeli do siebie. Podłączali mi kroplówki i pobierali krew, a ja nic nie czułam i nie byłam świadoma co się ze mną dzieje. Niestety nie jestem w stanie opisać wszystkiego ze szczegółami przynajmniej z kilku pierwszych dni. Wiem, że miałam mdłości, których przyczyną był mocny ból, wysoka gorączka i dodatkowo 3 silne antybiotyki, które mi podawano dożylnie. Długo się nie mogłam ocknąć z letargu w jakim się znajdowałam. Od lekarzy dowiedziałam się, że moje bardzo złe wyniki badań świadczyły o zagrożeniu życia ponieważ otarłam się o SEPSĘ, na której temat możecie przeczytać ciekawy artykuł i komentarze TUTAJ. Nie mogłam uwierzyć, że mój stan był aż tak bardzo poważny. Zaczęto leczyć mnie na rzekome  zapalenie pęcherza. Jakoś nie byłam przekonana co do diagnozy tym bardziej, iż wyniki z moczu i posiewów bakteriologicznych nic nie wykazały, a ja nie odczuwałam żadnego dyskomfortu przy oddawaniu moczu. Gdzieś tak po tygodniu gdy leczenie nie przynosiło prawie żadnych efektów bo gorączka i bóle brzucha się nadal utrzymywały pomimo przyjmowania trzech silnych antybiotyków 3 x dziennie dożylnie, zasugerowałam lekarkom, które mnie prowadziły na oddziale żeby zrobiono mi TK (Tomografię Komputerową) brzucha bo coś jest nie tak. No i się zaczęło bo niektórzy lekarze nie lubią jak się im sugeruje co mają robić.

Dla mnie to jest kompletna głupota i ignorancja pacjenta ze strony lekarza. Kto jak nie My chorzy, którzy jesteśmy z tymi swoimi przypadłościami 24 godziny na dobę, czujemy i obserwujemy Nasze ciało, możemy więcej powiedzieć na temat Naszych dolegliwości i sposobów radzenia sobie z nimi niż niejeden lekarz, który widzi nas raz na kilka miesięcy lub jeszcze rzadziej. Nie wiem dlaczego wszyscy jesteśmy wrzucani do jednego worka, który znajduje się w definicjach podręcznikowych, a tak na prawdę ma mało z nimi wspólnego. Rzadko ale jednak udaje mi się trafić na prawdziwego lekarza, który umie słuchać i rozmawiać z pacjentem. Jest to trudna, a zarazem wielka umiejętność bycia człowiekiem i traktowania Nas ze zrozumieniem i cierpliwością.

Wrócę jednak do tematu szpitalnego. Oczywiście wywołałam pewne oburzenie wśród lekarzy sugerując zrobienie takiego badania zupełnie bezpodstawnie. Według mnie od tego trzeba było zacząć ale cóż przecież lekarze powinni wiedzieć najlepiej co mają robić. Tak oczywiście czekaliśmy kolejny tydzień, który w zasadzie nic nie zmienił bo mój stan nadal się nie poprawiał. Zdecydowali się wreszcie na TK (ale to był ich pomysł nie mój żeby była jasność :) ) bo doszli do wniosku, że muszą szukać dalej. Wynik mówił o dwóch ropniach, jeden był duży, a drugi znacznie mniejszy w dole brzucha najprawdopodobniej w okolicy przydatków. Decyzja była jednogłośna, czekał mnie poważny zabieg przecięcia całego brzucha, który mógł się zakończyć STOMIĄ, o której przeczytacie  TUTAJ.  Wysłano mnie Pogotowiem Ratunkowym na konsultację chirurgiczną gdzie oczywiście wytłumaczono mi na czym będzie polegać ów zabieg i co się może stać jak się na niego nie zgodzę czyli krótko mówiąc ryzyko pęknięcia ropni i zakażenie jamy otrzewnowej co może się skończyć śmiercią. Przeprowadzenie u mnie zabiegu również było trudną i ryzykowną sprawą  ze względu na obciążenia chorobami jakie posiadam i na przyjmowane lekarstwa. Miałam bardzo ciężką decyzję do podjęcia i musiałam to ostatecznie zrobić sama bo to było moje życie i mój brzuch.

The following two tabs change content below.

Ostatnie wpisy gabunia76 (zobacz wszystkie)

6 Komentarze

  1. Oj lekarze nie lubią takich pacjentów, bo jak ktoś może być mądrzejszy od nich, ale fakt że gdyby mieli słuchać tego co niektórzy wymyslają to nie mieliby czasu na osoby faktycznie potrzebujące pomocy.

    • Tak częściowo masz rację bo ciężko jest słuchać wszystkich pacjentów, którzy czasem okazują się hipochondrykami lecz uważam, że takich przewlekle chorych, a zwłaszcza od dziecka tak jak ja czasem jest dobrze posłuchać bo kto jak nie my sami jesteśmy najbardziej doświadczeni w tym co dźwigamy na swoich barkach praktycznie od zawsze.

  2. Też się odważę ;) Bo dopiero docieram do kolejnych „odcinków”.

    Trafiłaś w sedno! Sama o tym nie raz myślałam. Z jednej strony rozumiem lekarzy, że nie słuchają każdego, kto sobie wystawia diagnozy czy sugeruje badania. W końcu lekarze są od tego, żeby obiektywnie ocenić stan pacjenta i podjąć odpowiednie kroki.
    Z drugiej strony rzeczywiście są ludzie, którzy znają siebie i swoje ciało. Ludzie, którzy mają dobry instynkt, a przy okazji doświadczenie. I NIE ZNOSZĘ kiedy tacy ludzie są lekceważeni i wrzucani na półkę hipochondryków lub przemądrzałych, uciążliwych i natarczywych pacjentów.

    • No i właśnie o to chodzi.
      Zmagam się ze swoimi chorobami już jakieś 32 lata i na prawdę chcący niechcący dużo wiedzy medycznej na swój temat posiadam jak i znam swój organizm na wylot na tyle dobrze, że często wiem jakich reakcji z JEGO strony mogę się spodziewać w przypadku określonego leczenia.
      Nie przeczę, że lekarze muszą uważać bo faktycznie jest duża grupa ludzi, którzy wystawiają sobie diagnozy i leczą się sami poprzez internet, a także wymyślają sobie coraz to nowsze dolegliwości i choroby by tylko zwrócić na siebie uwagę (to już oczywiście kwalifikuje się pod zaburzenia psychiczne osoby) nie można wszystkich kwalifikować do owej grupy hipochondryków.

      Osoby przewlekle chorujące przez wiele lat nabywają dużego doświadczenia medycznego związanego ze swoją osobą i schorzeniem często jest tak, że wszelkie sugestie i podpowiedzi ze strony pacjenta mogą być na prawdę bardzo przydatne i pomocne lecz lekarze nie zawsze chcą ich słuchać bo uważają, że pacjent nie może przecież wiedzieć więcej od Nich. Na szczęście są jeszcze tacy doktorzy, którzy potrafią odróżnić pacjenta od „pacjenta” i stosownie się zachować wobec Niego.

      Pozdrawiam Cię Zakonnico w ten słoneczny czwartek :)

  3. Aż się boje zapytać ile to będzie miało odcinków. Faktycznie jako pacjentka (szczególnie Ty, która znasz dobrze swoje choroby i swoje ciało) powinnaś być traktowana zupełnie inaczej przez lekarzy. Ciekawa jestem jaką podjęłaś decyzję i jak na nią zareagowali lekarze. Zdrowia życzę gabunia76.

    • No właśnie powinnam, a pomimo wszystko często nie jestem. Ja jestem „upierdliwym” pacjentem takim trochę jak lekarz pacjent bo zbyt długo choruję żeby wciskać mi kity czy zbywać mnie. Ja muszę wiedzieć wszystko: co, gdzie, kiedy, dlaczego, ile, po co, na co itp. Sama nie wiem tak do końca ile będzie części po prostu piszę, a co z tego wyjdzie zobaczymy.

      P.S. Bardzo Ci dziękuję Singiel Mamo za wierne czuwanie na moim Blogu i za komentarze, które jak widać tylko Ty masz odwagę napisać :) pozdrawiam

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.