Jaka przyszłość czeka Nasze Dzieci – czy Emigracja to dobre rozwiązanie?

 

Na pewno wielu rodziców tych całkiem maleńkich i tych już prawie dorosłych dzieci zastanawia się jak będzie wyglądała ich przyszłość. Czy poradzą sobie w życiu, czym się będą zajmować, jakimi będą ludźmi? Tym podobnych pytań znalazłaby się jeszcze cała masa.
Jak wiecie, ja mam można by rzec dorosłego syna bo co prawda skończył już te 18 lat ale uważam, że wiek to jedno, a dojrzałość emocjonalna  i doświadczenie, którego człowiek nabywa dużo później to drugie.
W momencie gdy w naszym związku narodził się nasz synek wszystko zmieniło się o 180 stopni. Życie nabrało większego sensu i wartości. Większość naszych planów i podjętych decyzji wiązaliśmy z synem. Jako rodzic, który przeszedł przez pewne etapy w życiu swojego dziecka mogę z całą świadomością przyznać, że „małe dzieci to mały kłopot, a duże dzieci to duży kłopot”.
U malucha martwimy się chorobą, dbamy o to by się dobrze rozwijało, pomagamy w lekcjach, w miarę możliwości rozwijamy u niego pasje lub ukryte talenty.
Potem gdy nasza latorośl zaczyna dorastać to zapala się u nas czerwona lampka i co za tym idzie dodatkowy stres i strach, które towarzyszą nam już przez dalsze życie naszych pociech. Przeżywamy jak przeprowadzić nasze dziecko przez okres dojrzewania, jak sobie poradzić z jego rozterkami miłosnymi, jak pomóc w wyborze szkół, jak nim umiejętnie pokierować żeby wyrosło na porządnego człowieka.
Martwimy się też, żeby nie wpadło w złe towarzystwo i nałogi, które kuszą i czyhają na młodych ludzi na każdym kroku. Jak widać tych czynników jest bardzo wiele by nasz Świat zaczął kręcić się wokół naszych dzieci i bez względu na to jak wielkie będą nasze starania w wychowaniu to zawsze będziemy odczuwać wątpliwości czy aby na pewno wszystko dobrze zrobiliśmy lub gdzie popełniliśmy błąd na skutek, którego wynikły takie, a nie inne problemy w zachowaniu naszego dziecka. No cóż życie jest jakie jest i nie ma złotego środka i idealnych rozwiązań na perfekcyjną przyszłość naszej pociechy.

Z własnego doświadczenia wiem, że wybór szkół jest bardzo ważny bo od tego zależy jak będzie kształtować się osobowość i jak będzie przebiegał rozwój naszego dziecka.
Wiem, że w tej kwestii popełniliśmy z mężem kilka błędów. Nie mieliśmy doświadczenia i wsparcia pedagogów czym się kierować i na co zwracać uwagę bądź stawiać nacisk w edukacji naszego syna. Powiedziano nam tylko, że K. jest wybitnie uzdolniony i ma wysoki iloraz inteligencji. Na tym etapie jednak zakończyła się szkoła podstawowa i pozostawiono nas z tym faktem samym sobie.
Przyszedł czas żeby wybrać gimnazjum. Błędne i nieaktualne jak się potem okazało informacje uzyskane na temat pewnej szkoły oraz dogodna dla nas lokalizacja zadecydowały żeby tam własnie zgłosić syna.
Syn na początku świetnie dawał sobie radę. Niestety bardzo niski poziom tej szkoły
i niekompetentni nauczyciele, którzy kompletnie nie radzili sobie z młodzieżą zrobiły swoje. Wynikiem tego mamy w domu bardzo zdolnego lenia :) jak to ciągle słyszymy od nauczycieli i nabyte pewne złe zachowania wobec społeczeństwa. Teraz żałujemy, że nie przyłożyliśmy się żeby znaleźć synowi dobre gimnazjum reprezentujące wysoki poziom nauczania i całą masą dodatkowych zajęć bo przypuszczam, że mobilizowałoby go to do większej pracy nad sobą i swoimi ambicjami.
Często My rodzice słyszymy od pedagogów czy bliskich, że to wyłącznie My odpowiadamy za to gdy dziecko jest źle wychowane. I jak to wytłumaczyć? Przecież jak się głębiej nad tym zastanowić to okazuje się, że dzieci więcej czasu spędzają w żłobkach, przedszkolach czy szkołach niż w domu z rodzicami

Nie będę się rozpisywać o naszym szkolnictwie bo nie taki jest temat mojego dzisiejszego wpisu, a jak za pewne wiecie jest to temat rzeka.
Nasz syn jest obecnie w 3 klasie technikum i dużo rozmawia z nami na temat swojej przyszłości. Z niektórymi jego planami się zgadzamy i popieramy go, niektóre jednak staramy się mu w jakiś sposób wyperswadować. Może nie powinniśmy tego robić ale wiem, że taki młody człowiek ma zupełnie inne poglądy i wyobrażenia o życiu. Pamiętam gdy ja byłam w jego wieku zachowywałam się podobnie. Uważałam swoich rodziców za wrogów bo kompletnie się nie rozumieliśmy. Teraz mając swoje dziecko rozumiem, że nie ma się co dziwić bo przecież są to dwa różne światy, a rodziców i dzieci dzieli różnica pokoleniowa. Trzeba też wziąć pod uwagę, że czasy się zmieniają, a młodzież idzie z postępem ducha czasu.

Nasz syn ma dość poważne i ambitne plany na życie. Chce po zdaniu matury czyli za rok wyjechać do Niemiec i tam spróbować ułożyć sobie życie. Myśli o tym by studiować tam zaocznie i pracować. W tym roku chce we wakacje wyjechać do pracy i przy okazji się trochę rozglądnąć. Mocno przysiadł się do języka niemieckiego i zbiera wiele informacji dotyczących emigracji i pracy. Wiem, że jest to aż rok i mój syn może jeszcze wiele razy zmienić zdanie lub swoje plany ale gdyby szedł jednak w zaparte to nie ukrywam, że moje matczyne serce będzie tęsknić i martwić się o niego. Cóż zabronić mu nie mogę i nie chcę bo przecież siłą go nie zatrzymam. Ma prawo do własnego życia, a ja będę mu w tym kibicować żeby mu się powiodło i żeby szczęśliwie ułożył sobie życie, a że chce to zrobić na obczyźnie to już jego wybór.
Pocieszam się tym, że dużo ludzi emigruje i całkiem fajnie sobie radzą :)

Wszyscy dobrze wiemy jak nasz kraj podchodzi do młodych ludzi (z resztą nie tylko do młodych bo do wszystkich) ma ogólnie wywalone na swój lud taka jest smutna prawda. Za moich czasów gdy byłam gówniarą było zupełnie inaczej. Liczyły się szkoły i studia, o prace było dużo lepiej i firmę można było spokojnie założyć. A teraz porażka. Papier można sobie wsadzić w du…..pę, dobrą pracę dostać bez rekomendacji i układów nie ma opcji, a o założeniu firmy to już można sobie tylko pomarzyć. Wiem, że niektórym się jednak udaje ale są to raczej pojedyncze jednostki społeczne.

Nie będę więc robić problemów z wyjazdu syna. Jedno co to dużo mu tłumaczymy żeby bardzo uważał na siebie, miał oczy i uszy szeroko otwarte. Nie był naiwny i nie wierzył we wszystko co mu opowiadają. Nie dawał się zwieźć jakiejś niby super płatnej pracy, o której nic wcześniej nie słyszał tylko żeby dobrze wybadał grunt zanim podejmie jakąś konkretną decyzję. Na takich młodych ludzi wszędzie czają się niebezpieczne i podejrzane interesy. Mogą mu zabrać dokumenty i przetrzymywać go gdzieś nielegalnie żeby wykonywał czarna robotę lub sprzedać jego narządy do przeszczepów bo młody i zdrowy to jest mu co powycinać. Wiem, że może się za dużo filmów naoglądałam i kryminałów naczytałam ale jednak w każdej niby fikcji literackiej istnieje małe ziarenko prawdy. Powtarzam jeszcze synowi cały czas żeby zapamiętał sobie, że gdyby mu się nie powiodło i nie miałby kasy na powrót do domu to ma się pod żadnym pozorem nie unosić honorami i gdzieś włóczyć tylko nas zawiadomić, a my pomożemy mu wrócić do domu.

Pamiętajcie drodzy rodzice chociażbyście się nie wiem jak starali to nie jesteście w stanie uchronić swoich dzieci przed wszelkim złem i krzywdą jaka może je spotkać w życiu.
Im bardziej będziecie zabraniać im i sprzeciwiać się  we wszystkim co będą chcieli robić ze swoim życiem tym bardziej będą się one od Was odsuwać i uciekać w swój niedostępny dla Was Świat.
Po mimo swoich obaw i przykrych doświadczeń pozwólmy pociechom realizować ich plany i marzenia. Oni chcą się uczyć na własnych błędach i żyć własnym życiem.
Teraz to doskonale rozumiem bo przypominam sobie jak miałam te 18 lat i wykłócałam się z rodzicami o swoje racje i ciągle powtarzałam, że chcę iść swoją drogą i uczyć się na własnych błędach chociaż podobno na cudzych jest znacznie prościej i mniej boli.

Bardzo ciekawa jestem jakie jest Wasze zdanie. Może ktoś z Was ma doświadczenia związane z emigracją swoją lub bliskich i podzieli się nimi tutaj ze mną?

Na koniec mojej prelekcji tak na wesoło posłuchajcie sobie  Kabaret Smile & Kabaret Młodych Panów – „Piosenka o emigracji” :) Zapraszam …



The following two tabs change content below.

Ostatnie wpisy gabunia76 (zobacz wszystkie)

18 Komentarze

  1. ja.zaluje.szczerze.ze.ukonczylam.studia.w.pl
    studiowalam.dziennie.dziennikarstwo,5lat.przedluzonej.mlodosci.erasmusa.ale.tez.dla.mnie.straty.czasu
    rodzice.kiedy.chcialam.isc.do.pracy.mowili.idz,dziecko,na.,studia.w..koncu.sie.dostalam.zaslugujesz.dodatkowo.mialam.dobrze.w.domu.i.to.mnie.zwolnilo.z.myslenia.gdybym.miala.zle.jak.moi.znajomi.wtedy.spakowalabym.manatki.dawno.byla.smaodzielnai.napewno.wtedy.bym.wyjechala.i.miala.wieksza.satysfakcje.z.zycia
    zaczelam.tez.pracowac,podczas,studiow.na2roku(jako.krupierka).troche.dorabialam.w.supermarketach,
    po.studiach.6lata.w.kasynie.w.uk.kryzys.zwolnili.mnie.nbylam.kelnerka.recepcjonistka.manikiurzystka,zarabiajac.grosze.w.polszy
    do.rzeczy.-osoby.ktore.zdecydowaly.sie.na.emigracje.kiedy.tylko.zaczynalismy.prace.maja.angielski.perfekt.0problemow,finansowych.i.podrozuja.po.swiecie,studia.2i.3.letnie.ukonczone.w.uk.daly.im.dobre.perpektywy.i.nawet.juz.nie.pracuja.na.noce
    ja.dopiero.teraz.wyjezdzam.i.co.nie.mam.nic.troche.doswiadczenia.w.rozrywce.i.handlu,studia.humanistyczne.to.strata.czasu
    lepiej.studiowac.filologie.badz.studia.zawodowe.jak.elektryk.czy.pielegniarka

    • Widzę, że dużo różnych zawodów wypróbowałaś. Jest to na pewno korzystne dla Ciebie, bo nabywając większe doświadczenie w pracy możesz stwierdzić co chciałabyś robić w życiu. Nie przeczę, że za granicą młodzi ludzie mają faktycznie lepszy start, ale uważam, że zanim się wyjedzie na obczyznę, to trzeba spróbować swoich sił w ojczystym kraju.
      Dużo młodych wyjeżdża, z góry zakładają, że gdzieś tam im będzie lepiej niż w domu i czasem nie chcą przyznać się, jak jest im ciężko i jak bardzo muszą tyrać żeby zarobić na życie.
      Jeżeli mój syn będzie chciał wyjechać, niech jedzie, może akurat mu się poszczęści na obczyźnie. Jednak zawsze mu powtarzam, że tu jest jego dom i jak cokolwiek złego się będzie działo, to bez zastanowienia ma wracać, a nie szwędać się nie wiadomo gdzie.

      Pozdrawiam

  2. Nie, emigracja, to nie dobra rzecz, myslcie o ludziach, ktorym bierzycie prace, wiec zycie !

    Wiadomo, ze :
    - duzo Polakow pracuje (travailleur détaché / pracownik delegowany, placi „ZUS” bezposrednio w swoim kraju) za granica S, F, D, NL, GB… czy idzie zyc za granica bo ZUS sa nizsze, spowodujac tam jeszcze wiecej bezrobocia nie zastanawiac sie o tym.
    - duzo firm przeprowadzi sie do Polski, bo tu zaplate jeszcze raz sa nizsze. Calkiem mozliwe, te firmy nie placa lub mniej placa podatkow Polsce wg tego co slyszalem. Ale, sa prace, wiecej zysku, Polska sie rozwija bardzo szybko

    Nie chcecie uchodcow ? Macie racje ! Ale stojcie u siebie, bo inni tez maja prawo zyc

    • Nasz rząd powinien zastanowić się jak zatrzymać swoich obywateli, a zwłaszcza tych młodych, bo to właśnie ich najwięcej emigruje, niż wpuścić uchodźców i płacić im zapomogi.
      W naszym państwie, jak z resztą wszyscy wiedzą jest niewesoło, dlatego dużo osób emigruje z kraju w poszukiwaniu lepszego życia.
      Pozdrawiam

    • Bardzo późno odpisuję, wiem i przepraszam :)

      Tak też właśnie sobie pomyślałam i daję wolną rękę synowi. Jest już dorosły, więc niech sam decyduje o swoim życiu i zbiera doświadczenia. Mam tylko nadzieję, że los nie potraktuje go okrutnie, ale tego chyba pragnie każda matka dla swojego dziecka.
      Pozdrawiam

  3. Droga Agnieszko
    Czy Twój syn jest osobó niepełnosprawną? Nic na ten temat nie pisałaś. Pytam, gdyź osoby wybitnie uzdolnione (geniusze), to najczęściej Sawanci – autystycy, synesteci. Osoby niepełnosprawne lub z uszkodzeniem mózgu.Jeśli czytał w wieku 3 lat, kreślił koślawe literki w wieku 4 lat, pierwsze słowa padły w wieku 7- miu miesięcy i zadawał abstrakcyjne pytania w wieku 18- stu miesięcy,czul się wyrzutkiem wśród rówieśników ect.? Osoby wybitnie uzdolnione rozwijają sią inaczej niź rówieśnicy, mają złozłoną osobowość, funkcjonują w asynchroni do norm w danym wieku.Najwaźniejezy okres rozwoju mózgu to od 3-5 lat I wtedy moźna wyłapać czyjś geniusz. Posiadanie talentu w jakiejś wybitnej dziedzinie to nie to samo co współczynnik inteligencji na poziomie wybitnym. To tak w wielkim skrócie. Jeźeli powyźszy opis nie jest Ci bliski to nie musisz się martwić. Twój syn nie jest wybitnie uzdolniony, a Ty moźeez spać spokojnie. Pozdrawiama

    • Mogę spać spokojnie bo wiem, że mój syn jest całkiem zdrowy (z wyjątkiem alergii) oraz bardzo zdolny i inteligentny :) Nie jest geniuszem ale za to utalentowany muzycznie. Gra na klawiszach i uczy się też grać na saksofonie.

      Pozdrawiam Elu :)

  4. Gabuniu, mam nadzieję, że i ja będę kiedyś w przyszłości tak mądrze podchodzić do wyborów mojego Syna. Najważniejsze jest to, by dziecko uczyć, ale dać mu też możliwość uczenia się na własnych błędach. Dziecko wiecznie prowadzone za rękę nigdy nie osiągnie takiego szczęścia jak to, które ma za zadanie przedzierać się przez życie. Wtedy każdy sukces cieszy, bo to sukces osobisty, zaś każda porażka uczy.
    Świetny tekst Kochana, jestem pod wrażeniem.

    • Bardzo dziękuję za pochlebne słowa Singiel Mamo :)
      Powiem Ci, że trudno jest tak pilotować swoje dziecko zwłaszcza gdy co dopiero skończyło 18 lat i już mu się wydaje, że zawojowało świat. Dużo jednak czytam i podpytuję innych i staram się jakoś poprawiać swoje zachowania w relacji z synem. Wiem, że muszę mu dać wolną rękę bo wkracza w swoje dorosłe życie i chce je przeżyć po swojemu. Oczywiście staram się trzymać rękę na pulsie i mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Czasem jednak nie wytrzymuję i dochodzi między nami do krótkich spięć w rozmowie. Jednak wiem, że jest to nieuniknione. Mam tylko nadzieje, że z biegiem lat nabędzie większej dojrzałości oraz doświadczeń w życiu i bardziej zrozumie mnie jako matkę i moje takie, a nie inne postępowanie w danej sytuacji.

      Singiel Mamo jesteś bardzo dobrą i kochającą matką. Wychowujesz swojego synka bardzo odpowiedzialnie i rozsądnie i wielu rodziców nie tylko samotnych powinno z Ciebie brać przykład. Jestem pewna, że na pewno świetnie sobie poradzisz z wprowadzeniem Alanka w dorosły świat. To przychodzi samo tak intuicyjnie. Póki co nie martw się bo zanim Twój synek dorośnie to jeszcze będziesz musiała zmierzyć się z różnymi etapami w jego dziecięcym i później w młodzieńczym życiu.
      Pozdrawiam :)

  5. Ja byłam wychowywana w domu, w którym sama podejmowałam decyzje, a rodzice stali obok wspierając mnie. Mój mąż natomiast wychowywał się w stylu autorytarnym, gdzie nie miał prawa mieć swojego zdania. Dziś jest tak, że jednak oboje bardziej związani czujemy się z moim tatą, który nam doradza, ale nie ingeruje i stronimy od teściów, którzy wiecznie marudzą: czemu kupiliście mieszkanie na kredyt, zamiast żyć dalej na stancji albo czemu kupiliście nowy samochód, skoro poprzedni nadal jeździł. To nas irytuje, bo jednak chcemy żyć po swojemu. Kochana Gabuniu, po przeczytaniu Twojego wpisu uważam, że jesteś mądrą i wspaniałą mamą.

    • Dobrze jest mieć takich wyrozumiałych rodziców jak Ty Aniu. Trzeba uważać żeby nie przesadzić ani w jedną ani w drugą stronę bo można stracić dobry kontakt ze swoim dzieckiem.

      Mój tata był zbyt surowy i zasadniczy dlatego do dziś nie mogę się z nim dogadać. Wiem co wtedy czuje młody człowiek dlatego staram się nie popełniać tych samych błędów co moi rodzice. Może nie zawsze mi to wychodzi tak jakbym chciała ale cóż nikt nie mówił, że będzie łatwo.

      Pozdrawiam Cię Aniu :)

  6. To pewnie bardzo trudne, żeby rozstać się ze swoim dzieckiem, ale cóż… Takie są chyba koleje losu. Młodzi ludzie inaczej postrzegają świat. Dla wielu z nich granice już nie istnieją, więc mogą zamieszkać wszędzie. Świat jest czymś, co kusi. To dobrze? Źle? Po prostu inaczej. Ja nie potrafię sobie wyobrazić mieszkania poza Polską, ale doskonale rozumiem, że ktoś widzi to zupełnie inaczej.

    • No cóż podobno młodość rządzi się swoimi prawami, a jakie to mądre jest nie przetłumaczysz temu nic :)

      Swoją drogą jednak wszystko jest dla ludzi niech chłopak próbuje szczęścia jak tak bardzo chce, a ja będę trzymać rękę na pulsie :)
      Pozdrawiam

  7. Gabuniu, pięknie ujęłaś we wpisie wszystko to, co jest kwintesencją rodzicielstwa. Moja córka cały czas twierdzi, że jak już skończy uczelnię, to wyjedzie ku lepszemu życiu. Mąż się buntuje, ale ja jak najbardziej popieram, bo niestety nie widzę szans na dobre życie w naszym kraju. Co do Twego syna… jeżeli możesz, to nakłoń go do tego, aby skończył studia w Polsce… jeszcze zdąży się napracować. A po studiach niech rusza w świat. Tak właśnie tłumaczę swojemu synowi :)

    • Drogi Consku powiem Ci, że sama już nie wiem co myśleć o tym jego zagranicznym studiowaniu bo jak z nim rozmawiałam na ten temat to twierdzi, że on z kolei rozmawiał ze swoją korepetytorką od niemieckiego i ona mu dużo opowiedziała na temat życia w Niemczech. Podobno studenci mają tam dużo przywilejów i ulg i po technikum są dużo lepiej postrzegani i doceniani niż u nas w kraju więc powiem Ci, że mam mętlik w głowie.

      Myślę jednak iż te argumenty, które mi syn przedstawił są dość sensne więc raczej odpuszczę i poczekam na rozwój sytuacji co się będę martwić na zapas. Młody jest i ma 1000 pomysłów na minutę. Za rok może mieć zupełnie inne plany i jego życie może potoczyć się zupełnie innym torem :)

      Pozdrawiam Cię Kochana w tą wietrzną i paskudną środę :)

      • Aaaaaa… jeżeli tak się sprawy mają, to rzeczywiście jest nad czym myśleć.. pewnie korepetytorka dobrze radzi :) Aha… jak już będziesz pisać komentarz pod moim wpisem, to przyznaj, że sama odkryłaś hasło ;)

        • No korepetytorka to guru mojego syna :)
          Chodzi do niej od dłuższego czasu i jest zadowolony z resztą po ocenach widać 4 i 5 z Niemieckiego :)

          Matko jakaś ciężko kapująca jestem to chyba przez te wiatry i przesilenie pseudo wiosenne mnie coś zamroczyło :) kompletnie nie mam pojęcia ….

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.