Zdechlakiem być :( i krótka lekcja savoir vivre …

Mam już dość tego ciągłego bycia zdechlakiem. Jak tylko z czymś uda mi się uporać lub prawie dojść do siebie to pojawia się następne dziadostwo żebym to przypadkiem nie zaczęła się za bardzo nudzić.

Przed Świętami przyplątało mi się jakieś przeziębienie i zaczęłam się leczyć takimi środkami bez recepty. Nie pomogło bo w Wielką Sobotę tak się źle poczułam, że postanowiłam zażyć sobie antybiotyk żeby nie rozłożyć się na dobre. Postawiło mnie to trochę na nogi ale jakoś rewelacyjnie objawów nie zniwelowało. Do tego wyczułam jeszcze powiększony i bolący węzeł chłonny pod pachą. W ten piątek postanowiłam iść do przychodni. Pani doktor rodzinna zbadała mnie i przepisała inny antybiotyk, który pasuje akurat lepiej do tych moich dolegliwości. Zbadała węzeł chłonny i powiedziała, że przy przeziębieniu może być powiększony. Może się to utrzymywać do 3 tygodni i wtedy jeżeli nie wróci do normy to należy go wtedy zbadać.

Czułam się nie najgorzej więc wczoraj byłam u siostry na rozpoczęciu sezonu grillowego bo pogoda była nie wiosenna tylko wręcz letnia. Chciałam się trochę naświetlić żeby odgonić te wszystkie myśli depresyjne jakie mnie ostatnio nachodzą. Było całkiem fajnie posiedzieliśmy i zjedliśmy co nieco. Wieczorem się umyłam i poszłam spać, a dziś rano obudziłam się z bólem dosłownie wszystkiego jakby mnie ktoś pobił. Zebrałam się do kościoła bo myślałam, że mi to przejdzie.
Całą mszę źle się czułam ale jakoś dotrwałam do końca po części dzięki takiej dobrej starszej pani, która ustąpiła mi miejsca.
Wyobrażacie sobie? Dzieci i młodzież siedzi. Dawniej tak nie było. Jako dziecko gdy już byłam chora to czasem ustępowałam miejsca lub mama brała mnie na kolana. Ja rozumiem, że młodzież i dzieci są teraz dużo słabsze i często mdleją ale Ci zupełnie zdrowi nie mają żadnych skrupułów. To oczywiście wina rodziców, którzy nie wpajają swoim pociechom zasad dobrego wychowania.
No cóż nie chciałam siadać bo głupio mi było, że starsza pani ustępuje mi młodej miejsce ale kobieta stanowczym szarpnięciem za rękaw uświadomiła mi, że jest całkiem pewna żebym zajęła jej miejsce :) Tak szczerze to odetchnęłam z ulgą bo nie wiem czy bym dała radę wystać do końca.
Drugą taką sytuacją zaobserwowaną dzisiaj, którą chcę się jeszcze z Wami podzielić bo mnie bardzo ubodła po skończonej mszy.
Niby nic ale wyobraźcie sobie taką starszą babulinkę, która ledwo szła podpierając się kulą. Obie podeszłyśmy do poręczy żeby za jej pomocą zejść na dół. Babulinka szła przede mną, a ja powolutku za nią. Powiem Wam, że miałam przerażenie w oczach gdy zobaczyłam jak chwiejnym krokiem idzie po tych schodach. Momentami myślałam, że z nich zaraz spadnie. Kurcze bardzo chciałam jej pomóc zejść ale sama mam problem z pokonaniem tej bariery i wtedy na bank doszło by do tragedii bo obie byśmy leciały z tych schodów. Czemu o tym pisze? Otóż na polu stało mnóstwo ludzi i w tym też młodzież nikt się jednak nie poderwał żeby tej staruszce pomóc. Wszyscy stali i patrzyli może w duchu nawet robili zakłady czy ta pani spadnie czy jej się uda zejść bezpiecznie na dół.

Niektórzy mnie na pewno zlinczują za to co tu napisałam ale zanim to zrobicie to pomyślcie, że Was też kiedyś dopadnie starość i nie wiadomo w jakim będziecie stanie. Czy też będziecie potrzebować czyjejś pomocy lub będziecie uzależnieni od innych?
Pomyślcie może czasem widzicie wokół siebie starszych ludzi, którzy potrzebują pomocy. Podejdźcie zapytajcie to przecież nic nie kosztuje i nie ubędzie Was jak spełnicie jeden dobry uczynek, którym na pewno zaplusujecie tam na GÓRZE.
Wierzcie mi człowiek czuje wtedy taką wielką satysfakcję gdy zobaczy uśmiech na twarzy lub usłyszy słowo dziękuję od osoby, której pomogliśmy.

No dobrze i co dalej? Po powrocie do domu tak się źle już czułam, że wspomogłam się lekami i położyłam do łóżka. Wydaje mi się, że miałam nawet gorączkę chociaż nie mierzyłam. Zobaczymy bo jest teraz trochę lepiej niż rano więc może mi to w końcu odpuści. Jutro mam wizytę u dentysty i bardzo chciałabym się na niej stawić bo na termin trochę czekałam. No nic jestem dobrej myśli jak zawsze z resztą :)

24 Komentarze

  1. Po pierwsze to wracaj szybko do zdrowia! Teraz najwyraźniej najlepsza pora na wszelkie przeziębienia – dziś wróciłam od pediatry z Panną M, któ©a ma infekcję górnych dróg odechowych, kaszle jak mała gruźliczka, kicha i smarka i wygląda jak mała kupka nieszczęścia. Więc kuruj się dzielnie!
    A tak swoją drogą to czytając Twój tekst tak się zastanawiałam czy ktoś się przyczepi do tego, że chora poszłaś do Kościoła… Ludzie są w niektórych przypadkach niezawodni, niestety….
    A co do kultury osobistej to z nia faktycznie różnie bywa, ale niestety można też zaobserwować, że starsi ludzie dzielą się na tych miłych, życzliwych i sympatycznych oraz na tych co to nienawidzą wszystkiego i wszystkich wokół. Kiedyś, będąc w liceum, w autobusie starłam się ze staruszką, która naskoczyła na mnie, że rzekomo ją specjalnie popchnęłam. A ja na nią wpadłam, bo autobus gwałtownie zahamował, po czym ją przeprosiłam. Pani rozkrzyczała się na cały autobus o niewychowanych gówniarach. Od tamtej pory wychodzę z założenia, że nie będę szanować kogoś tylko dlatego, że jest starszy skoro on nie szanuje mnie tylko dlatego, że jestem młodsza… Na szczęście częściej mam do czynienia z tą miłą wersją ludzi :)

    • Oj biedna mała Panna M. życzę jej szybkiego powrotu do zdrówka.

      Ani przez chwilę nie wątpiłam w to że swoją opinię wyrażą również społecznie „życzliwi” ale jakby nie było to po części maja rację bo w każdym miejscu można spotkać smarkających, kichających czy kaszlących. Ciekawa jestem tylko czy oni tak skrupulatnie stosują się do całkowitej separacji podczas przeziębienia :)

      Powiem Ci Agulec, że ja też czasem spotykam się z tym złośliwym i wiecznie niezadowolonym pokoleniem staruszków na szczęście jednak nie aż tak często.
      W sumie nie dziwię się, że młodzi nie są tacy skorzy do pomocy bo przecież starsi im dają taki zły przykład.

      Pozdrawiam serdecznie i miłego wieczoru Ci życzę :)

  2. Oj gabunia76, mam nadzieję, że szybko wrócisz do formy, bo jak już się zrobi odrobinę cieplej to do Ciebie wpadniemy. A co do dobrego wychowania, to faktycznie jest tu wiele do zrobienia, ale zawalili tak naprawdę rodzice i opiekunowie, którzy nie nauczyli dziecka odpowiedniej reakcji. Właściwie teraz wydaje mi się, że jest tendencja odwrotna, bo rodzice częściej dopingują dzieci mówiąc: walcz o swoje, nie dziel się, nie oddawaj tego co zdobyłeś.

    • O to mam motywacje żeby się szybko zbierać do kupy bo takich fajnych gości jak Ty i Alanek nie mogę przepuścić :)

      Reakcja reakcją ale jakoś tak wszystko jest pozbawione uczuć i odruchów ludzkich.
      Myślę, że powodem tego moim zdaniem złego dopingu przez rodziców są przykre doświadczenia i obserwacje wynikające z pewnych złych zachowań i reakcji społeczeństwa na ludzką krzywdę, brak zrozumienia drugiego człowieka oraz niechęć do pomocy bliźniemu.

    • Taka ta pogoda jest zwariowana bo w jednym dniu mamy 20 stopni, a na drugi tylko 5 i jak tu nasz organizm ma sobie dać z tym radę?
      Dzięki Ultra nawet dość się wylizuję jak zwykle :)

      Pozdrawiam również i życzę spokojnej nocy :)

  3. Zastanawiam się nad przyczynami takiej sytuacji. Wiem, że to wychowanie, ale dlaczego ono jest właśnie takie? Dlaczego nie uwrażliwia się młodych ludzi na sytuację innych? Bo trzeba wychować prężne, dynamiczne, dążące do celu pokolenia? Ale czy to wyklucza otwartość i wrażliwość? Mnie się wydaje, że nie, ale może się mylę.

    • Jak najbardziej uważam, że jedno nie koliduje z drugim. Można śmiało być wrażliwym i sprytnym jak też czułym i kreatywnym człowiekiem.

      Dobre pytanie Pani S. :)
      Moim zdaniem duże znaczenie na pewne zachowania ludzkie ma inteligencja i rozwój intelektualny oraz środowisko w jakim się przebywa. Osoby komunikatywne, obyte ze światem czy wykształcone zupełnie inaczej reagują na określone problemy społeczne i potrafią lepiej odnaleźć się w zaistniałej sytuacji i poradzić sobie z powstałym w związku z tym problemem.
      Często rodzina, znajomi czy przyjaciele mają duży wpływ na pewne zachowania i narzucają konkretną reakcję, która w naszej ocenie będzie wyglądać tak, a nie inaczej.

      Przeczytałam dziś w internecie słowa, które zawierają w sobie pewną prawdę: „jeżeli nie posiada się inteligencji ani ogłady – pozostaje zwrócić na siebie uwagę głupotą i chamstwem”. Myślę, że tego nie muszę komentować.
      Pozdrawiam późnym wieczorem :)

      • Nie wiem, czy rzeczywiście intelekt ma wpływ na kulturę osobistą. Tutaj stawiałabym jednak na wychowanie. Znam całe mnóstwo osób upośledzonych, które mają 100 razy więcej ogłady i otwarcia na drugiego człowieka niż niektórzy z moich znajomych okraszeni fakultetami, tytułami i stanowiskami. Niby jeżdżą po świecie, ale poza czubek własnego nosa w podróżach nie wychodzą.

        • Tak też faktycznie jest jak piszesz Pani S.
          W związku z tym nasuwa mi się pytanie:
          Dlaczego osoby odpowiedzialne za wychowanie dzieci czyli rodzice, rodzina, prawni opiekunowie bądź ciało pedagogiczne nie potrafią nauczyć i przekazać im takich ważnych wartości życiowych jak szacunek i pomoc bliźniemu czy wrażliwość i otwartość na ludzką krzywdę?

          Czy to starsze pokolenie też nie było odpowiednio wychowane? A może to świadczy o społecznym zacofaniu? Hmm… sama już nie wiem co mam o tym myśleć.
          Nie wiem jakim człowiekiem bym była bo choroba nauczyła mnie pokory i dużej wrażliwości na cierpienie i krzywdę ludzką. Może też byłabym nieczuła, bezduszna i egoistyczna. Tak niestety w moim świetle przedstawia się prawdziwe oblicze życia.

  4. „Postanowiłam łyknąć sobie antybiotyk”? A słyszałaś Ty kiedyś o superbakteriach i ich odporności na antybiotyki? Stawiam na to, że nie, więc podpowiem – za powstanie odpornych na leczenie (!) bakterii odpowiedzialni są między innymi właśnie tacy, co to łykają antybiotyk jak im się podoba i ile im się podoba. Od przepisywania antybiotyków jest lekarz (a i oni robią to za często), antybiotyk trzeba wybrać cały, aż do „wymordowania” wszystkich bakcyli. To nie są cukierki ani homeopatia. Rany Boskie, niczego Was ludzie w szkole nie nauczyli?

    • Spokojnie „m” nie bulwersuj się tak. Wiem i słyszałam całkiem sporo o zbyt częstym przyjmowaniu antybiotyków i w dodatku w dużych ilościach. Bądź spokojna ja nie łykam ICH na własną rękę. Zawsze konsultuję to z lekarzem. Niestety ostatnio często muszę przyjmować antybiotyki ponieważ mój organizm źle sobie radzi z jakimkolwiek dodatkowym zapaleniem lub zainfekowaniem organizmu. Ciężko jest u mnie dobrać jakiś antybiotyk ponieważ większość z nich źle toleruję i mam problemy żołądkowe.

      No cóż szczerze Ci powiem, że boję się jak to wszystko będzie ale to wszystko jest za bardzo skomplikowane u mnie i lekarze sami są bezradni i rozkładają ręce.

      Do szkoły chodziłam dawno temu więc w tamtych czasach nie było jeszcze tylu informacji co dziś na temat zdrowia i leczenia. Dawniej wszyscy na wszystko zapisywali antybiotyki, a teraz jest inaczej więcej się mówi na temat ICH szkodliwości i niebezpieczeństwa jakie niosą ze sobą.

      Pozdrawiam i życzę więcej wiary w ludzi i ich wiedzę :)

    • Proponuję przeczytać moją odpowiedź na komentarz Minia bo tam znajdziesz również odpowiedź na swoje pytanie :)

      Tak na marginesie jeszcze dodam czy możesz mi wytłumaczyć dlaczego większość ludzi chodzi do pracy gdy są przeziębieni lub chorzy na jakieś wirusowe przypadłości? Często lekarze bądź pielęgniarki tak np. robią i co oni nie narażają swoich obciążonych czymś już pacjentów?
      A rodzice dlaczego zaprowadzają chore dzieci do przedszkola lub szkoły? Po prostu życie tego wymaga i tyle.

      Pozdrawiam :)

  5. Pomijając temat kultury osobistej młodzieży i ustępowania miejsca – czy autorce bloga nie przyszło do głowy, że to raczej postawa mało chrześcijańska żeby iść będąc chorym do kościoła i zarażać wszystkich dookoła nie wiadomo czym? Zwłaszcza miłą starszą Panią, która ochoczo ustąpiła miejsca, ale z racji wieku ma pewnie mniejszą odporność i może potem trafić do szpitala?

    • I błąd Minia, że chcesz pominąć tak ważny temat, o którym głównie piszę w tym Wpisie. To w jaki sposób zachowuje się dzisiejsza młodzież jest bardzo istotne.
      Widzisz moja droga zachęcam Cię żebyś poczytała trochę o mnie może wtedy lepiej mnie zrozumiesz i moje postępowania.

      Otóż tak w telegraficznym skrócie napisze Ci, że choruję na przewlekłą chorobę immunologiczną z grupy autoagresji i to ja jestem bardziej narażona na wszelkie niebezpieczne ustrojstwa, które są wszędzie.
      W zasadzie żeby uniknąć zagrożenia złapania jakiegoś dziadostwa to powinnam siedzieć w inkubatorze.
      Starszej Pani nic nie groziło z mojej strony ponieważ wirusa Ebola nie mam a zwykłym przeziębieniem można się zarazić choćby drogą kropelkową.
      Nie kichałam, nie smarkałam i nie kaszlałam więc myślę, że nie stanowiłam wielkiego zagrożenia społecznego.
      Ze względu na swoją chorobę często moje samopoczucie ogólne jest złe i muszę po prostu wstać i to rozchodzić.

      Pozdrawiam

  6. No to się Kochana zaprawiłaś :(. Mam nadzieję że szybko Ci przejdzie. Ale w sumie nie ma sie co dziwić. Pogody take w kratke że wiruusy i bakcyle nie mogą się zdecydować w którą stronę się udać i kogo wziąć na celownik.
    A co do empatii i starszych ludzi.
    Może to podłe z mojej strony ale starsze pokolenie dzielę na dwie grupy. Na ludzi kochających i przyjaznych innym oraz na takich którzy z całego serca nienawidzą wszystkiego i wszystkich dookoła.
    Tej pierwszej grupie osób zawsze pospieszę z pomocą z uśmiechem na ustach , natomiast drugą grupę utopiłabym w łyżce wody. To właśnie tacy ludzie którzy zawsze mają postawę roszczeniową w stosunku do innych powodują że ludzie czy młodzi czy bardziej dojrzali nie udzielają pomocy tym co naprawdę jej potrzebują. Jak widzę że biegnie „staruszka” co sił w nogach do autobusu czy tramwaju z takim przyspieszeniem że ja bym się zawstydziła a potem stoi mi nad głową , sapie , skarży się dookoła na niewrażliwość innych i bez mała kładzie mi siatę na kolanach to wzbudza we mnie tak negatywne uczucia że szok. Nawet jak takiej „lampucerze” ustąpi się miejsca to nie podziękuje bo uważa że jej się to święcie należy. Ja zaliczam się do średniego już pokolenia ale kiedy tylko mogę służę miejscem czy pomocą starszym ludziom. Młodszym zresztą też jeżeli widzę że tego potrzebują. Czasami jednak nie jestem w stanie im zwolnić siedzenia bo mam problem z kostką i czasami noga tak mnie boli że godzinne stanie jest dla mnie nie do wytrzymania. Nie dziwię się więc że młodzież czasami zachowuje się nie tak jak należy , ale to właśnie starsi ludzie pokazują im jak nie należy sie zachowywać.
    Buziaki i zdrówka

    • Oj niestety masz rację. Ja też często się spotykam z tą gorszą grupą starszych ludzi, którzy za pomoc chętnie by jeszcze zdzielili nas tym czym maja pod ręką.

      Z tymi wyścigówkami :) to też racja bo nieraz miałam taką sytuację, że idąc np. do kościoła (wiadomo ja idę pomalutku bo nie dam rady szybciej) wyprzedza mnie nagle taka starsza pani, która na mój widok odpaliła swoje sprinterskie buciki żebym przypadkiem jej nie zajęła miejsca w ławce :)
      Z boku to na pewno komicznie wygląda ale dla mnie nie jest to zabawne bo wiem, że z taką sprinterką nie mam żadnych szans by wygrać.

      Mam jednak nadzieję, że im więcej takich dobrych uczynków tym rzadziej spotkamy się z niewychowanym i złośliwym starszym pokoleniem, które faktycznie swoim złym przykładem trąci na kilometr.

      Pozdrawiam Cię w ten wietrzny poniedziałek :)

  7. Jakiś czas temu wybrałam się na zakupy do Lidla. Przy koszach, stała starsza pani, mocno męczyła się, aby włożyć żeton i wyjąć wózek. Mijali ją młodsi i starsi, pani wciąż się trudziła. Nie wytrzymałam, podeszłam i zaproponowałam pomoc. Okazało się, że kosz nie przyjmuje żetonów, lecz same monety. Wówczas zaoferowałam, że pożyczę pani złotówkę. Kobiecie napłynęły łzy do oczu i zwróciła się do mnie: Wie pani co, stoję tu już chyba z dziesięć minut i nikt mi nie pomógł. A pani nie dość, że się mną zainteresowała, to jeszcze chciała pożyczyć pieniądze, choć mnie nie zna…
    Przyznam, że często myślę o tamtej kobiecie. Jej słowa zmotywowały mnie do większej empatii.
    Zdrówka i lepszego samopoczucia Gabuniu!

    • Dziękuję Ci, że pochwaliłaś się nam swoim dobrym uczynkiem bo dałaś świadectwo temu jak przyjemnie jest pomagać i jeszcze przyjemniej gdy widać, że komuś ta pomoc na prawdę się przydała. Z reguły takie staruszki przypominają mi moją nieżyjącą już babcię i często jak jestem w szpitalu to opiekuję się starszymi paniami. Często jestem za to chwalona i nazywana wnusią lub aniołkiem. Powiem Wam, że dodaje mi to skrzydeł i uświadamia, że moja pomoc może się jeszcze komuś przydać, że nie jestem taką bezużyteczną i słabą osobą. To wcale nie musi być nic wielkiego i wymagającego dużej siły. Wystarczy od tak zwykły i mały gest, który może zostać odczytany jako wielki i dobry uczynek.

      Pozdrawiam Cię Aniu i udanego 13-go w poniedziałek Ci życzę. Mam nadzieję, że nie jesteś przesądna :)

  8. Ja kiedyś widziałam wchodzącą do tramwaju starszą panią, która też sprawiała bardzo kruche wrażenie. Zwykle do tramwaju wchodzi się z chodnika, wtedy wejść na pierwszy stopień to żaden problem. Tym razem jednak było tak, że trzeba było wchodzić z ulicy, która jest niżej. Nawet ja wywracam oczami na myśl o tym, że zaraz trzeba będzie się „wspinać”. Pani z trudem zaczęła wsiadać. Ruszyłam w stronę drzwi, żeby jej pomóc, ale uprzedziło mnie dwóch panów. Są też dobrze wychowani ludzie na tym świecie. Niestety jednak wciąż jest ich mało…

    • Nie przeczę, że są na tym świecie jeszcze dobrzy i uczynni ludzie ale jednak wśród nich większość to nasze pokolenie lub starsze bo wśród młodzieży niestety rzadko się to zdarza. Moim zdaniem rodzice i nauczyciele powinni uczyć i tłumaczyć już od najmłodszych lat wszystkim dzieciom jak ważna i szlachetna jest pomoc bliźniemu zwłaszcza gdy widzimy, że jej bardzo potrzebuje.

      Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.