Przeprowadzka czyli tuż za miedzą.

Przed Świętami Bożego Narodzenia w 2013 roku wprowadziliśmy się do nowego jednorodzinnego domku. Wcześniej mieszkaliśmy z rodzicami w takim dużym bliźniaku i niby osobno ale jednak razem. Nie mogę powiedzieć złego słowa bo rodziców mam na prawdę świetnych. Dużo nam pomagają i wiem, że zawsze mogę na nich liczyć zwłaszcza na mamę. Do tej pory nie mieliśmy takich sytuacji żeby coś nas poróżniło czy żeby rodzice wtrącali się w nasze życie. Często zastanawialiśmy się jakby to było gdybyśmy zamieszkali tak całkiem osobno na swoim garnuszku. Obawialiśmy się tego czy będziemy umieli odnaleźć się w tych wszystkich obowiązkach dotyczących prowadzenia domu i wszelkich opłat. Doszliśmy do wniosku jednak, że nie ma co gdybać bo i tak nic sensownego nie wymyślimy tak całkiem na sucho w oparciu tylko na naszych domysłach. Doszliśmy do wniosku, że jeżeli nadarzy się jakaś okazja by tego spróbować to My jesteśmy jak najbardziej „ZA”.

Stało się to szybciej niż myśleliśmy. Jakieś 2 i pół roku temu pojawiła się ze strony moich rodziców propozycja by sprzedać ten duży dom i kupić dwa mniejsze jednorodzinne dosłownie dwie działki dalej. Skorzystaliśmy oczywiście z tej propozycji bo uznaliśmy, że czas dorosnąć i przenieść się na własne śmieci. Jak się potem okazało niepotrzebnie się martwiliśmy bo wydaje mi się, że radzimy sobie całkiem nieźle. Wiadomo, że jest ciężko bo ja niewiele mogę zrobić fizycznie, a i jedna pensja to też nie tak wiele żeby móc sobie pozwolić na jakieś finansowe szaleństwo. Co prawda biorę jakąś tam rentę ale całą wraz z częścią pensji męża wydaję miesięcznie na moje leczenie i leki, które jak wszyscy wiecie mają chore ceny.

Nasza wyprowadzka jakieś kilka dni przed Wigilią w 2013 roku.

Oj była bardzo gorąca i nerwowa atmosfera :) Wężul powiedział, że musi się coś rozbić w trakcie przeprowadzki żeby była udana i dobrze się mieszkało na nowym miejscu. Dlatego szwagier przez przypadek rozbił lampę w naszej starej kuchni  :) 

DSC01488

Zanim wprowadziliśmy się do naszego nowego domku czekało nas wiele prac związanych z urządzeniem go w środku. Uzgodniliśmy, że działkę rozplanujemy czyli wiecie takie tam kwiatuszki i drzewka i może jakiś skalniaczek  w późniejszym terminie :)

No więc moi drodzy jak ktoś urządzał dom czy mieszkanie to wie o czym mowa ale jeżeli nie to przyznam iż jest to mega wyzwanie od życia. Jestem z natury „Perfekcyjną Panią Domu” – eeee, – nooo, – teeego, znaczy się nie mam co prawda białych rękawiczek tylko czarne bo wydaje mi się, że na nich lepiej niż na białych widać kurz ;) Jednak ze względu na to, że nie pracuję i mam więcej wolnego czasu zajęłam się prowadzeniem rekonesansu w projekcji wnętrz czyli jak, gdzie co i kiedy w trawie piszczy.
Wężu pomimo swojej pracy jeździł ze mną i dzielnie pomagał w wyborze odpowiednich materiałów i wszelkich akcesoriów do naszego domu. Nabyłam wtedy wiele nowych doświadczeń i sporo wiedzy żeby było estetycznie, funkcjonalnie i ekonomicznie :) Tak, że jakby co to po znajomości coś mogę doradzić ;)
Bardzo intensywnie się w to wszystko zaangażowałam i włożyłam całe swoje serce i duszę. Miało to być wszakże nasze wspólne gniazdko. Nie miałam pojęcia ile to wszystko wymaga poświęcenia i wkładu pracy. Spraw do ogarnięcia była cała masa. Począwszy od wyboru farb i malowania ścian poprzez, płytki, meble, sprzęt do kuchni i akcesoria do łazienki, a skończywszy na tym co najlepiej kłaść na podłogę, jaki ma być kominek, z czego mają być schody na górę i jak ma wyglądać altanka na polu. Na temat sprzętu AGD do kuchni to tyle się oczytałam, że jak szliśmy do sklepu i zaczęłam rozmawiać ze sprzedawcą np. o lodówce to się okazywało, że wiem dużo więcej na jej temat niż on sam :) Jak wychodziliśmy ze sklepu to wężu nie mógł się nadziwić ile ja tego wszystkiego wiem. Szczena to mu przez kilka dni nie mogła wrócić na swoje miejsce :D Był moment, że przez chwilę rozważałam zatrudnienie się w sklepie ze sprzętem AGD ;)

Wybór łazienki to nie taka prosta sprawa. Wybrałam co prawda inną niż tu na fotografii ale jednak jak teraz się jej przyglądam to jakoś bardziej mi się podoba. Jakbym miała urządzać kolejny domek to będę miała ją na uwadze :)

DSC00084

Oczywiście nie myślcie sobie, że to był koniec naszej kariery Boba Budowniczego. Jak już coś udało nam się wybrać i jednogłośnie zatwierdzić to zaczęły się kolejne problemy z pseudo fachowcami co to niby robią wszystko tanio, szybko i dobrze. Matko z córką tyle nerwów co zjedliśmy na tych partaczach nie przeżyliśmy przez całe nasze życie. W głowie się nie mieści jak wielu jest oszustów, którzy wykorzystują naiwność i niewiedzę innych. Co jeden to mądrzejszy i potrafią tylko podsrywać się na wzajem i krytykować.

Rok trwała ta nasza intensywna metamorfoza. W końcu nadszedł dzień przeprowadzki. Część naszych skarbów mieliśmy wziąć ze sobą, a część wyrzucić na śmietnik. No cóż teoretycznie wszystko fajnie ale praktycznie to już polegliśmy na całej linii. Stwierdziliśmy, że zabierzemy wszystko i skrzętnie będziemy porządkować i wyrzucać co nam się nie przyda, jest zniszczone lub bardzo stare. No powiem Wam, że trochę tego przybytku było. Ledwo zmieściliśmy się z tym do naszego nowego domku, który nie miał już tak wiele tych wszystkich zakamarków i pomieszczeń by to upchnąć niepostrzeżenie.

Tak, tak dobrze wszyscy przewidzieliście :) Ten cały dobytek towarzyszy nam do dzisiejszego dnia bo jest wiele innych potrzebniejszych i ciekawszych rzeczy do zrobienia oraz ciągle brakuje nam czasu na cokolwiek. Teraz nasz dom przypomina bardziej przechowalnię rzeczy „potrzebnych” i zapomnianych :) Nasz samochód stoi na polu bo oczywiście w garażu nie ma dla niego miejsca. No cóż idzie lato więc może uda nam się w końcu zmobilizować i odgarnąć tą wielką pajęczynę przeszłości.

 Na koniec przedstawiam Wam parapetówkę u słynnego Szwagra :)

Nas ta imprezka jakoś dziwnie ominęła bo tak zajęliśmy się tym urządzaniem, a potem wypróbowaniem czy wszystko działa bez zarzutu, że zupełnie zapomnieliśmy o najprzyjemniejszej stronie przeprowadzki :)

Ze względu na dużą ilość niecenzuralnych słów filmik tylko dla widzów dorosłych ;)



The following two tabs change content below.

Ostatnie wpisy gabunia76 (zobacz wszystkie)

14 Komentarze

  1. Mały domek z bali, z wielkim salonem do przyjmowania gości to moje marzenie :-) cieszę się, że Ty już swój dom masz i że sami nareszcie się w nim rządzicie i wszystko robicie po swojemu. To ważne. Zazdroszczę i liczę na zaległą parapetówę.

    • Powiem Ci, że fajnie jest tak mieszkać całkiem na swoim lecz niestety ja nie mogę się w pełni tym faktem cieszyć bo wiele rzeczy nie dam rady zrobić i większość obowiązków spada na mojego męża, a on ma tylko dwie ręce. Sama na pewno wiesz jak dużo jest pracy w domu i w ogrodzie praktycznie ciągle coś się drepta i robi :) ale za to ten spokój, prywatność i oczywiście widoki nie oddałabym za nic w świecie.

      Parapetówa oczywiście cały czas aktualna :) jak tylko wrócę z urlopu w jednym kawałku to koniecznie musimy się umówić na jakieś pogaduchy :)

  2. Też się miałam oburzyć, ale mnie Boja wyprzedził, więc tylko się przyłączam. :) Zróbcie teraz. Co z tego, że spóźniona, będzie zabawnie. :)

    • Parapetówa będzie spóźniona ale szczera. I niech sobie goście nie myślą, że listy sprawunków nie dostaną. A co jak parapetówa to parapetówa i papier toaletowy koniecznie się przyda :)

      Pozdrawiam z wtorkowym popołudniem :)

    • Tak, tak bardzo elegancka lecz nie moja ale tą co mam też jest piękna. Jak to moi panowie mówią jest taka babska :)

      Pozdrawiam :)

  3. Wiem o czym mówisz… Niby piękna i zdawałoby się prosta sprawa – przeprowadzka i urządzanie mieszkania, ale okazuje się, że wcale nie jest to tak sielankowe. Dobrze jednak, że się Wam udało, bo nawet jak się ma w porządku rodziców – lepiej być zupełnie na swoim.

    • Tak bo jak człowiek jest na swoich śmieciach to żyje swoim życiem, a nie wszystkich domowników po kolei. Kiedyś małżeństwa mieszkały z rodzicami teraz wszyscy starają się mieszkać osobno i tak powinno moim zdaniem być. Po co mamy żyć swoimi problemami na wzajem jak czasem jest taka sytuacja, że jednego dnia jest lepiej, a drugiego gorzej i nakręca się ogólnie niepotrzebna i niemiła atmosfera.

      No cóż przy urządzeniu całego domu ciężko jest tak wszystko dopasować w 100% zwłaszcza, że robi się to samemu i bez żadnego doświadczenia w oparciu tylko na wiedzy zaczerpniętej z internetu bądź polegając na swoim guście i intuicji. Cieszę się, że mamy taki nasz własny domek i do tamtego kolosu bym się już nie wróciła :)

      Pozdrawiam i miłego dnia życzę :)

  4. Gabuniu, masz śliczny dom, a na taką łazienkę to i ja bym się skusiła :) Miłego dnia i trzymam kciuki za Wasze samodzielne prowadzenie domu. Wbrew pozorom to nie takie łatwe. Więc dodatkowo gratuluję, że sobie poradziłaś! :)

    • Dziękuję Aniu za miłe słowa :)
      Z łazienką to zawaliłam bo teraz tą co mam mi się przestaje podobać ale tak to już czasem jest, że dopiero jak się płytki ułoży tak całkiem na gotowo to widać efekt, który niekoniecznie jest taki jak miał być.

      Coś tam kiedyś wspominałaś u siebie o wysokości piekarnika :)
      Ze względu na to, że ciężko jest mi się schylić to mój piekarnik jest na wysokości 90 cm od ziemi. Powiem Ci, że bardzo jest to wygodne bo masz go na wprost siebie i możesz spokojnie wyciągnąć coś gorącego i odstawić na blat, a nie obawiać się, że schylając się i podnosząc z czymś gorącym wydarzy się jakieś nieszczęście. Druga sprawa, że dla kręgosłupa jest też lżej ;)

      Pozdrawiam Aniu i miłego dnia życzę :)

    • Dokładnie boja i to taka powinna impreza być jak u „Szwagra” :)
      no może tylko z wyjątkiem zgadywania nazw alkoholu ;) a papier toaletowy to by się nam przydał bo przecież łazienkę mamy.

      Pozdrawiam i dzięki za komentarz :)

      • Wiesz, tak mi się jakoś przypomniało… Dawno temu w WC, zamiast wieszaków na papier toaletowy, były ostro zakończone haki. Nadziewało się na nie pocięte kawałki gazety… Najlepsza, do tego celu, była „Trybuna Ludu”… Ech, łza się w oku kręci…

        • No tak hak, „Trybuna Ludu” i dawna latryna do czego to doszło, że człowiek potrafi się rozckliwić na samą myśl.
          Teraz to by się przydało takim hakiem „Gazetę Wyborczą” potraktować :)

Odpowiedz na „zakonnica w przebraniuAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.