Puszczone w trąbę i Wredny Kanar – wspomnienia Nastolatki.

W 3 klasie liceum miałyśmy miesiąc praktyki zawodowej, którą mogłyśmy załatwić sobie same lub z pomocą szkoły. Psiapsióła miała chłopaka pracującego w takim regionalnym radiu. A. zdeklarował się, że załatwi nam fajną praktykę u siebie w pracy. Jak to naiwne nastolatki zgodziłyśmy się bez chwili zastanowienia. Było powiedziane, że nie będziemy musiały jeździć tam codziennie zwłaszcza iż nie było to wcale blisko i miałyśmy sobie trochę posiedzieć i wracać do domu. Jednak niestety okazało się zupełnie inaczej niż obiecywał chłopak D.  Szef A. był strasznym sknerą i wyzyskiwaczem. Nie dość, że musiałyśmy tam być codziennie rano to jeszcze harowałyśmy jak wół bo w radiu akurat były remonty i całe sprzątanie spadło na nas :(  Byłyśmy niesamowicie wściekłe, że dałyśmy się wciągnąć w te bajeczki. Zwłaszcza jak słyszałyśmy nasze koleżanki z klasy chwalące sobie praktyki załatwione przez szkołę w banku lub w Urzędzie Miasta przy pracach biurowych. Nie chciałyśmy stać się pośmiewiskiem w klasie więc fantazjowałyśmy jak to nie było super i w ogóle same ochy i achy ;) Wszystkie koleżanki nam zazdrościły, a że taki był zamiar to reszta się nie liczyła.

Ups i sprawa się wydała. Teraz jak to szanowne koleżanki przeczytają to będzie wtopa ;) Pozwolicie, że skwituję to co się wydarzyło mądrym porzekadłem  „Obiecanki cacanki, a głupiemu radość”.
Powiem Wam, że to doświadczenie nas wzbogaciło o kolejną cenną lekcję od życia żeby w przyszłości nie dać się tak łatwo zwieźć w pole i wszystko dogłębniej analizować :)

Pamiętam to dość dobrze. Pewnego kwietniowego dnia jechałyśmy jak zwykle z Mr A. na plac budowy by odgruzować kolejne radiowe pomieszczenia ;) Po wejściu do autobusu od razu skasowałam bilet, a psiapsióła nie bo A. jej poradził, że na pewno nikt tego nie będzie sprawdzał tłumacząc się iż On tam jeździ dość często i bardzo rzadko trafia się jakaś kontrola biletów. Ledwo dokończył swoje wywody, a za plecami usłyszałam głośne „bileciki do kontroli proszę”. Ja byłam spokojna bo bilet skasowałam ale D. spanikowała.
Kanar podszedł do mnie i zapytał o bilet oczywiście podałam mu go, a on przetargał troszkę i oddał mi z powrotem. Korzystając z okazji, że poszedł trochę w bok kontrolować dalej ludzi nie myśląc ani chwili podałam D. swój przetargany bilet. Po chwili Kanar podszedł również do psiapsióły i poprosił ją o bilet. Podała mu ten ode mnie, a on spojrzał i powiedział: „o widzę, że już panią sprawdzałem” i oddał jej ów bilet.
W tym momencie autobus zatrzymał się i gdy drzwi się otworzyły A. korzystając z okazji wyciągnął D. szybko na pole. Nie zdążyłam wybiec z nimi więc zostałam w środku, a pech chciał, że Kanar podszedł do mnie ponownie i zapytał o bilet. Myślałam, że się rozpłaczę i poczułam duży żal do psiapsióły, że mnie tak samą zostawiła. Kontroler nie odpuszczał i nie chciał słuchać moich wyjaśnień, że już mi sprawdzał i przetargał nawet ale musiał mi gdzieś wypaść. Na kolejnym przystanku prawie siłą wydarł mnie z autobusu i zaczął spisywać. Po jakimś czasie dotarłam do radia i opowiedziałam D. i A. co mnie spotkało wtedy  A. zaczął się wymądrzać, że jak jestem głupia i nie myślę racjonalnie to sama sobie jestem winna całej tej sytuacji. Byłam w totalnym szoku, a moja szczena gruchnęła z hukiem o podłogę :D Nie spodziewałam się zupełnie takiej reakcji ze strony A.
Ponieważ był od nas o kilka lat starszy to miałam nadzieję, że coś wymyśli i na to zaradzi.
Psiapsióła nie wytrzymała i wstawiła się za mną opieprzając przy tym swojego chłopaka, że to nie moja wina bo jej przecież pomogłam, a oni zostawili mnie na lodzie i takie tam różne. Nasłuchał się trochę ale należało mu się. Wstrząs pomógł bo A. zaproponował, że pojedzie z nami do bazy MPK by to wyjaśnić. Na szczęście miałam duże szanse bo kasownik wybił na bilecie datę i godzinę więc mógł spokojnie być moim alibi.

Na drugi dzień wzięłam swój skasowany bilet oraz wypisany przez Kanara mandat i pojechaliśmy. Nie ukrywam, że bardzo się bałam jak ta cała sprawa się zakończy. W domu nie powiedziałam nic rodzicom żeby ich nie denerwować pomyślałam, że zrobię to dopiero gdy będę miała jasną sytuację.
Na miejscu pan od reklamacji wstępnie zapoznał się z moją sprawą i powiedział, żebyśmy chwilę poczekali bo on musi wezwać owego kontrolera na konfrontację.
Przyszedł mój oprawca, a ja gdy go zobaczyłam to zdenerwowałam się jeszcze bardziej ale pomyślałam raz kozie śmierć i zaczęłam swoją opowieść, która miała troszkę zmienioną wersje wydarzeń ;)
Mianowicie brzmiało to mniej więcej tak:
„Obecny tutaj pan kontroler podszedł i zażądał ode mnie biletu do kontroli po okazaniu sprawdził, przetargał  i oddał mi go z powrotem. Po chwili podszedł ponownie i znów zażądał ode mnie okazania biletu. Cała ta sytuacja bardzo mnie zdenerwowała, a gdy roztrzęsiona zaczęłam szukać go po kieszeniach zniecierpliwiony i dość opryskliwy pan X wyciągnął mnie na siłę z autobusu i nie dał mi żadnej szansy na znalezienie owego skasowanego biletu, który później znalazłam”.
Na koniec pokazałam im ten nieszczęsny bilet i usiadłam w oczekiwaniu co będzie dalej.
Pan X nie miał szans bo moja psiapsióła i jej chłopak jako świadkowie wydarzenia potwierdzili moją wersję wydarzeń, która w zasadzie była prawdą. Pominęłam tylko taki drobny fakt iż na chwilę pożyczyłam go D.  ;) a Kanar był faktycznie bardzo nieuprzejmy.
Zapytany przez gościa od reklamacji czy tak faktycznie było puścił farbę i spuścił głowę. Nie musiał nic mówić odpowiedź miał wypisaną na twarzy. Pan X dostał naganę i upomnienie od kierownika zmiany, a ja swoje zasłużone uniewinnienie :)

Nie macie pojęcia jaka wielka była moja radość i wracałam do domu niesiona na skrzydłach szczęścia. Tą lekcję będę pamiętać do końca życia. W sumie dzięki niej uniknęłam w przyszłości tego typu przykrych zdarzeń.
Przyznam się szczerze, że nie pamiętam kiedy ostatnio jechałam wspaniałym MPKiem. Myślę, że kilka lat na pewno minęło :) więc ciężko mi się wypowiadać na temat funkcjonowania naszej współczesnej komunikacji miejskiej. Przypuszczam też, że jak to mówią co kraj to obyczaj więc w każdym z nich na pewno występują inne zasady bądź procedury. Oczywiście zapomniałabym dodać, że duże znaczenie ma też to jakim człowiekiem jest Kontroler Komunikacji Miejskiej czy uprzejmym i wyrozumiałym, a może chamskim i gburowatym? Czy ktoś z Was mnie oświeci?

Oglądnęłam kilka filmików o agresywnych Kontrolerach i jestem w ciężkim szoku jak często uciekają się oni do zastosowania przemocy fizycznej wobec gapowiczów.
Jest tego na YouTube bardzo dużo aż przerażenie człowieka dopada :(

Żeby nie było tak całkiem na poważnie to zobaczcie na wesoło  ;)



The following two tabs change content below.

68 Komentarze

  1. Co to było? Lincz? Gabunia opowiedziała trochę traumatyczne zdarzenie z przeszłości, które wówczas miało na nią wpływ, a tu jest oceniana jakby była oszustką. Ok stało się, znam Gabunię osobiście i drugiego człowieka o tak gołębim sercu nie znajdziecie, z drugiej strony życie ją nauczyło o siebie walczyć szczególnie wtedy gdy ktoś wobec niej jest arogancki. Mnie nie dziwi fakt, że wówczas podjęła taką, a nie inną decyzję. Teraz pewnie zachowałaby się zupełnie inaczej. W młodości każdy z nas popełnił błędy, które żałuje. To, ze teraz myślimy i robimy inaczej nie oznacza, że nie mamy prawa opisywać tego co czuliśmy wtedy, bo nawet po wielu latach pozostają niestety wredne wspomnienia, które warto przelać na papier, by potem spokojnie o tym pomyśleć.

    • Dzięki Monia za słowa otuchy i zrozumienia.
      I bardzo słusznie zinterpretowałaś mój wpis. Myślałam dokładnie tak samo jak go pisałam, i że dodatkowo będzie to pewna przestroga dla innych lecz jak widać większość tego nie zrozumiała.
      Widać właśnie po komentarzach jak łatwo jest ludziom oceniać i osądzać innych kompletnie nie zważając na swoje zachowania czy występki. Gorzej już się spotkać ze zrozumieniem, aprobatą czy jakąś pochwałą to niestety społeczeństwu przychodzi z wielkim trudem.
      Powiem Ci Monia, że bardzo mnie zasmuciły niektóre komentarze bardzo dosadne i coraz częściej się zastanawiam czy pisać tutaj dalej bo tak na prawdę jakby ktoś chciał to może się wszystkiego uczepić i mnie objechać
      :(
      Tłumaczę sobie to jednak tak, że hejtują Ci co mają coś na sumieniu i nie umieją się do tego przyznać sami przed sobą bądź po prostu lubią komuś bluźnić na internecie by się bardziej dowartościować.

  2. Droga blogerko. Też miałam 17 lat i też robiłam różne głupoty. Teraz jako kobieta dorosła też je popełniam. Też miałam w swoim życiu nieprzyjemne spotkanie z kanarem. I tak sobie myślę że ludzi nie tyle oburza twoje wówczas zachowanie, ale to że się tym chwalisz. Kanar nie miał prawa Tobą poniewierać, Ty nie miałaś prawa go oszukiwać. Jesteście kwita. Po co to wywlekać na światło dzienne po tylu latach? Czy nie lepiej pamiętać i opisywać przyjemne doświadczenia ze swojego życia? Miłych ludzi, których spotkało się na swojej drodze?

    • Myślę, że dla ludzi nie ma znaczenia to ze jesteś chora. Ci dla których ma to znaczenie ludźmi określić nie można :). Zawsze znajdzie się jakaś szuja, która zechce wykorzystać słabość innego człowieka. Owszem życie to nie bajka i więcej w nim złego niż dobrego i trzeba pisać o wszystkich aspektach. I pewnie masz rację, że gdybyś dodała do wpisu jakąś refleksję „po latach” ludzie zupełnie inaczej by go zinterpretowali. Życzę abyś dziś (i nie tylko dziś) spotkała na swojej drodze tylko ludzi. :)

      • No cóż człowiek całe życie się uczy na własnych błędach, a i tak głupi umiera.
        Następnym razem jak będę chciała coś opisać to mocno się zastanowię nad treścią i czy w ogóle warto.

        Bardzo Ci dziękuję za dobre słowa otuchy :)
        Tobie też życzę wszystkiego dobrego i udanego poniedziałku :)

        • Myślę, że warto. Sporo ludzi Cię czyta :). A że czasami coś wyjdzie nie tak to trudno. takie uroki pisania. Czasami coś zostanie niezręcznie w słowa ubrane, ale to nie powód by przerywać. Czasami warto opisując dawne czasy pokosić się o małą refleksję. Ludzie nie zawsze i nie wszystko zrozumieją, ale nie warto z tego powodu rezygnować. Słowa krytyki też są potrzebne, bo w ten sposób udoskonalasz swój warsztat i nabierasz wprawy. Owocnego pisania Ci życzę.

          • Dzięki za te cenne uwagi i takie mądre słowa Joasiu :)

            Przywróciłaś mi po części wiarę w ludzi :)

            Jestem upartą osobą i tak łatwo się nie zniechęcam ani nie poddaję więc tego typu komentarze będą dla mnie tak jak to trafnie spostrzegłaś udoskonaleniem mojego kunsztu Blogerskiego i pewnym wyzwaniem do większej pracy nad sobą i moimi postami :)

    • Droga Joanno dziękuję Ci za wyrozumiałość oraz to, że jako nieliczna tutaj potrafisz szczerze się przyznać, że nie jesteś ideałem, a ja nie jestem jakimś degeneratem :)

      Może masz rację, że niepotrzebnie jest wspominać złe chwile i ludzi i opisywać na Blogu ale z drugiej strony gdybym pisała tylko o tych wesołych i dobrych to byłoby to takie słodkie, że aż mdłe no i zakłamane bo życie nie jest takie idealne i piękne jakby się mogło wydawać.
      Poza tym są Blogi, na których pisze się dużo gorsze rzeczy i nie widziałam, żeby ktoś tam w taki sposób wydawał jakieś osądy czy wyrokował.
      Zaczynam się zastanawiać czy to nie przypadkiem przez to, że jestem chora i większość myśli tak jak ten Kontroler, że mogą mnie tak ostro potraktować :(

      Wierz mi Joanno, że opisując tą historię ani przez chwilę nie pomyślałam żeby się nią pochwalić bo wiem, że to nie jest powód do dumy. Teraz opisałabym to trochę inaczej może więcej dodałabym co teraz myślę od siebie po tym sporym czasie jaki upłynął. No cóż myślę, że wystarczająco dużo się opisałam w odpowiedziach komentarzy i wyjaśniłam wszystko z nawiązką.

      Pozdrawiam Cię serdecznie w ten poranny poniedziałek :)

  3. Krytyczne opinie na temat waszego zachowania to żaden lincz. Działałyście rozmyślnie, narobiłyście problemów człowiekowi, który po prostu wykonywał swoją pracę. I jeszcze przyznałaś z rozbrajającą szczerością, że nie masz wyrzutów sumienia. Najgorsze jest nie to co zrobiłaś 20 lat temu, ale to, że teraz jako osoba blisko 40 letnia bronisz swojego zachowania i nie widzisz w nim nic złego. To oznacza, że pomimo upływu lat wcale nie dorosłaś więc nie zasłaniaj się młodym wiekiem i brakiem doświadczenia.

    • Nie miałam złych zamiarów. Wiem, że źle to wszystko wyszło teraz na pewno załatwiłabym to zupełnie inaczej ale jak to mówią „mądry Polak po szkodzie” i „gdybym wiedziała, że się przewrócę to bym sobie usiadła.”

      Swoją drogą już widzę te tłumy, które grzecznie pędzą płacić i odpowiadać za swoje przewinienia i czyny czy jak to tutaj zostało nazwane „OSZUSTWO” ;) każdy gdy coś przeskrobie to się zastanawia i stara się coś tam gdzieś obejść żeby tylko wywinąć się od odpowiedzialności.

      W sumie to zaczynam żałować, że w dobrej wierze podzieliłam się tutaj szczerze swoją historią. Liczyłam na większa wyrozumiałość od ludzi i obiektywną opinię całości.
      Większość społeczeństwa ma wiele różnych czynów bardziej lub mniej szkodliwych na sumieniu i nie dość, że nie potrafi się do tego przyznać to jeszcze bezczelnie osądza i oczernia innych :(

      • Nie wolno się usprawiedliwiać stwierdzeniem „skoro inni to robią, to ja też mogę”; to zrzucanie odpowiedzialności.
        Nie o to chodzi, że źle zrobiłaś, tylko o to, że nadal uważasz to za „nic takiego”. Gdyby koleżanka była odpowiedzialna, zapłaciłaby mandat za jazdę bez biletu, a Ty nie miałabyś problemu. Gdybyś nie oddała własnego biletu, tylko pokazała go drugi raz kontrolerowi, Ty też nie miałabyś problemu. I wreszcie, kontroler, który nie popełnił żadnego uchybienia (złapał przecież osobę bez biletu, od tego jest), nie miałby kłopotów w pracy.
        Nie przedstawiaj więc tego jako sprytnego wybrnięcia z sytuacji; z dzisiejszej perspektywy dojrzałego człowieka mogłabyś to po prostu skwitować słowami „oszukałam MPK, wrobiłam niewinnego gościa, jest mi przykro, bo to było szczeniackie”. Taki powinien być morał opowiastki.

        A to, że inni jeżdżą bez biletu, kompletnie mnie nie obchodzi. Ja zostałem złapany raz, bardzo głupio, bo miałem do przejechania jeden przystanek i liczyłem, że się uda – zapłaciłem i odtąd zawsze kasuję bilet. Tak jest uczciwie. A inni mnie obchodzą o tyle, że za tych, co nie płacą, ktoś (czyli m.in. ja!) musi przecież sypnąć kasą.

        • Nie przypominam sobie, żebym się usprawiedliwiała wyżej wymienionym przez Ciebie stwierdzeniem.

          Z tymi Twoimi słowami nie mogę się zgodzić „kontroler, który nie popełnił żadnego uchybienia (złapał przecież osobę bez biletu, od tego jest),”
          Bo kontroler popełnił karygodne uchybienie traktując mnie jak śmiecia. Nie miał prawa ani na mnie wrzeszczeć ani tym bardziej mną tyrpać. Szkoda, że tego nikt tutaj nie widzi tylko cały czas robi ze mnie zbrodniarkę. Poza tym nie byłam tak do końca bez biletu, nie jechałam na gapę.

  4. Zgadzam się z osobami krytykującymi blogerkę. Wiek nie usprawiedliwia tego typu postępowania, zachowanie nie było reakcja na wydarzenie ad hoc, lecz przemyślaną akcją odroczona w czasie, mającą na celu unikniecie odpowiedzialności. Albo się ma kręgosłup moralny , albo się nie ma. Gabunia nie miała go w wieku 17 lat i robi wrażenie, że dalej nie ma, sądząc po tonie jej wypowiedzi. Czym sie tu chwalić? Cóż, masz racje , Gabuniu, znakomita wiekszość ludzi ma tak jak Ty. Ale na szczęście istnieją ludzie uczciwi, mniejszość, z kręgosłupem moralnym niewzruszonym niezależnie od wieku i sytuacji. Pozdrawiam

    • No widzisz, a dla sądu wiek ma duże znaczenie :)
      W sumie pisać można wszystko jak to słusznie zauważyła jedna z komentujących Ania bo nie jest się rozpoznawalnym inaczej na pewno by było gdyby każdy miał się wypowiedzieć face to face wtedy sądzę, że połowy z tych komentarzy by tu wcale nie było.

      Fajnie jest tak wejść i wyżyć się na kimś, zjechać go z góry na dół, zbesztać.
      Wiesz tymi słowami, że ja nie mam kręgosłupa moralnego ubodłaś mnie w sam środek mojej duszy. Jeżeli jesteś na tyle idealna i żyjesz zgodnie z własnym sumieniem wobec innych jak dajesz tutaj mi do zrozumienia to poczytaj sobie moje inne wpisy lub wszystko z działu „Wprowadzenie w mój świat”. Spotkaj się ze mną porozmawiaj, spróbuj poznać i zrozumieć, przyglądnąć się mojej osobie, a potem dopiero mi powiesz czy ten kręgosłup mam czy nie.

      Widzę, że łatwo i szybko potrafisz oceniać i osądzać innych to smutne ale też świadczy o Tobie, że tak na prawdę nie masz bladego pojęcia o życiu.
      Myślałam, że można z ludźmi podyskutować na pewnym poziomie intelektualnym tak zwyczajnie i szczerze ale jak widać bardzo się myliłam. Każdemu tylko zależy na tym by komuś dokopać bardziej skutecznie niż poprzednik.

      Pozdrawiam Cię i sukcesów w życiu osobistym życzę :(

      P.S. Przeczytaj jeszcze wszystkie komentarze pod tym postem i pomyśl nad tym co napisałaś.

      • Gabuniu, wyluzuj:) To bardzo miłe że każdemu na bieżąco odpowiadasz, masz za to mój ogromny szacunek. Ale żeby przejmować się nadmiernie ludźmi o naturze inkwizytorów, to może być dla zdrowia szkodliwe. Dla kręgosłupa moralnego najważniejsza jest świadoma refleksja i właściwe ocenianie zdarzeń/ Bez nadmiernej , zazwyczaj złudnej ekscytacji, bez nadmiernego rozgrzeszania, ale i bez nadmiernego potępiania. Tak innych, jak i siebie. Cóż, nie jesteśmy ludźmi idealnymi. Mi tez zdarzyło się jechać bez biletu. Czy miałbym się z tego powodu powiesić? A może , dla niepoznaki i gorliwością neofity powinienem pouczać innych o moralnym korzystaniu ze środków komunikacji? Toż to jakaś redukcja ad absurdum powstaje:)

        • Dziękuję za słowa uznania staram się by każdy dostał chociaż parę słów ode mnie :)
          wiem, że nie powinnam przejmować się tak bardzo tym co tu ludziska piszą ale ciężko jest mi przejść nad tym linczem do porządku dziennego. Przyznam się szczerze, że ciśnienie mi się mocno podniosło.
          Taka już jestem, że za bardzo wszystko przeżywam i się przejmuję. Rodzinka też mi ciągle mówi daj spokój nie warto walczyć z wiatrakami. Ja to wiem ale i tak nie potrafię tego po prostu olać i tyle.

          Jeszcze raz bardzo dziękuję za dojrzałe i mądre komentarze i obiektywne spojrzenie na całokształt sprawy i moją osobę to miłe, że są jeszcze osoby, które potrafią racjonalnie myśleć i czytać między wierszami ;)

      • Ona już tu pewnie nie zaglądnie tak jak większość krytykujących osądzających.

        Swoją drogą bardzo dobre pytanie Sebastianie do wszystkich nie tylko do Agi :)

        • Nie jestem Agą, ale nigdy w życiu nie jechałam na gapę.
          Zawsze kupuję bilet. Nawet jak jadę 1 przystanek (z dzieckiem mi się zdarzało, bo bez pewnie poleciałabym na pieszo). Tak mnie wychowano i to przekazuję moim dzieciom.
          Owszem, zachowanie kontrolera nie było ani miłe, ani uprzejme. Ale Wy również zachowaliście się karygodnie.
          Traktujesz to jak anegdotkę, a nie wiesz czy ten człowiek przez Ciebie nie miał problemów w pracy i nic Cię to nie obchodzi. Przecież nic się nie stało. Trzeba było mandat wziąć na klatę, zapłacić, czy też rozliczyć się z koleżanką, skoro tak sobie ten bilet pożyczałyście, a na kontrolera złożyć skargę za nieuprzejme zachowanie, skoro było aż tak źle. Oszukaliście MPK, chwalisz się tym i jednocześnie dziwisz, że ludzie piszą krytyczne komentarze.

          • Ech męczy mnie to wałkowanie jednego w kółko. Przeczytaj sobie wszystkie komentarze i moje odpowiedzi bo temat wyczerpałam w 100%.

            Nie opisałam tego jako anegdoty tylko moje wydarzenie z dawnej przeszłości i by w jakimś stopniu przestrzec pozostałych jak czasem niespodziewanie kończą się pewne nieplanowane i podejmowane pod wpływem impulsu sprawy. Zanim coś się zrobi trzeba 100 razy pomyśleć.

            No i właśnie głównie po to pojechałam by pokazać, że bilet był i poskarżyć się na kontrolera o niestosowne zachowanie. Ciekawa jestem czy Ty byś tak ochoczo poszła i zapłaciła czyjś mandat wystawiony poniekąd zupełnie niesłusznie zwłaszcza gdy z kasą jest bardzo krucho.
            Dobrze jest się wymądrzać i uszlachetniać gdy nigdy się w takiej sytuacji nie było. Znam wiele osób, które tak robią, a potem nagle jest wielkie bum i coś się stało wtedy nie ma już tej mądrości i szlachetności nagle zniknęła.
            Ludzie w większości umieją tylko krytykować i oceniać, a jak ktoś coś zrobi dobrze to o pochwałę jest ciężko.
            No cóż takie życie.

            • Problem w tym, że nie zrobiłaś dobrze. W regulaminie większości MPK jest punkt, że skasowanego biletu NIE WOLNO nikomu oddawać. Ty oddałaś, więc biletu nie miałaś i słusznie dostałaś mandat. Przemilczenie tego faktu podczas zgłaszania skargi w MPK to zwyczajne kłamstwo i oszustwo. I tyle. Nawet jeśli wierzyć zapewnieniom, że jednorazowe, to i tak nie zmienia to faktu, że Wasze, Twoje, koleżanki i kolegi zachowanie, było naganne. Pewnie, że każdemu może zdarzyć się błąd, ale Ty w tym swoim kłamstwie nic złego nie widzisz. Jeśli chciałabyś być uczciwa to sprawę trzeba było przedstawić właśnie w ten sposób i przyznać się, że bilet pożyczyłaś koleżance. Dobrze, że chociaż wyciągnęłaś nauczkę z tej sytuacji. I tylko o to chodzi.
              I tak, ja mandat bym zapłaciła. Nie ochoczo, bo każda taka bezsensowna strata kasy boli, bardziej lub mniej, ale to jest konsekwencja głupiego zachowania i już. Ale jednocześnie złożyłabym też skargę na kontrolera, jeśli faktycznie zachował się w taki sposób jak opisujesz.

              • Skargę złożyłam bo faktycznie ten pan był bardzo arogancki i chamski wobec mnie.
                Wnioski wyciągnęłam i lekcję życia na przyszłość zapamiętałam.

                Pozdrawiam :)

  5. Sympatyczna, dobrze napisana historia z życia. Z nauką i morałem. Szkoda ze szkoły teraz nie uczą czytać, ze zrozumieniem. Szkoda tez ze dla wielu ludzi najważniejsze jest oceniać innych, zamiast starać się ich zrozumieć. Waga „złego uczynku” jest tu tak porażająca…. komentatorzy to wiedzą… każdy z nich, bez wyjątku – jechał kiedyś na gapę. I zapewne stad tak szczera chęć rzucania kamieniami. Jako pierwsi. Po 20 latach:)

    • Dzięki za przychylną opinię i przede wszystkim za wyrozumiałość, której jak słusznie zauważyłeś jest w dzisiejszych czasach jak na lekarstwo.
      Pech w tym, że czytania między wierszami nie uczyli ani kiedyś ani tym bardziej dziś. Tego raczej możemy nauczyć się od życia chociaż jak widać nie w każdym przypadku jest to osiągalne.
      Niech rzucają tymi kamieniami bo jak to mówią „nie pamięta wół jak cielęciem był” :)

      Pozdrawiam serdecznie i spokojnej nocki życzę :)

      • Ale widzisz, problem polega na tym, że w twoim tekście – napisanym w czasie, kiedy już nie jesteś „cielęciem” – nie bardzo czuć zawstydzenie całą sytuacją. Tytuł podsumowuje to, co w niej widzisz: „puszczenie w trąbę” przez kumpli i „wrednego kanara”. Ba, jeszcze specjalnie szukasz w sieci filmików o agresywnych kontrolerach, żeby rozwinąć ten ostatni wątek… Tymczasem jest to opowieść o złym zachowaniu nastolatki, która swoimi kłamstwami skrzywdziła uczciwego człowieka. Gdzie refleksja na ten temat? Gdzie refleksja, że złość kontrolerów może wynikać z frustracji wywołanej przez codzienne kontakty z bezczelnymi i kłamliwymi gapowiczami…? Tego mi w twoim *obecnym* myśleniu brakuje.

        • Niestety widać, że nie zrozumiałeś mojego wpisu i tego co chciałam przekazać. :(. „Puszczenie w trąbę” chodziło o chłopaka przjaciółki i właściciela radia, który nie wywiązał się ze swoich wcześniejszych ustaleń z nami co do wykonywanej praktyki.
          „Wredny kanar” sposób w jaki potraktował mnie podczas kontroli. Wcale nie był taki uczciwy i biedny gdyby zachował się inaczej wobec mnie to i na pewno cała sprawa przebiegłaby inaczej. Nie miał powodu by się na mnie wydzierać, a tym bardziej by szarpiąc mnie za rękę na siłę wyciągać z autobusu. Mam pewne ograniczenia ruchowe i widać po mnie, że jestem chora więc gdyby wyrządził mi jakąś krzywdę to ciekawa jestem co by wtedy wszyscy na to powiedzieli. Potraktował mnie jak śmiecia tylko dlatego, że byłam gówniarą w dodatku chorą więc dlaczego miałam się nad nim litować? Resztę moich rozprawek w tym temacie proponuję poczytać w moich odpowiedziach na inne komentarze.
          Pozdrawiam

  6. Rany, ludzie, co z wami? Jak mieliście siedemnaście lat, to naprawdę nigdy wam się takie rzeczy nie przydarzały? „Oszustka” to chyba trochę za mocne słowo, zwłaszcza że to wątpliwe, by kanar stracił pracę za taką pierdołę. Chyba trochę za poważnie do tego podeszliście. Każdy w tym wieku robi głupoty i niekoniecznie liczy się z tym, że inni mogą za to oberwać. Poza tym dziewczyna chciała przecież dobrze, ratowała koleżankę. Mamy tu chyba samych baaardzo cnotliwych obywateli :)

    • Ufff kamień z serca. Bardzo Ci dziękuję Ala za wstawiennictwo i wyrozumiałość bo już zaczęły targać mną okrutne wyrzuty sumienia. Wygląda na to Alu, że mamy tutaj do czynienia z dwiema grupami ludzi, którzy albo nie mieli nigdy 17 lat albo są najcnotliwszymi obywatelami na świecie ;) to tak jakby w ZOO zobaczyć dziś dinozaura :)

      Zastanawiam się nad tym skąd w ludziach tyle nienawiści i takiej chęci zemsty czy sprowadzenia wszystkich do parteru. Przecież jakoś tak można po ludzku tak inaczej na poziomie.
      Przypomniała mi się taka przypowieść, w której Pan Jezus obstawał za pewna cudzołożnicą, którą wszyscy potępiali jednak gdy powiedział do tłumu żeby ten kto jest bez grzechu rzucił w nią kamieniem wtedy nagle wszyscy się rozeszli i nikt nie został.

      Ściskam mocno i życzę spokojnej nocki :)

  7. Niestety ludzie, którzy krytycznie odnieśli się do twego posta mają rację, a wiek też nie do konca tlumaczy to. Jak miałam kilkanaście lat, a byłam krnąbrną nastolatką, w dodatku bujałam się wszędzie z chłopakami, to jak zrobiłam graffitti na czyimś garażu, złapali mnie i musiałam wszystko odpokutować, w tym pieniężnie, bo pomimo iż rodzice wyłożyli kasę, to spłacałam ich dorywczą pracą. Teraz mieszkam od lat w Anglii i tu jest sposób, autobusy maja jedne drzwi, a bilet pokazuje się kierowcy , który to odbija każdą wchodzącą i wychodzącą osobę w swojej kasie, która jest takim swoistym tachometrem i ten system pozwala też na to, że w busie nie znajdzie się więcej ludzi niż może być, co oznacza tyle, że nie ma przepełnienia, że każdy na każdego wchodzi. Twa historia może być nauczką, a mam nadzieję, że kontroler nie stracił swojej pracy, bo nota bene był sumienny.

    • Jakie to społeczeństwo potrafi być przewrotne. Większość tutaj mnie osądziła i wydała wyrok natomiast biedny Pan Kanar stał się ofiarą. To nic, że zachował się jak ostatni cham i o mały włos nie zrobił mi krzywdy. Pewnie ludzie rządni krwi żyjący intrygami woleliby przeczytać, że np. ów kontroler mnie skopał, wlókł za włosy itp. to by dopiero była sensacja.

      Hmm… plp dzięki, że przedstawiłaś nam zarys tego jak ten poważny problem jest rozwiązany w kraju, w którym mieszkasz. U nas ciągle jeszcze borykamy się z przepełnionymi i niesprawnymi busami, a MPK funkcjonuje nie najlepiej. Myślę, że nasze władze powinny brać przykład z zastosowania niektórych trafnych i słusznych rozwiązań jakie mają miejsce w innych krajach byłoby to na pewno z korzyścią dla wszystkich :)

      Pozdrawiam

  8. nic nie rozumiem piszesz jawnie że dokonałaś z koleżanką oszustwa jedna z was przejachała za darmo i mamy być źli na kanara bo wykonywał swoją prace trzeba było trzymać swój bilet a jak go komuś oddałaś trzeba było liczyć się z konsekwencjami swojego postępowania a co do pisowni nie ścierpie słów typu „psiapsiułka”

    • Ludzie opanujcie się nie piszę o żadnym oszustwie tylko coś co wydarzyło się 20 lat temu. Byłam wtedy nieletnią gówniarą. Koniec nie będę się więcej tłumaczyć.

      Wszystkich mnie tutaj linczujących informuję, że moje wyjaśnienia w kwestii wielkiego „oszustwa” są poniżej w odpowiedziach na komentarze więc proponuje sobie je poczytać bo więcej nie mam zamiaru się tłumaczyć ponieważ tłumacza się winni, a ja nią nie jestem.

      Ciekawa jestem czy Wy we wszystkim jesteście tacy idealni i nie macie żadnych przewinień na sumieniu. Pomyślcie zanim kogoś osądzicie i wydacie lincz :(

      P.S. Jeśli nie podoba Ci się stwierdzenie „psiapsiółka” nikt nie każe Ci go używać ;)

      Pozdrawiam

      • nie nie jestem idealny we wszystkim sam popełniam błędy i też zostałem złapany na jeździe bez biletu ale nie kombinowałem tylko uczciwie zapłaciłem, Ty chyba nie rozumiesz starasz się oczernić człowieka „kanara” że taki niedobry itp a zorientował się może że zrobiłyscie przekręt podając sobie bilet, z całej opresji uratowałaś koleżankę cwaniactwem i oszustwem trzeba mieć tupet żeby się jeszcze tym chwalić i jak to jakiś młody człowiek przeczyta to co uzna że babka nieźle wykombinowała też tak zrobię, gorzej jak będzie kamera w autobusie i sprawa trafi np do sądu,

        • No widzisz, a ja nie zostałam przyłapana na jeździe bez biletu nigdy bo bilet zawsze kasowałam :)
          Nie rozumiem natomiast jak Ty możesz tak oszukiwać i okradać nasze Państwo, które właśnie traci przez takich jak TY.
          Tak dla Twojej wiadomości niekasowanie biletów też o tym świadczy. To Ty się wstydź bo zrobiłeś to z pełną premedytacją i w dodatku jesteś dorosły, a ja byłam nieletnią gówniarą i po prostu chciałam dobrze i nie myślałam kategoriami oszustwa.

          A jak to ktoś młodziutki przeczyta to może wyciągnie wnioski i czegoś się z mojego postu nauczy mam nadzieję, ze dobrego :)

          • widzę że jestes typem osoby która nie stwierdza faktów tylko dopowiada sobie coś żeby oczernić i wybielić
            1 czy gdzieś napisałem że robiłem to wielokrotnie? prosze zacytuj i trzymaj sie faktów a nie domysłów
            2czy gdzieś napisałem że robiłem to będąc dorosłym?
            3skoro nie zostałaś złapana na jeździe bez biletu to gdzie był twój bilet? „zawsze mam bilet” podajac go drugiej osobie stałaś się pasażerem na gape
            4piszesz wiele o swoim doświadczeniu żyiowym itd a prawda jest taka ze dorosły uczciwy człowiek umie się pogodzić z karą jeżeli jest słuszna (też miałem 17 lat i nie uważam że można sie usprawiedliwiać ciągle wiekiem)
            5mówisz ze ja okradam państwo bo miałem odwagę zapłacić za mandat? więc w jaki sposób je okradłem? płacąc mandat?
            6jak już nie państwo polskie a miejskie przedsiębiorstwo zajmujace się przewozem
            7Ratowałaś koleżankę to koleżanka powinna Ci dać kase na mandat a nie robic wspólny przekręt

            • Myślę, że czas zakończyć tą bezsensowną dyskusję bo tak jak ja Cię nie znam i nic o Tobie nie wiem tak Ty również mnie nie znasz i nic o mnie nie wiesz. Moją poprzednią odpowiedzią nie chciałam nic wybielać i oczerniać tylko chciałam Ci pokazać jak to jest zaatakować kogoś i osądzać gdy tak na prawdę nie ma się o tej osobie bladego pojęcia. Myślałam, że się tego domyślisz ale jak widać się myliłam. Wiesz nauczyłam się nie osądzać ludzi, a tym bardziej nie linczować bo życie jest jakie jest i nikt z nas nie wie w jakiej może się jutro znaleźć sytuacji.

              Pamiętaj nie osądzaj i nie gardź innymi tylko sam się zastanów nad sobą czy jesteś tak do końca w porządku wobec wszystkiego i wszystkich.

              • wiesz jak ktoś pisze bloga to pisze chyba po to żeby poznać opinię innych o danej sytuacji, moja jest negatywna na temat Twojego zachowania ale to moja opinia… pytasz kim jestem żeby Cie oceniać hmmm… jestem czytelnikiem bloga,

                • Wiem i staram się szanować każdą opinię lecz trzeba też umieć ją wyrazić by brzmiała jak opinia, a nie osąd typu „morderczyni na stos z nią”
                  Jest tu kilka osób, które też nie zgadzają się z moim zachowaniem ale jakoś umiały to przekazać.
                  P.S. Proponuję kolejną konwersację zamieścić już w nowym oknie :)

  9. Może jestem trochę czepialska, ale chciałabym wyjaśnić jedną sprawę. Dlaczego w zasadzie pozwoliłaś na to, żeby niewinny kontroler dostał naganę i upomnienie od kierownika? Rozumiem, że mogłaś jego zachowanie odczytać jako chamskie. Tylko, że tak naprawdę jak miał się zachować, kiedy ktoś mówi mu, że dał już bilet do kontroli, a nie może tego potwierdzić. Zachowaliście się trochę nieodpowiedzialnie, bo to jednak Twoja koleżanka nie miała biletu i skoro sprawy przybrały taki, a nie inny obrót, to trzeba było podzielić się tym mandatem na pół. A nie iść i wrobić człowieka, który, przez Twoje ukrycie niektórych faktów, mógł stracić pracę.

    A jeżeli chodzi o kontrolerów, to kilku ich w swoim życiu spotkałam i rzuciło mi się w oczy to, że nigdy się nie uśmiechali. Ale na całe szczęście w mojej obecności nigdy nie byli agresywni :)

    • Tak wiem, że źle zrobiłam. Dostałam nauczkę i ją zapamiętałam już na dobre. To było dawno bo 20 lat temu byłam wtedy niedoświadczoną jeszcze gówniarą. Z tego co pamiętam w oczekiwaniu na konfrontację ten pan od reklamacji coś wspomniał, że mają z tym Kontrolerem często problemy i to nie była pierwsza skarga na niego. Jego bardzo chamskie zachowanie czyli najpierw na mnie nawrzeszczał, a potem mnie wydarł na siłę za rękę z autobusu wzbudziło strach, panikę i zdenerwowanie. Swoją drogą gdyby ów Kanar czuł się bez winy to dlaczego się nie bronił? Nie padło z jego słów żadne słowo wyjaśnienia. W zasadzie kara mu się należała za jego naganne i niestosowne zachowanie wobec mnie w dodatku nieletniej.

      Wiele osób mnie tutaj linczuje ale tak na prawdę nikt nie wie jakby się zachował na moim miejscu mając te 17 lat.
      Do zapłaty mandatu się nie poczuwałam bo bilet skasowałam i pokazałam grzecznie do kontroli, a że potem moja przyjaciółka znalazła się w tarapatach ot po prostu impulsywnie bez zastanowienia pożyczyłam jej mój bilet bo chciałam jej pomóc. Przypuszczam, że wielu z Was by podobnie się zachowało. Nie miałam pojęcia, że sprawy się tak potoczą. Jak patrzę teraz z tak dużej perspektywy czasu to wiem, że tę sprawę załatwiłabym zupełnie inaczej ale czasu nie cofnę. Jestem teraz dużo starsza, dojrzalsza i bardziej doświadczona więc i moje przekonania jak i zachowania w pewnych sprawach są inne niż lata świetlne wstecz.

      Myślę, że wyczerpująco uzasadniłam swoje wyjaśnienia i winę już dawno odpokutowałam.
      Cieszę się, że nie miałaś tego pecha by zostać chamsko potraktowaną przez kontrolerów bo wierz mi nie jest to miłe doświadczenie i pozostawia w psychice człowieka jakiś ślad, który w każdej podobnej sytuacji zapala czerwoną lampkę.

      Pozdrawiam

      • Wydaję mi się, że kontroler nie wyjaśniał, bo prawdopodobnie nie pamiętał tej sytuacji. Wiesz jak to jest.. Podczas pracy przewija mu się przed oczami mnóstwo osób.

        Oddanie biletu koleżance było faktycznie impulsywnym zachowaniem. Tak naprawdę żadna osoba nie powie: „A ja w takiej sytuacji zachowałbym się tak i tak”. Myślę, że nikt nie jest w stanie przewidzieć. Pewnie często nasze zachowanie w ekstremalnych sytuacjach odbiega od tego, które sobie wyobrażaliśmy.
        Natomiast Twoje skarga była dobrze przemyślana. Mam tylko nadzieję, że teraz z perspektywy czasu i doświadczenia rozumiesz, że powinnaś przyjąć mandat, a nie wymigiwać się od odpowiedzialności.

        Pozdrawiam

        • Wiesz gdybym nie skasowała biletu i dostała mandat to najpewniej nie byłoby tematu i tego wpisu ale rozchodziło się tutaj o sam fakt, że bilet był i chciałam to po prostu wyjaśnić broniąc swoich racji jak lwica :)

  10. ja też nie zapomnę mojej przygody z „kanarami”. Ja – studentka, pracująca w weekendy. I właśnie do pracy jechałam. Była niedziela, wcześnie rano, pomyślałam, że nie skasuję biletu, bo NA pewno nie będzie kontroli. Dwa przystanki dalej słyszę „bileciki do kontroli”… Nogi się ugięły. Tłumaczę, że właśnie miałam skasować… takie standardowe głupie wymówki, ale człowiek w takich sytuacjach traci rozum :D . Bardzo wyrozumiały był ten pan – kanar :) kazał zapłacić sobie wartość biletu (dziwne! toż to grosze są!), więc w obawie przed mandatem – wyskrobałam z portfela całe 1,20 zł :) kamień spadł mi z serca. Ale na krótko, niestety… na następnym przystanku wsiadła inna para kontrolerów. Oni już nie byli tak mili i wyrozumiali… Jak widać – co ma wisieć nie utonie :D mandat wystawiony, a ja mam lekcję na przyszłość – już nigdy nie jechałam bez biletu :)
    pozdrawiam serdecznie ;)

    • Bardzo Ci dziękuje, że podzieliłaś się z nami swoją przygodą. Jak widać wszystko zależy od człowieka i jak się chce to można wiele spraw załatwiać polubownie. Nie wiem skąd się bierze tyle agresji wśród Kontrolerów MPK może nieodpowiednie osoby są zatrudniane? Może powinny być robione jakieś testy psychologiczne? Nie wiem jakie wymogi lub procedury trzeba spełnić by zostać Kanarem. Wydaje mi się jednak, że oni mają potrzebę i chęć wyżycia się na drugiej osobie czyli coś raczej z psychiką jest nie tak. Najgorsze jest to, że słyszy się o takich kontrolach pełnych przemocy coraz częściej. Mam jednak nadzieję, że organy ścigania wezmą się i za ten problem.

      Pozdrawiam Cię i życzę spokojnej i udanej niedzieli :)

    • No cóż proponuję przeczytać moją odpowiedź do komentarza poniżej ponieważ nie będę się powtarzać.

      P.S. Dobrze, że wśród nas mamy jeszcze takich idealnych i bezgranicznie uczciwych ludzi jak Ty, którzy na swoim sumieniu nie mają żadnych przewinień i żyją bez grzechu :)
      w końcu jakaś równowaga społeczna musi być.

      Pozdrawiam i życzę spokojnej niedzieli :)

      • Oszustką? Oszustem był chłopak przyjaciółki. Co robi młoda dziewczyna, wchodząca w życie, której zależy na przyjaźni? Zrobi dla przyjaciółki wszystko. Poza tym ludzie! Opanujcie się! Wchodzenie do kogoś na bloga i hejtowanie nie jest sztuką. Konstruktywna krytyka, czyli ocenienie wpisu a nie osoby, jest na poziomie. A to co robicie to lincz, nic innego. Brakuje Wam odwagi podpisać się prawdziwym imieniem i nazwiskiem, więc jesteście tchórzami. Być ‚prorokiem’, ‚eszką’ czy kimkolwiek to nie sztuka. Nie martw się Gabuniu i nie zwracaj uwagi na tych żałosnych ludzi. Zazdroszczą Ci po prostu, że dostałaś się na główną.

        • Dzięki Aniu za te mądre słowa i za zrozumienie. Taka młoda osoba i potrafi mieć w sobie tyle dojrzałości emocjonalnej i intelektualnej.

          Staram się nie zwracać uwagi na te wszystkie złośliwości ale jednak gdzieś tam smuci mnie ich lincz. No cóż będąc sławnym trzeba się z tym liczyć :)
          Nie martw się Anula Ty tak pięknie piszesz, że na pewno jeszcze nie raz trafisz na główną :)

  11. a ja jestem zaskoczona. oszukałaś i jeszcze się chwalisz. to jest bardzo przygnębiające że większość ludzi popiera taką postawę. rozumiem że chciałaś koleżance pomóc ale skoro sytuacja tak się potoczyła to niestety koleżanka powinna była zapłacić karę za Ciebie. a nie prosto w oczy kłamać. Gdyż jadąc do tego biura kłamaliście. Nie powiedzieliście o tym że Ty dałaś ten bilet koleżance. Jest mi po prostu smutno gdy czytam takie historie. Najsmutniejsze jest to że nie widzisz tego co zrobiłaś i czujesz powód do dumy. Najsmutniejsze jest to że nikt z komentujących nie widzi w tym oszustwie nic złego.

    • Nie chwalę się tylko opisuję historię, która przytrafiła mi się 20 lat temu. Najsmutniejsze jest jednak to, że nie widzisz tego iż miałam wtedy 17 lat i małe doświadczenie życiowe, a tak na prawdę to ja zostałam oszukana i źle potraktowana przez Kontrolera. Zostałam z tym problemem sama i byłam wystraszona oraz zdenerwowana.
      Ciekawa jestem jak Ty się zachowywałaś gdy miałaś te naście lat. Czy byłaś taka idealna i czy nie masz na swoim sumieniu żadnych przewinień. Człowiek często instynktownie się broni by tylko wyjść na swoje. Oby wszyscy tak oszukiwali jak ja, a jeżeli Ty jesteś bez winy i grzechu to rzuć we mnie kamieniem.

      P.S. Przyznaję, że źle zrobiłam i już więcej w moim życiu takich historii nie było. Każdy w swoim życiu popełnia błędy i na nich się uczy oby skutecznie. Ważne jest by wyciągać wnioski i więcej tych samych błędów nie popełniać.

      Pozdrawiam i życzę udanej niedzieli

      • Cóż….Piszesz bloga. Ludzie czytają. Z jednej strony usprawiedliwiasz się, ze byłaś bardzo młoda. Z drugiej bolą Cię słowa krytyki (‚jak jestes bez grzechu rzuć kamieniem…’). Co najmniej jakby Eszka sama wywlokła Twoją historię i oburzona opisała na swoim blogu… choć w przypadku Eszki nawet trudno mówić o krytyce – mi też jest smutno jak czytam tę historię… Bo jeszcze jakby była inaczej napisana, a to ma być śmieszne? Sprytne? taki ma niestety wydźwięk Twoje opowiadanie, więc nie dziw się komentarzom…Bo z młodości? oszustwo jest oszustwem, nawet jeśli chce się pomagać koleżance… Nikt nie mówi, że źle jest pomagać, ale czyn jest czynem i tyle… Czego w zasadzie się spodziewałaś po opublikowaniu tego tekstu? Że Ci ludzie będą brawa przesyłać? Piszesz = masz komentarze. Różne. A Ty bronisz się atakując…. Cóż.

        • Jakoś inne osoby nie miały problemu z właściwym zinterpretowaniem mojego Postu bo jak to trafnie określił Sebastian umieli czytać ze zrozumieniem.

          Podżegaczem całej tej sprawy był chłopak przyjaciółki, który był od nas sporo starszy i przede wszystkim dorosły, Myślę, że jakbyśmy jechały same to na pewno sprawa nabrała by zupełnie innego obrotu. Jednak nie chcę gdybać ani płakać nad rozlanym mlekiem.

          Dziwne, że nikt się nad tym nie skupił. Ot po prostu nad całą historią, w której też wspominam o niekompetentnym zachowaniu właściciela radia, który we wredny sposób wykorzystał nas do ciężkich prac fizycznych zamiast biurowych skoro takie były ustalenia.

          I tu się mylisz bo ja nie bronię się atakując tylko jak łatwo zauważyć zostałam zaatakowana więc staram się jakoś wyjść z tego bagna, w które mnie wepchnęliście :(

          Napisałam tą historię nie dla śmiechu i podziwu tylko jako taką przygodę z dawnych lat i przestrogę dla innych. Jak też słusznie zauważyło tutaj kilka osób, które przeczytały mój wpis ze zrozumieniem.

          Jeśli mogę Ci poradzić to staraj się zrozumieć ludzi nawet za wielkie Twoim zdaniem przewinienia dlaczego tak się stało, a nie od razu osądzaj i wydawaj wyrok bo wierz mi obróci się to kiedyś przeciwko Tobie, a wtedy nie jest to już takie fajne.
          Mnie życie nauczyło nie osądzać i nie wyrokować. Owszem można wyrazić opinię i to nie prawda, że nie przyjmuje słów krytyki ale mają one opierać się na opinii, a nie na osądzie i wyroku.
          Nawet w sądzie sprawy toczą się latami i zbierana jest cała masa dowodów oraz przesłuchuje się wielu świadków, A tutaj nagle wchodzi taki święty oskarżyciel i nie znając ani mnie ani mojego życia czy innych historii próbuje zmieszać mnie z błotem.

          To jest cios poniżej pasa i uważam, że dużo gorsze niż moje przewinienie bo ja się czegoś nauczyłam i cały czas próbuje poprawiać swoje niedoskonałości, a wielu tutaj mnie linczujących cały czas działa według swojego dziwnego schematu :(

          Tak na prawdę gdybym była złośliwa i nieuczciwa to mogłabym żadnego z tego typu komentarza nie wystawiać bo po co by mi były złe opinie, a pomimo to jednak wszystkie skrzętnie publikuję. O czymś to chyba świadczy.

          • Nie przesadzasz troszkę z tym: „miałam tylko 17 lat”?. Siedemnastolatek to nie dziecko – w tym wieku nawet karnie odpowiada się jak dorosły. A to co zrobiłyście było złe i nic tego nie zmieni. I zastrzegam nie chodzi mi o to, że dałaś bilet koleżance, bo to rozumiem. Sama tak kiedyś zrobiłam. W momencie jednak, gdy został wystawiony mandat – i to słusznie wystawiony, chociaż niewłaściwej osobie – powinien być zapłacony – przez twoją koleżankę.

      • jest coś takiego w ludzkiej psychice jak działanie pod wpływem impulsu.. a dalej rozróżniamy działanie z premedytacją… impuls to Twoja pomoc koleżance .. czego nie chwalę ale rozumiem jak najbardziej.. sama bym tak zrobiła pewnie.. działanie z premedytacją to wszystko to co działo się dnia następnego w tym biurze.. pytasz się o mnie? o moje grzechy? robiłam pod wpływem impulsu.. nie chwaliłam się i nie chwalę bo nie mam czym.. jeśli bym je opisała lub opowiedziała to w kontekście na pewno nie chwały… z premedytacją nigdy nikogo nie oszukiwałam i nie oszukuję… wiem że sytuacja przez Ciebie opisana to w sumie jakaś bzdura.. ale we mnie nadal pozostaje duży pierwiastek pozytywistyczny.. praca u podstaw.. wierzę głęboko że gdy my wszyscy nie będziemy mieli przyzwolenia nad takimi małymi „szwindlami” to tym bardziej nie pogodzimy się nad dużymi oszustwami nad którymi obecnie przechodzimy zupełnie obojętnie..
        i stąd wziął się mój wcześniejszy post a wszystkim przede mój smutek po lekturze Twojego bloga.

        nie chodzi mi aby kogokolwiek tutaj opluwać.. liczę, może niesłusznie, tylko na refleksję..
        powiem tak.. analizując swoje zachowania, doświadczenia.. może jako anegdotkę bym gdzieś opisała coś w stylu „pożyczki biletu” jako grzech młodości.. ale jestem pewna, że na pewno nikt by mnie nie namówił do oszukiwania w biurze i jeszcze oskarżania tego kontrolera.. takie grzechy na pewno nie działy się z moim udziałem.

        • No przyznasz sama, że to co napisałaś to nie były tylko refleksje i opinia ale czysty osąd i lincz. Przyznam, że sama kiedyś bardzo dawno temu też wyciągałam pochopnie wnioski w wielu sytuacjach i osądzałam zachowanie innych, które nie było zgodne z moimi przekonaniami ale życie dało mi wiele przykrych i dosadnych lekcji, które raz na zawsze mnie tego oduczyły. Jeszcze raz wyjaśnię, że nie oszukałam i nie oczerniłam tego kontrolera. Opowiedziałam po prostu jak było z wyjątkiem drobnego szczegółu pożyczenia biletu i tyle. Był skasowany, był okazany do sprawdzenia, a że kontroler swoim zachowaniem wystraszył mnie nie na żarty to o tym też wspomniałam. Często w danych sytuacjach pod wpływem silnych emocji działamy irracjonalnie i gdy potem na spokojnie przeanalizujemy zaistniałą sytuację i nasze zachowanie jesteśmy w ciężkim szoku, że nie znaliśmy się od tej strony i jeteśmy zdolni do takich, a nie innych zachowań. Dlatego nie ma co się zarzekać, że my na pewno postąpilibyśmy inaczej bo potem się okazuje, że tak na prawdę nie znamy siebie tak do końca.

            • Widzisz eszka Ty odebrałaś mój wpis jakby mnie ta cała sytuacja bawiła i chciałabym się nią pochwalić, a ja odebrałam Twój pierwszy komentarz jako osąd i lincz więc sama widzisz jak czasem słowo pisane może zostać źle odczytane.

              Wasze komentarze też czegoś mnie nauczyły bo uświadomiły mi, że ten wpis powinnam inaczej napisać i dodać jeszcze taką osobistą refleksję z perspektywy czasu. Myślę, że wtedy byłoby dobrze.

              Jak pisałam tutaj kilkukrotnie wiem, że źle zrobiłam i czasu nie cofnę. Odebrałam to jako skuteczną lekcję i więcej takich zdarzeń nie było. Rozumiem też, że możesz się z tym nie zgadzać i nie tolerować takiego zachowania.
              Oszustwem nazwałabym sytuację gdybym nie skasowała biletu wcale i nie miała go przy sobie podczas pierwszej kontroli, a potem zdobyłabym jakimś sposobem ów bilet i pojechała z nim wyjaśniać.

              P.S. Mam być koniem? To w sumie odbieram jako komplement bo to są piękne i mądre zwierzęta ;)
              Miałam taką przygodę z nimi może się skusisz i przeczytasz?

              http://gabunia76.crazylife.pl/2015/04/16/niedoszla-amazonka/

  12. Szkoda, że ta historia nie przytrafiła Ci się za czasów komuny, mogłabyś starać się o status osoby prześladowanej przez reżim…

    • To co się wyprawiało kiedyś i wyprawia teraz nie mieści się w głowie. Niby się mówi, że ten współczesny Świat jest okrutny i zły ale jak się sięgnie pamięcią w te dawne, dawne czasy naszych przodków właśnie za czasów komuny, wojny, stanu wojennego czy powstania to z całą świadomością można stwierdzić, że ten nasz świat i ludzie są ciągle tacy sami tylko ta rozwijająca się technika czyni ich coraz bardziej niebezpiecznymi.

    • Należało mu się żeby przytrzeć mu nosa :) ani przez chwilę nie miałam żadnych wątpliwości i wyrzutów sumienia, że źle zrobiłam.
      Czułam się pewnie bo przed wizytą w MPK ustaliliśmy naszą wspólną wersje wydarzeń, której się trzymałam.
      Jak już wspominałam powyżej to w zasadzie nie skłamałam tylko pominęłam drobny szczegół pożyczenia biletu, który potem przepadł bez śladu ;)

      Pozdrawiam Cons i miłego wieczoru :)

    • I właśnie tego nie mogę zrozumieć. Dlaczego Kontrolerzy się tak niewłaściwie zachowują czy na prawdę nie da się tego załatwić polubownie? Dziwię się, że nie są za to karani i czują się bezprawnie bo jakby nie było jest to czynna napaść i naruszenie czynności ciała. Za to są przecież paragrafy i ustawy.
      Jakby to zrobił najzwyklejszy śmiertelnik to problemów miałby bez liku ale wygląda na to, że panowie Kontrolerzy mają immunitet na przemoc i agresywne zachowanie.

      Dawniej takich panów A. było zdecydowanie mniej teraz mnożą się na potęgę i to jest martwiące bo jak tak dalej pójdzie to niedługo Ci prawi dżentelmeni wyginą jak dinozaury :)

      Pozdrawiam zakonnico w ten słoneczny czwartek :)

  13. Oj wkurzyłabym się i na A. i na przyjaciółkę. Widać ten A. to całkiem cwany typek. Lepiej kasować bilety i unikać takich problemów :)

    • Tak A. to był niezły gagatek ale na szczęście D. przejrzała na oczy i z nim zerwała po jakimś czasie :)

      Z reguły jak poruszałam się mpkiem to starałam się za każdym razem kasować bilety bo po co potem się mam denerwować o te kilka zlotych.

      Pozdrawiam Aniu :)

      • Taki świetny wpis, a tylko ja i zakonnica skomentowałyśmy? O nie! Polecam kochana na Onet. Mam nadzieję, że niebawem wyląduje na głównej! :)
        Pozdrawiam Gabuniu!

        • Dzięki wielkie Aneczko :)
          No widzisz coś ludziska nie chcą się wypowiadać może myślą już o weekendzie i tym słonku co grzeje.

          Ściskam serdecznie :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.