Ach Ci fachowcy :/

Jakiś czas temu opisywałam TUTAJ naszą przeprowadzkę do nowego domku i co się z tym wiąże urządzanie i wykańczanie w środku. W dzisiejszych czasach jest taki wybór wszystkiego, że ciężko się zdecydować na coś konkretnie zwłaszcza gdy się jest osobą niezdecydowaną tak jak ja czyli „osiołkowi w żłoby dano w jednym owies w drugim siano” :) Zawsze mam ten dylemat czy jakbym jednak wybrała inny kolor farby bądź płytek czy przypadkiem nie wyglądałoby lepiej. Wiem, że podobne dylematy ma większość osób bo nikt do końca nie przewidzi czy faktycznie była to dobra i przemyślana decyzja.

Materiał materiałem ale wybrać fachowców do wykonania określonej usługi to dopiero wiąże się z cudem zwłaszcza gdy nie mamy nikogo znajomego bądź poleconego i musimy zdać się wyłącznie na swoją intuicję, która jak się okazuje bywa czasem zawodna.
Na pewno większość z Was oglądała program usterka i może ktoś się nawet zastanawiał czy to nie jest przesadzone i czy faktycznie ktoś potrafi tak partaczyć robotę udając przy tym wielkiego fachowca. Otóż wierzcie mi po tym co przeszliśmy z naszymi fachowcami jednogłośnie można powiedzieć, że wszystko co pokazują w tym programie jest prawdą i faktycznie takie przypadki się zdarzają.

Wyobraźcie sobie, że spotkała nas taka niemiła sytuacja, która dotyczyła pewnego kamieniarza. Otóż chcieliśmy zamówić sobie parapety i upatrzyliśmy taki granit, który fajnie pasowałby nam do naszego wystroju wnętrz. Zaczęliśmy poszukiwania kto by nam to wykonał w przystępnej cenie. W końcu znaleźliśmy spory kawałek od naszego miejsca zamieszkania jak nam się na początku wydawało bardzo w porządku małżeństwo, które miało firmę kamieniarską. Pani zajmowała się przyjmowaniem zamówień i zamawianiem materiału natomiast mąż z innym pracownikiem wykonywał zlecenie.
Nasze zamówienie przebiegło całkiem sprawnie ponieważ pani miała wyłożoną posadzkę pokoju właśnie tym samym granitem, który nam się podobał. Nie spisywała dokładnej umowy tylko zanotowała nazwę kamienia, ile sztuk i wymiary oraz cenę i termin wykonania. Skserowała i nam dała oryginał, a sobie zostawiła kopię. Wpłaciliśmy zaliczkę i uradowani pojechaliśmy do domu. Cieszyliśmy się bardzo, że będziemy mieć ładne parapety.
Zbliżał się dzień odbioru naszego cudeńka. Pan kamieniarz zadzwonił dzień wcześniej, że osobiście przywiezie nam te parapety. Trochę nas to zdziwiło bo wcześniej powiadomiono nas, że odbioru trzeba dokonać osobiście, a tutaj taka niespodzianka.
No nic pomyśleliśmy sobie porządna firma i na drugi dzień oczekiwaliśmy przyjazdu pana fachowca.

Jest pojawił się. Mąż zadzwonił po mnie żebym podeszła (jeszcze mieszkaliśmy w starym domu miedzę dalej) z pieniążkami oglądnąć nasz nowy nabytek. Pamiętam jaka byłam podekscytowana. Ledwo weszłam do naszego przyszłego domu mąż powiedział do mnie żebym oglądnęła te parapety bo wydaje mu się, że to nie jest ten kamień, który zamawialiśmy. Popatrzyłam i faktycznie jakoś tak nie przypominały mi tego co wybraliśmy. Przedstawiliśmy panu nasze wątpliwości na co usłyszeliśmy, że jest to dokładnie to co zamówiliśmy tylko po prostu gdy się tnie i szlifuje kamień jest wtedy mocno polewany wodą pod wpływem, której zmienia kolor. Nie znaliśmy się na tym kompletnie więc uwierzyliśmy w to co powiedział nam kamieniarz. Zapłaciliśmy resztę pieniążków i pan pośpiesznie odjechał.

Ta sprawa nie dawała nam spokoju. Zaczęłam czytać na internecie na temat obróbki kamienia i przeglądać zdjęcia by ustalić czy to faktycznie jest ten kamień, który wybraliśmy i zamówiliśmy. Im więcej czytałam tym bardziej upewniałam się, że zostaliśmy oszukani. Minęło kilka upalnych dni, a parapety wcale nie zmieniły swojego wyglądu. Postanowiliśmy podjechać do owej firmy i wyjaśnić nasz problem. Na miejscu się okazało, że właścicieli nie ma więc pocałowaliśmy klamkę. Próbowałam się dogadać z właścicielką telefonicznie w końcu przyjmowała od nas zamówienie więc była nam winna wyjaśnienie. Rozmowa była bardzo nerwowa. Ja krzyczałam i pani tez krzyczała próbując mi wmówić, że to jest właśnie to co zamówiliśmy. Na internecie znalazłam rodzaj kamienia, który wyglądał dokładnie jak ten, który przywiózł nam ów kamieniarz i nie był to granit tylko marmur, który jest tańszy. Stąd ta przystępna cena, którą nam zaproponowano. Powiedziałam pani, że ja kategorycznie nie chcę tych parapetów i żądam zwrotu pieniędzy. Na szczęście zachowałam tą kartkę, którą ona mi dała na początku więc nie byłam taka całkiem przegrana jak mi się wcześniej wydawało. Kobieta w końcu kazała nam przywieźć te parapety i powiedziała, że jakoś się dogadamy. To co usłyszeliśmy na miejscu nie mieściło nam się w głowie.

To te parapety, które próbowali nam wcisnąć nieuczciwi właściciele firmy kamieniarskiej :(
Zdjęcie0528Nie wiem jak mogliśmy się dać tak zaślepić. Zmyliło nas na pewno to, że nie przypuszczaliśmy iż zostaniemy tak perfidnie oszukani :(

Ciąg Dalszy Nastąpi …….