Ach Ci fachowcy :/

Jakiś czas temu opisywałam TUTAJ naszą przeprowadzkę do nowego domku i co się z tym wiąże urządzanie i wykańczanie w środku. W dzisiejszych czasach jest taki wybór wszystkiego, że ciężko się zdecydować na coś konkretnie zwłaszcza gdy się jest osobą niezdecydowaną tak jak ja czyli „osiołkowi w żłoby dano w jednym owies w drugim siano” :) Zawsze mam ten dylemat czy jakbym jednak wybrała inny kolor farby bądź płytek czy przypadkiem nie wyglądałoby lepiej. Wiem, że podobne dylematy ma większość osób bo nikt do końca nie przewidzi czy faktycznie była to dobra i przemyślana decyzja.

Materiał materiałem ale wybrać fachowców do wykonania określonej usługi to dopiero wiąże się z cudem zwłaszcza gdy nie mamy nikogo znajomego bądź poleconego i musimy zdać się wyłącznie na swoją intuicję, która jak się okazuje bywa czasem zawodna.
Na pewno większość z Was oglądała program usterka i może ktoś się nawet zastanawiał czy to nie jest przesadzone i czy faktycznie ktoś potrafi tak partaczyć robotę udając przy tym wielkiego fachowca. Otóż wierzcie mi po tym co przeszliśmy z naszymi fachowcami jednogłośnie można powiedzieć, że wszystko co pokazują w tym programie jest prawdą i faktycznie takie przypadki się zdarzają.

Wyobraźcie sobie, że spotkała nas taka niemiła sytuacja, która dotyczyła pewnego kamieniarza. Otóż chcieliśmy zamówić sobie parapety i upatrzyliśmy taki granit, który fajnie pasowałby nam do naszego wystroju wnętrz. Zaczęliśmy poszukiwania kto by nam to wykonał w przystępnej cenie. W końcu znaleźliśmy spory kawałek od naszego miejsca zamieszkania jak nam się na początku wydawało bardzo w porządku małżeństwo, które miało firmę kamieniarską. Pani zajmowała się przyjmowaniem zamówień i zamawianiem materiału natomiast mąż z innym pracownikiem wykonywał zlecenie.
Nasze zamówienie przebiegło całkiem sprawnie ponieważ pani miała wyłożoną posadzkę pokoju właśnie tym samym granitem, który nam się podobał. Nie spisywała dokładnej umowy tylko zanotowała nazwę kamienia, ile sztuk i wymiary oraz cenę i termin wykonania. Skserowała i nam dała oryginał, a sobie zostawiła kopię. Wpłaciliśmy zaliczkę i uradowani pojechaliśmy do domu. Cieszyliśmy się bardzo, że będziemy mieć ładne parapety.
Zbliżał się dzień odbioru naszego cudeńka. Pan kamieniarz zadzwonił dzień wcześniej, że osobiście przywiezie nam te parapety. Trochę nas to zdziwiło bo wcześniej powiadomiono nas, że odbioru trzeba dokonać osobiście, a tutaj taka niespodzianka.
No nic pomyśleliśmy sobie porządna firma i na drugi dzień oczekiwaliśmy przyjazdu pana fachowca.

Jest pojawił się. Mąż zadzwonił po mnie żebym podeszła (jeszcze mieszkaliśmy w starym domu miedzę dalej) z pieniążkami oglądnąć nasz nowy nabytek. Pamiętam jaka byłam podekscytowana. Ledwo weszłam do naszego przyszłego domu mąż powiedział do mnie żebym oglądnęła te parapety bo wydaje mu się, że to nie jest ten kamień, który zamawialiśmy. Popatrzyłam i faktycznie jakoś tak nie przypominały mi tego co wybraliśmy. Przedstawiliśmy panu nasze wątpliwości na co usłyszeliśmy, że jest to dokładnie to co zamówiliśmy tylko po prostu gdy się tnie i szlifuje kamień jest wtedy mocno polewany wodą pod wpływem, której zmienia kolor. Nie znaliśmy się na tym kompletnie więc uwierzyliśmy w to co powiedział nam kamieniarz. Zapłaciliśmy resztę pieniążków i pan pośpiesznie odjechał.

Ta sprawa nie dawała nam spokoju. Zaczęłam czytać na internecie na temat obróbki kamienia i przeglądać zdjęcia by ustalić czy to faktycznie jest ten kamień, który wybraliśmy i zamówiliśmy. Im więcej czytałam tym bardziej upewniałam się, że zostaliśmy oszukani. Minęło kilka upalnych dni, a parapety wcale nie zmieniły swojego wyglądu. Postanowiliśmy podjechać do owej firmy i wyjaśnić nasz problem. Na miejscu się okazało, że właścicieli nie ma więc pocałowaliśmy klamkę. Próbowałam się dogadać z właścicielką telefonicznie w końcu przyjmowała od nas zamówienie więc była nam winna wyjaśnienie. Rozmowa była bardzo nerwowa. Ja krzyczałam i pani tez krzyczała próbując mi wmówić, że to jest właśnie to co zamówiliśmy. Na internecie znalazłam rodzaj kamienia, który wyglądał dokładnie jak ten, który przywiózł nam ów kamieniarz i nie był to granit tylko marmur, który jest tańszy. Stąd ta przystępna cena, którą nam zaproponowano. Powiedziałam pani, że ja kategorycznie nie chcę tych parapetów i żądam zwrotu pieniędzy. Na szczęście zachowałam tą kartkę, którą ona mi dała na początku więc nie byłam taka całkiem przegrana jak mi się wcześniej wydawało. Kobieta w końcu kazała nam przywieźć te parapety i powiedziała, że jakoś się dogadamy. To co usłyszeliśmy na miejscu nie mieściło nam się w głowie.

To te parapety, które próbowali nam wcisnąć nieuczciwi właściciele firmy kamieniarskiej :(
Zdjęcie0528Nie wiem jak mogliśmy się dać tak zaślepić. Zmyliło nas na pewno to, że nie przypuszczaliśmy iż zostaniemy tak perfidnie oszukani :(

Ciąg Dalszy Nastąpi …….

72 Komentarze

  1. Ze szczerym współczuciem dla wszystkich złych okoliczności, ale jak można napisać tekst z taką liczbą błędów?

    • Jakie błędy? Widzę, że wśród czytelników są dwie grupy linczujący hejtujący , a także Poloniści. Jeżeli by było tak jak piszesz to nie dostała bym się na pierwszą stronę Onetu. Blogów jest kilkaset tysięcy na Onecie i coś musi w tym być skoro akurat mój wpis się wylansował ;)
      Proponuję zaglądnąć tutaj i przeczytać sobie jakie są kryteria by post na Blogu został wyróżniony i znalazł się na głównej stronie Onetu :)

      http://blog.blog.pl/2014/04/08/czym-kieruje-sie-redakcja-wybierajac-blogi-na-strone-glowna-onetu/
      Pozdrawiam i zamiast poprawiać mi błędy sama coś napisz lub wypowiedz się w temacie bo mój tekst przeszedł już kontrolę przez fachowców w tej dziedzinie :)

      • Doskonale znam zasady wyróżniania, głównym kryterium pozostaje temat, czyli to czy jest interesujący, ważny etc., a ten z pewnością jest.
        Błędów natomiast jest od groma – począwszy od przecinków, których nie ma, przez nadużywanie zdrobnień (pieniążki?!) skończywszy na „tą kartkę”.
        Pisownia poloniści małą literą, ponieważ nie jest to nazwa własna, a sama, owszem piszę, choć się tym ani chełpię ani uważam, że piszę dobrze, choć i Onet czasami lansuje ;)

        • Brak przecinków? Ja widzę całą masę przecinków. Zdrobnienia stosuję ale staram się nie za często by nie było to przesłodzone. Nie jest to wypracowanie szkolne czy maturalne tylko Blog. Mogę sobie pisać w nim co chcę i jak chcę. Jeżeli komuś się nie podoba to nikogo nie zmuszam do czytania. Wiem, że asem z Polskiego nie jestem i nie ukrywam tego. Robię błędy bo każdemu się to może zdarzyć ale pisanie sprawia mi przyjemność i chyba nie idzie mi to najgorzej skoro już wiele razy byłam na głównej Onetu. W kryteriach nie tylko temat się liczy i pomysłowość ale błędy też sprawdzają i gdyby ich była cała masa to z pewnością Onet by mnie nie lansował :)

          Czasem wchodzę na różne blogi, które są całkiem na bakier z Polskim i przez grzeczność nie zwracam piszącemu uwagi oraz nie poprawiam go bo interesuje mnie treść i to w jaki sposób blogujący ją przedstawia, a nie to czy słowa są pięknie dobrane i wszędzie przecinki oraz polskie znaki.
          Życie mnie nauczyło by ogólnie nie zwracać uwagi i nie czepiać się szczegółów tylko dostrzegać i cenić za całokształt.

          Tobie też tak radzę bo z reguły ludzie nie lubią, gdy zwraca im się uwagę lub poucza, można co najwyżej podzielić się doświadczeniem i radą. Nikt z nas nie jest Alfą czy Omegą, a gdybym chciała zwracać uwagę na wszystkie wyrazy pisząc wpis czy są poprawnie użyte i czy aby na pewno nie zapomniałam o żadnym przecinku to bym raczej nic nie zdążyła napisać.

          Myślę, że swoją wypowiedź na temat pisowni wyczerpałam wystarczająco. Ten post jest o zupełnie czymś innym więc wszelkie uwagi dotyczące mojego Bloga lub właśnie pisowni proszę kierować do mnie na maila.

          Pozdrawiam

  2. Chytry dwa razy traci. A dom to nie ołtarzyk żeby wszystko było idealne. Jak widać to na parapetach i tak stoją kwiatki które częściowo je zasłaniają. Jak chce się mieć wszystko tanio to trzeba się liczyć z nieuczciwością i kombinowaniem bo każdy chce żyć. Nie tłumaczę nieuczciwego kamieniarza tylko pokazuje ekonomię. Każdy przedsiębiorca musi zarobić na życie i rozwój firmy i musi ten zysk mieć w cenie towaru. Jak klient chce tanio to skutkuje to oszukiwaniem klienta.

    • Nie jestem chytra tylko oszczędna, a to jest zasadnicza różnica. Domu nie traktuję jak ołtarzyk i do idealności mu daleko. Poza tym kwiatki stoją tylko na jednym parapecie, a tak w ogóle to moja sprawa co ja z nimi robię. Klient wymaga, klient płaci. Właściciele sami zaproponowali taką cenę, a nie inną i obiecali, że będziemy mieć takie parapety jakie chcemy. Nie wywiązali się i jeszcze kłamali więc nie powinni wykonywać tego zawodu z takim podejściem do klienta.

      Swoją drogą po tym Twoim komentarzu wnioskuję, że Ty aby żyć kombinujesz i oszukujesz swoich klientów więc powodzenia Ci życzę z takim podejściem do biznesu i ludzi.

      P.S. Podziwiam tą branżową solidarność jak to swój za swoim obstaje.

    • Dlaczego chytry? Jest coś takiego, jak niezgodność towaru z umową, konsument jest chroniony prawnie – tj. ma prawo do reklamacji, nawet jeżeli produkt kosztował 1 zł.
      I jeszcze jedno – bardzo ważne. Wielu osobom wydaje się, że skoro kupuje coś bardzo tanio, to nie ma prawa do reklamacji, bo tanie musi być niskiej jakości. Otóż nie. I warto czasami ustawić czasami nieuczciwego sprzedawcę do pionu powołując się na posiadaną świadomość obowiązującego prawa.

  3. Witam! Przelaciałem pobieżnie teksty poniżej i myślę że Pani sama nie wie co chciała kupić,wybrała a teraz jej się nie podoba,ma za dużo czasu i piszę te bzdety.

    • No to trzeba teksty czytać ze zrozumieniem, a nie pobieżnie żeby ich przypadkiem opacznie nie odebrać tak jak to jest w Twoim przypadku rg. Proponuję też przeczytać wpisy dokładnie, a potem się wypowiadać w temacie.
      Mylisz się bo doskonale wiedzieliśmy od samego początku czego chcemy i to w końcu otrzymaliśmy szkoda, że nie za pierwszym razem.

  4. Witam!Prowadzę firmę kamieniarską od 25lat,ponadto interesuję się geologią i zapewniam Panią klientkę że parapety wykonane są w 100% z granitu indyjskiego,napewno nie są wykonane z marmuru!.Pozdrawiam!
    PS. Zgodzę się również z właścicielem firmy ,że kamień po obróbce nieco się zmienia.

    • Tak wiem, że kamień po obróbce się zmienia ale nie na zupełnie inny, który wybraliśmy. Dlaczego ten drugi kamieniarz, u którego zamówiliśmy parapety potrafił doskonale wywiązać się z umowy? I wszystko się zgadzało, a przede wszystkim kolor i kamień przez nas wybrany, nie było w jego przypadku żadnych przekrętów.

  5. Jak dla mnie to na zdjęciu to jest granit ( głównie kwarc). Granit znaczy ziarno.
    Może inna fakturę, ziarnistość ( a zatem i skład ) mające wpływ na kolr zamówiliście – ale to co pokazujecie na zdjęciach na marmur nie wygląda… Marmur jest przeobrażonym wapieniem ew dolomitem ( ęglan wapnia i magnezu). Coś tu nie pasuje w tej sprawie. Może nie ten kolor, granulacja itd. – co podlega rzecz jasna reklamacji. Prosty test: jeśli to marmur to wylany na niego ocet wypali w nim dziury pod ocetemczy kwasem (nawet sok z cytryny je wyżłobi )- jeśli macie granit to dziury nie będzie acz wyjątkowo może dojść do miejscowgo przebarwienia.

  6. Może problem polega na że pisząca tutaj robi koszmarne błędy językowe! Może więc zamiast parapetów warto kupić Słownik Języka Polskiego – i… okaże się, że nie tak trudno dogadać się z ludźmi, i że ma potrzeby zamęczać czytelników koszmarnymi wypocinami!

    • Och biedactwo no to powiedz mi kto Ci każe tutaj wchodzić i czytać te moje wypociny? Ciekawa jestem jak wyglądałby Twój wpis bo jak widzę to nawet sensownego komentarza nie umiesz sklecić, a co w nim błędów językowych i interpunkcyjnych to aż głowa boli :)
      Więc nie kompromituj się i nie pouczaj mnie jak mam pisać gdy sama też nie umiesz panno z Kalisza ;)

      Pozdrawiam

  7. Witam. Potwierdza się fakt, iż tanio znaczy drogo……. Zawsze trzeba iść na kompromis cenowy i nie szukać usług jak i towarów za jak najniższą cenę. Nieraz sam tego doświadczyłem na własnej skórze.Także w 90% okazje wcale nimi nie są.

    • Niestety masz rację ale jednak przyznam, że pomimo wszystko udało mi się parę dobrych okazji wyszukać ;) jak to mówią szukajcie, a znajdziecie.

      Pozdrawiam weekendowo :)

  8. dlaczego tak tajemniczo bez nazwy firmy i bez nazwiosk walscicieli oraz bez nazwy miejscowosci .może to koło mojego miejsca zamieszkania i dobrze byłoby wiedzieć o takiej nieuczciwej firmie.

    • Wiem kusiło mnie żeby ujawnić takiego nieuczciwego usługodawcę by przestrzec innych lecz nie chcę już dodatkowych problemów i wolę tej sprawy nie ruszać. Pragnę by tylko się skończyła i by zamknąć ten rozdział naszych porażek i niepowodzeń.
      Jeżeli jesteś poszukujący kamieniarza z okolic małopolski to odezwij się na maila, a ja wyślę namiary kogo najlepiej omijać oraz polecę na prawdę dobrego kamieniarza :)

      Pozdrawiam

  9. Gabuniu, po raz kolejny trafiłaś na główną Onetu. Widzisz, jesteś genialna! A chciałaś usunąć bloga. Nawet nie próbuj tak myśleć :)
    Gratuluję kochana!

  10. Witam

    handlowalem przez kilka lat marmurami i granitami we wloszech , moge potwierdzic na podstawie zalaczonego zdjecia do Pani tekstu iz na zdjeciu widnieje granit a nie marmur jak to Pani napisala , ktos musial Pania wprowadzic w blad , odnosnie cen towaru to nie jest prawda ze granity sa drozsze a marmury tansze , to nie tak wyglada, wszystko zalezy od miejsca pochodzenia towaru jak i jego jakosci i samej estetyki , ten granit ze zdjecia we wloszech znany jest jako juparana , w Polsce nazwa moze byc zmieniona ( czesto importezy wymyslaja wlasne nazwy ) jedyna roznica miedzy granitem a marmurem jest ich wytrzymalosc na sciskanie jak i nasiakliwosc wody , granit jest poprostu mocniejszy i ma mniejsza nasiakliwosc , ten granit ze zdjecia nie nalezy do najtanszych czyli jesli chodzi o sam produkt to dali wam naprawde ceniony produkt na calym swiecie , na zdjeciu nie widac wad obrobki ale to nie jest problemem z tego co wyczytalem a problemem jest to iz kolor sie pani nie zgadzal, sam kolor produktu a jest to produkt naturalny a nie sfabrykowany moze odbiegac od tego co Pani widziala u tych panstwa ktorzy mieli go u siebie na wystawce , czy ulozonego u nich w domu, zaleta kamienia naturalnego jest wlasnie jego niepowtarzalnosc , odnosnie obrobki to tak samo w przypadku gdyby produkt byl polerowany to estetycznie bedzie odbiegal od tego samego produktu ale szlifowanego czy groszkowanego , niestety nie wiem jaki produkt widziala Pani na miejscu w firmie kamieniarskiej, wiec trudno mi sie wypowiadac, jedno jest pewne ten granit ze zdjecia nie jest tansza opcja granitow, tanie granity to robia chinczycy lub wlosi na sardyni ,te chinskie czy z sardyni granity czesto sa wykorzystywane w developerce na schody czy parapety ze wzgledu na to ze maja niska cene i sa bardzo wytrzymale , natomiast Pani granit jest granitem z wyzszej polki . odnosnie nagrobkow z ktorymi sie Pani ten granit kojarzy , to owszem nagrobki sa wykonywane glownie z granitow ( tych tanich i tych drozszych ) ze wzgledu wlasnie na ich parametry techniczne i dlugotrwalosc , odnosze sie tylko i wylacznie do zalaczonego zdjecia , tak jak mowilem wczesniej nie wiem czy w obrobce tego granitu nie wystapily problemy , musial bym widziec to na zywo by moc to stwierdzic .Pozdrawiam

    • Witam i bardzo dziękuję za wnikliwe zapoznanie się z moim wpisem i za wyczerpującą informację.

      Teraz zauważyłam, że pomyliłam się w nazwie kamienia za co przepraszam czytelników bo faktycznie jest to granit u nas zwany Madura tak jak to pisze Qba poniżej. My jednak chcieliśmy Shivakashi bo akurat nam się spodobał ten kamień i doskonale się komponuje z wnętrzem naszego domu. Wcześniej oglądaliśmy właśnie taki u innego kamieniarza. Podobny był też na podłodze u owej właścicielki, która nas oszukała. Wiemy, że dużo zależy od odcienia ale jeżeli wybieramy konkretną płytę i na coś się umawiamy to raczej ta umowa obowiązuje tym bardziej, że bardzo nam zależało na tym odcieniu. Chcieliśmy też granit właśnie ze względu na to, że nie wchłania tak wody i jest mocniejszy. Mieliśmy wcześniej parapety z marmuru i pokruszył nam się na brzegach oraz porobiły się plamy od podlewania kwiatków w doniczkach. Teraz z tego kamienia jesteśmy zadowoleni i ta dodatkowa warstwa impregnatu na prawdę daje im połysk i lepiej chroni przez naciekami z wody.

      Co do chińskich parapetów to wystrzegamy się tego jak ognia i przestrzegamy przed tym wszystkich, którzy myślą o ich zakupie.
      Ostatnio słyszeliśmy jak dzieci zatruły się oparami z tych właśnie chińskich parapetów ponieważ w zimie zamocowane nad kaloryferem nagrzewały się i wydzielały bardzo szkodliwe opary. Ten temat trochę przerobiliśmy w związku z problemami jakie nas dosięgły więc doskonale rozumiem i zgadzam się z tym co napisałeś Greg.

      Pozdrawiam serdecznie :) i zapraszam do II części
      http://gabunia76.crazylife.pl/2015/06/09/fachowcy-czy-pseudo-fachowcy-czyli-parapetow-ciag-dalszy/
      tam jest zdjęcie naszych obecnych parapetów, które mamy i chcieliśmy od początku :)

      • Chcialem jeszcze dodac jedno , wczesniej zapomnialem dopisac ze ze granit ze zdjecia wyglada na juparana i wlasnie zapomnialem dodac ze mogl by to byc wlasnie takze Shivakashi , te granity sa poprostu do siebie bardzo ale to bardzo podobne, wiec jesli chciala pani Shivakashi i dostala Pani juparana lub Shivakashi to naprawde nie wiem w czym lezy problem ? bo te granity sa sprzedawane na swiecie w podobnych cenach , zreszta, wygoglujcie sobie panstwo te dwie nazwy juparana i Shivakashi i powiedzcie czy sa obydwa podobne do tych parapetow . Dla mnie sa , wiec nie wiem naprawde gdzie lezy problem , Pozdrawiam

        • Więc powiem tak, że oglądaliśmy juparanę i nam się nie podobała była zbyt ciemna i za duże miała ciapek. Oglądaliśmy też kilka płyt shivakashi i różniła się od juparany. U drugiego kamieniarza wybraliśmy sobie nawet jaśniejszą część i z tego mamy zrobione parapety, a zdjęcie ich jest w kolejnej części wpisu, a link podałam Ci Greg powyżej.
          Te zrobione u pseudo fachowców były z Madury, a to już są inne odcienie. Wybraliśmy jeden konkretny kamień i nie dość, że właścicielka sama zadecydowała za nas i wybrała to potem chcieli nam wcisnąć kit, że to jest właśnie to co zamówiliśmy. Tak się nie robi.

          • teraz obowiązują nowe przepisy o ochronie konsumentów, może Pani reklamować te parapety powołując się na nowe przepisy albo zgłosić do UOKiK
            (warunek – trzeba kupować jako konsument a nie przedsiębiorca)

            • Sprawa jest już prawie zakończona więc myślę, że nie będę tego roztrząsać ponownie bo nie wiem nawet czy tak można. Nie chcę się już denerwować, chce tylko odzyskać swoje i mieć wreszcie spokój. Dziękuję za informację i będę ją miała na uwadze :)
              Pozdrawiam

  11. Szanowna Pani,
    To z całą pewnością nie jest marmur.. ewidentnie wygląda jak granit..
    jasne Shivakashi, albo jasna Madura.. Jakim trzeba być ignorantem, aby oczekiwać, że kamień, który powstał około 300 mln lat temu będzie identyczny w barwie i strukturze jak próbka sprzed jakiegoś czasu czy innego złoża, czy też inna jak zdjęcie w internecie!!!!!
    To nie jest gres z Castoramy !!!!
    Dodam, że nie jestem powiązany z Panią czy tymi kamieniarzami, choć temat kamieni znam.
    Załączam wyrazy szacunku dla poszukiwaczy najniższych cen.

    • Tak wiem zauważyłam swoją pomyłkę. Jednak nie chcieliśmy Madury tylko koniecznie shivakashi.
      Oszukani zostaliśmy bo tak się nie robi. Jeżeli pan też tak postępuje ze swoimi klientami robiąc coś za ich plecami, a potem wciskając im kity to gratuluję. W dzisiejszych czasach jest taka konkurencja i za razem tyle bubli i partaczy, że nie ma się co dziwić ludziom, którzy poszukują aby było w miarę tanio i dobrze. Wiadomo, że wszystko ma swoja cenę ale bez przesady.

      Pozdrawiam

      • Nie zostaliscie absolutnie oszukani , granity wydobywane sa w blokach po czym sa ciete na plyty ktore pozniej zostaja poddawane obrobce i nawet plyty z tego samego bloku moga roznic sie od siebie , na tej fotce jest juparana lub Shivakashi i daje sobie leb uciac ze tak jest , Pozdrawiam

    • Tak wiem, że się pomyliłam bo to jest Granit. A jeżeli uważasz to za wypociny to zapraszam Cię do napisania dużo lepszych wypocin chętnie przeczytam i ocenię :)

      Pozdrawiam

  12. A MACIE może doswiadczenie ze stolarzami bo ja nie polecam firmy dianarex z dąbrowy górniczej reklamacja trwa 5 lat

    • Tak mamy i jesteśmy bardzo zadowoleni z ekipy z Częstochowy robili nam drewniane schody. Szczerze bym ich poleciła bo wbrew temu co piszą inni robią taniej, szybciej i bardzo solidnie :)

      Pozdrawiam

  13. W języku polskim mamy wyrażenie – obejżeć a nie oglądnąć . Piszemy również – w internecie a nie ” na internecie ” – to tak w ramach szacunku dla czytelnika , bo serce boli .Pozdrawiam

    • Przepraszam bardzo, że czytając mój wpis pani serce było narażone na cierpienie tylko szkoda, że nie z powodu ludzkiej nieuczciwości i przykrości jaka nas spotkała lecz z powodu najzwyklejszych błędów słownych, które mogą przytrafić się każdemu.

      Uwagi oczywiście przyjęłam do wiadomości i postaram się jak najmniej błądzić by nie mieć na sumieniu ludzkich serc :)

      Pozdrawiam

    • To ja jeszcze polecam zajrzeć do słownika ortograficznego, bo jak widzę takie błędy, to również mnie serce boli. Proszę Pani – obejrzeć, a nie „obejżeć”.

      • No brawo za spostrzegawczość Dolores. Nie lubię ludzi, którzy się wymądrzają i poprawiają innych, a sami jak widać robią dużo gorsze błędy :)

    • Oj wiem właśnie bo niestety przekonaliśmy się na własnej skórze o tym, a często sobie powtarzałam to co własnie piszesz, że co tanie to drogie i nie wiem czemu się skusiliśmy na tych ludzi. Myślę, że pani właścicielka wydawała się taka przekonująca i uczciwa. No cóż jak się potem okazało pozory mylą.

      Pozdrawiam cieplutko :)

  14. Kochani, jestem żoną fachowca budowlańca – dobrego fachowca. Uczciwego, punktualnego, dokładnego, niezmieniającego co pół roku telefonu (co się w tej branży nagminnie zdarza). Mąż ma ogłoszenie w internecie, ale prawda jest taka, że większość prac ma głównie z polecenia. I nie jest tani. Bo w budowlance nie ma czegoś takiego (a przynajmniej być nie powinno) jak szybko, tanio i solidnie. To niestety nie idzie ze sobą w parze. Żeby coś było zrobione dobrze, często potrzebny jest czas. A trudno żeby za ten poświęcony czas porządny fachowiec, który ma doświadczenie, zarobił psie pieniądze. Dlatego nie wierzcie jeżeli ktoś Wam obiecuje gruszki na wierzbie. Zanim się skusicie na kolejną okazję, zastanówcie się z czego ona może wynikać.

    • Tak wiem przekonaliśmy się już na własnej skórze jak to wygląda. Natomiast są fachowcy, którzy nie do końca wykonują dobrą robotę, a biorą za nią kosmiczne pieniądze. Z taką grupą fachowców tez się już spotkaliśmy niestety. Póki co dość mamy remontów i mąż wiele się stara sam sobie robić. Jak będzie potrzeba skorzystać z czyjejś pomocy to myślę, że już wiem według jakich kryteriów byśmy szukali. :)

      Pozdrawiam serdecznie :)

  15. Kolega ostatnio wstawił na Facebooku post z pytaniem czy ktoś mu poleci dobrego hydraulika. Jedyne co mogłam odpowiedzieć, to że mogę mu co najwyżej przesłać kilka numerów, pod które ma absolutnie nie dzwonić. Tak już jest z tymi fachowcami.

    • No niestety tych złych moglibyśmy wymieniać w nieskończoność, a powinno być odwrotnie. No cóż jak widać większość z nich to partacze i oszuści :( na takich my niestety trafiliśmy ale o tym będzie w dalszej części wpisu ;)

      • czyżby dobrzy fachowcy wyemigrowali ?
        Niestety Twoja historia przypomina mi to co się u nas zdarzyło. Robiliśmy remont łazienki.
        Wybraliśmy wszystko. Kupiliśmy i zgromadziliśmy w domu. Znaleźliśmy fachowca (z polecenia – u znajomych zrobił świetnie, więc zaufaliśmy), który zaczął pracę.
        Po około 3 tygodniach (prace były już bardzo zaawansowane) stwierdził, że moglibyśmy dokupić coś jeszcze i zaproponował, że wyręczy nas w zakupach ale żebyśmy dali pieniądze na te zakupy (co jest oczywiste) a przy tej okazji żebyśmy już zapłacili całość (bo ma wydatki ekstra a praca prawie skończona) – o naiwności – zgodziliśmy się. W dniu kiedy daliśmy mu resztę pieniędzy nasz fachowiec zapadł się pod ziemię. Okazało się, że trafiła się nowa fucha :)
        Do nas wrócił po 1,5 miesiąca gdy skończył zarabiać gdzie indziej.
        Nauka z tego taka, że dobieraj fachowców ale nigdy nie płać za całość prac zanim nie skończy wszystkiego (jeśli nie chcesz mieć wiecznego remontu).

        Pozdrawiam i zapraszam na orzeźwiający koktajl (działa korzystnie na płaski brzuch)
        http://odchudzaniejestproste.pl/spalacz-tluszczu-na-brzuchu-koktajl-na-plaski-brzuch/

        • No to już akurat tego nauczyliśmy się na błędach innych dlatego zawsze na prośbę usługodawcy dajemy drobną zaliczkę i zapisujemy w zeszycie dając mu by pokwitował odbiór zaliczki.

  16. No i znowu nas zostawiasz z niedokończoną opowieścią i to na bardzo długo. A dobry fachowiec to skarb, też to przerabiałam, ale przy remontach starego domu.

    • Zostawiam żebyście częściej zaglądali tutaj i tęsknili za mną :)

      Czy to remont starego domu czy urządzanie nowego nie ma różnicy przy usługach pseudo fachowców bo znaleźć kogoś dobrego i uczciwego to nie lada wyczyn.

  17. Coś tak myślę, że za kilka miesięcy i ja będę się rozpisywać na temat remontu… ech… strach się bać ;) Jak widać umowa na papierze, rzecz święta :)

    • Consek to w razie problemów czy pytań to wiesz do kogo zagadać co nie? ;)

      Oj tak umowa jest konieczna bo potem w razie wszelkich sporów ciężko jest cokolwiek udowodnić.
      My nawet jak zaliczki płaciliśmy to notowałam w zeszycie i dawałam fachmanom do podpisania żeby się potem nie wyłgał jeden z drugim, że kasy nie dostali, a tak to otwieram zeszycik i proszę bardzo wszystko jest czarno na białym :)

  18. najbardziej stresujący w remoncie jest… wybór „fachowców”… niestety, nie znamy się na wszystkim, dlatego tak łatwo nas oszukać. Nasze mieszkanie w 90% wykończyliśmy samodzielnie, ale do położenia płytek w łazience i toalecie zdecydowaliśmy się na „fachową usługę”… efekt jest taki, że w naszym nowym wspólnym mieszkaniu nie jesteśmy tak do końca zadowoleni z łazienki i wc… obudowę wanny facet poprawiał, ale mimo tego płytki wciąż położone są średnio… do wykończenia tarasu zatrudniliśmy innego człowieka, i efekt jest zachwycający..
    pozdrawiam ciepło ;)

    • No i jakaż wielka różnica może być między fachowcem, a fachowcem. Nie rozumiem tego bo skoro zajmują się tylko tą jedną określoną usługą to nie mogą jakoś tak bardziej się dokształcić czy poświęcić? Myślę, że oni nie do końca robią to bo lubią tylko widzą w tym czysty pieniądz, a że się na tym średnio znają to często wychodzi co wychodzi.
      Nam płytki kładło kilku fachmanów i szczerze to co jeden to mądrzejszy był. Najbardziej mnie śmieszą fachmani, którzy przyjdą i zaraz krytykują robotę swojego poprzednika, a potem się okazuje, że ów delikwent położył gorzej niż wyśmiewany przez niego poprzednik.

      Ściskam serdecznie :)

      • nasz fachowiec nie omieszkał nawet skomentować, że mąż w ZŁĄ STRONĘ maluje ściany i sufit :D i że w ogóle to złą farbę kupiliśmy… był najmądrzejszy i wszechwiedzący ;)

        • A to nie wiedziałaś moja droga, że to wszystko zależy od tego czy chcesz poszerzyć czy wydłużyć pomieszczenie i tak się pędzlem maluje wzdłuż albo wszerz ? ;) no patrz jaka Ty niedouczona jesteś :)

  19. Myślę, że nie powinnaś odpuścić. Fuszerka Polaków znana jest w całym świecie. I robota byle zbyć i byle jak. Nieuczciwość i tyle.

    • Tak niestety jest ale odpuścić nie zamierzam bo uparta jestem i kiedy trzeba to walczę o swoje :)

      Pozdrawiam i miłego wieczoru życzę :)

  20. Dobry fachowec to skarb. Nieskromnie powiem że mój ślubny to złota rączka. Jak mam jakiegoś remontowego biznesa ode do niego jak w dym. Raz jedyny mialam w domu fachowca od kafelek. Tak położył plytki że myślałam ze padne trupem. Mój poprawił po nim a tak mslubnu się spodobało ze położył mi potem paplytkiw kuchni i na podlodze. Wszędzie go wpuszcze. Ma tylko zakaz mieszania mi w garach :-). Pozdrawiam słonecznie.

    • To mój mąż też dużo potrafi w domu zrobić i myślę, że jakby się uparł to i płytki by położył. Nie wiem tylko ile by to trwało bo strasznie dokładny jest przy robocie :)

      Ściskam serdecznie :)

  21. Temat rzeka… Kiedyś znalazłam doskonałego fachowca, którego trzymam się jak kleszcz psiego ogona. Jeśli już coś mam do zrobienia, zwracam się tylko do niego i czekam, jeśli nie ma wolnego terminu. W przypadku hydraulika nie miałam już tyle szczęścia i kilka strat poniosłam. Ostatnio chyba trafiłam na właściwego, co bardzo mnie cieszy. Jestem ciekawa, jak dalej potoczyła się Twoja historia.

    • No to trzymaj się Pani S. ręcami i nogami mocno bo taki prawdziwy fachowiec to wielki skarb :)
      Nam też udało się po drodze trafić na kilku w miarę dobrych więc jak to mówią „szukajcie, a znajdziecie”.

      Pozdrawiam koło południa :)

    • One tu na zdjęciu może w miarę wyglądają ale jak je zobaczyłam na żywo to od razu skojarzyły mi się z taką płytą na nagrobku poza tym kolorystycznie nam nie pasowały zupełnie do reszty wystroju :(

      Pozdrawiam Aneczko po weekendowo :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.