Co to będzie? – dobrze będzie :)

I nadszedł wreszcie ten bardzo wyczekiwany dzień. Jutro wszystkie choroby, troski i fatum zostawiam w domu, a ja lecę z mężem na zasłużony odpoczynek. Stopa co prawda nie zagoiła się całkowicie dlatego nastawiam się bardziej na leżakowanie, a nie na wycieczki :) Turcję już trochę mamy pozwiedzaną więc jakoś żal nam bardzo nie będzie.
Co najwyżej jak ślubny będzie chciał zaliczyć jakąś wycieczkę to przylepi się do polskich turystów i pojedzie, a ja się będę rozkoszować słonkiem.
Transport do samolotu będę sobie organizować bo jest możliwość przy odprawie zgłosić, że jestem osobą niepełnosprawną i podobno odpowiednia ekipa odstawia pasażera specjalnym pojazdem na pokład samolotu więc nie muszę się martwić czy dam radę do niego wejść po tych schodach czy nie.

Jeżeli będę miała dostęp do internetu i znajdę trochę czasu pomiędzy jedzeniem, spaniem i opalaniem się to na pewno coś do Was tutaj skrobnę :) gdyby się jednak okazało, że technika mnie zawiedzie to przez 2 tygodnie będę niedostępna w Blogosferze.
Obiecuję jednak, że jak tylko wrócę i się trochę ogarnę to na pewno zaraz się tutaj pojawię :)

Moi drodzy proszę trzymać za mnie kciuki żeby udało mi się przetrwać tam bez żadnych przykrych przygód i bym wróciła do Was w jednym kawałku ;)

Jakbym czasem się zbyt długo nie odzywała to znaczy, że jakiś kolejny wariat uprowadził nasz samolot i wylądowaliśmy zamiast w Polsce to np.: na Wyspach Dziewiczych.
Tak na marginesie to wcale bym sie nie pogniewała na takiego wariata :)
Jeżeli ktoś ma u mnie jakieś zaległości to zachęcam do ich nadrobienia.

Trzymajcie się Kochani i nie zapomnijcie o mnie ;)
P.S. Synal zostaje na gospodarce z całą naszą trzodą więc mam nadzieję, że jak wrócimy to zastaniemy wszystko na swoim miejscu i inwentarz żywy będzie się zgadzał co do jednego :)

A tak żeby Wam smutno nie było to coś na wesoło zapodam ……