Chroniczny brak czasu czy może czarna dziura?

Odkąd wróciłam z urlopu w Turcji nie mogę nadrobić tych dwóch tygodni mojej nieobecności w domu i internetowej krainie. Namnożyło mi się tyle różnych spraw do załatwienia, że ciężko mi to wszystko ogarnąć. Od naszego powrotu minęło 12 dni, a ja prawie codziennie mam jakąś wizytę u lekarza, badania lub załatwienie na mieście. Do tego dochodzi dorywcza pomoc w rodzinnej firmie, obowiązki domowe i już nie wiadomo w co ręce włożyć. Wieczorem jestem tak zmęczona, że nie mam siły aby usiąść nad jakimś konkretnym i sensownym wpisem. Nie wiem czy Wy też tak macie czy może tylko ja mam taki galimatias życiowy?

Chciałam Wam się pochwalić, że 3 tygodnie temu urodziła się mojej siostrze córcia :) Jest taka kochaniutka i słodka iż można by było ją schrupać. Od zawsze chciałam mieć drugie dziecko i koniecznie córcię, a że mój stan zdrowia mi na to nie pozwolił to po prostu zakochałam się w maleńkiej N. Siostra mieszka po sąsiedzku więc nie mogę sobie odmówić tej przyjemności by ją często odwiedzać. W związku z tym dojdzie mi jeszcze jedno zajęcie, mianowicie będę chodzić codziennie na kilka godzin by zająć się małą. Siostra musi być w pracy na te 3 – 4 godziny bo pełni tam dość ważną funkcję i jest niezastąpiona, a że nie chcą dzidziuli zostawiać w obcych rękach to padło na mnie. Jestem ponoć w roli niańki idealna :) Tą funkcję będę najprawdopodobniej piastować do września bo potem siostra chce zatrudnić nianię na cały etat by zajęła się jeszcze moim siostrzeńcem, który ma 6 lat, a którego też pilnowałam gdy był maleńki przez rok. Przy dwójce dzieciaków jest co robić, a jak P. pójdzie od września do 1 klasy to będzie trzeba go odebrać ze szkoły i zadania poodrabiać więc ja raczej bym nie dała rady z powodu osłabionego organizmu.

Powiem Wam, że jestem w szoku jak to jest, że chociaż nie pracuję normalnie na cały etat to kompletnie nie mam na nic czasu. Wydaje mi się, że dawniej było jakoś inaczej i albo faktycznie doba miała 72 godziny albo może byłam lepiej zorganizowana  bo teraz widzę iż jestem z tym kompletnie na bakier.
Wiem jednak, że moim głównym problemem jest ciągle pogarszający się stan zdrowia i dochodzące coraz to nowsze schorzenia, które mocno ograniczają mi czas i siły. Pomimo wszystko staram się wypełniać sobie czas maksymalnie by nie myśleć o chorobach i tym najgorszym tylko by się zająć i rozerwać czymś innym.

Mam trochę ulubionych Blogów, które chętnie odwiedzam. Myślałam, że spokojnie nadrobię zaległości ale niestety się przeliczyłam jest tych tekstów zbyt dużo z tych 14 dni mojej nieobecności i chyba nie sprostam swojemu wyzwaniu.

Z tego miejsca więc chciałam serdecznie przeprosić wszystkich za swoje zaniedbanie i rzadkie odwiedziny. Będę starać się poprawić i mam nadzieję, że w końcu uda mi się nadrobić moje braki zadań. Wybaczcie mi moi drodzy jeszcze raz i nie martwcie się bo o nikim nie zapomniałam :)   Pozdrawiam cieplutko i serdecznie wszystkich blogerów i czytelników.