Welcome Home !!! I co dalej?

Kochani moi znajomi blogerzy i fani :) jeszcze raz dziękuję wszystkim za duchowe wsparcie i słowa otuchy, było to dla mnie bardzo ważne, bo pozwalało mi się podnosić
i iść do przodu. Przeszłam bardzo długą i ciernistą drogę, lecz niestety to nie koniec moich zmagań z tymi problemami, które mi się teraz przytrafiły. Czekają mnie jeszcze najprawdopodobniej kolejne zabiegi i ta niepewność jak to wszystko będzie, czy znów będę przechodziła przez podobne piekło, czy tym razem uda mi się przejść to w miarę łagodnie. Więcej na ten temat napiszę w późniejszym terminie.
Póki co muszę się zebrać i dojść do siebie, a to potrwa na pewno w moim przypadku jeszcze kilka miesięcy.

Obecnie od dwóch tygodni jestem w domu. Nareszcie się doczekałam, bo już myślałam, że nigdy do niego nie wrócę :( Przez kilka dni dziwnie się czułam, tak obco, jakbym była gdzieś u kogoś w gościnie :) Muszę pochwalić moich mężczyzn, że dzielnie sobie radzili i sprzątali domek więc nie miałam się o co martwić. Synal pod nieobecność moją i męża stanął na wysokości zadania i przygotował mi pokoik, żebym po powrocie ze szpitala miała swoje takie królestwo przystosowane do moich potrzeb. Jestem z niego dumna bo bardzo dobrze sobie radził sam w domu, gdy byliśmy z mężem przez półtorej miesiąca nad morzem na urlopie i w szpitalu. Bardzo się stęskniłam za najbliższymi, naszą sunią i domem oczywiście. Jak mówi stare porzekadło: „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej” :)

Drobnymi kroczkami poruszam się po domu i staram się wykonać jakieś drobne czynności domowe. Jak chcę przejść trochę większy dystans to muszę się wspomagać czyimś ramieniem lub chodzikiem. Bardzo wyszczuplałam ponieważ nic nie jadłam przez miesiąc. Od długiego leżenia moje nogi, które i tak przed tym wszystkim nie były mocne, jeszcze bardziej osłabły i mam uczucie jakby były z drewna. Poza tym mój organizm jest wycieńczony i niedożywiony co wywołało anemię. Mam problemy ze Stomią, która nie należy do przyjemnych i żeby to wszystko ogarnąć muszę się do niej przyzwyczaić i nauczyć całej pielęgnacji i postępowania. Przez cały czas też mam problem z raną, która bardzo mozolnie się leczy. Mąż robi mi opatrunki codziennie ze specjalnym płynem przyspieszającym gojenie i regenerację naskórka.
Stoję teraz przed poważnym dylematem. Doktorzy wymyślili, żeby zrobić mi przeszczep z mojej tkanki skórnej na tą ranę by mogła się szybciej i bezpieczniej goić. W zasadzie nie byłoby żadnego problemu tylko, że w moim przypadku to nie takie proste. Chirurg plastyczny musi pobrać kilka wycinków mojej lichej tkanki skórnej i przytwierdzić go do rany. Istnieje duże ryzyko, że ten przeszczep może się nie przyjąć i rana się pogorszy, ale jak się nie zgodzę to nie wiadomo ile i czy w ogóle ta moja rana pooperacyjna się wygoi. Muszę teraz dobrać sobie zaufanych lekarzy żeby mi się tym wszystkim porządnie zajęli i ustalić konkretny plan działania dotyczący leczenia. Tak to pokrótce przedstawiłam Wam moją sytuację na dzień dzisiejszy.

Przez tą długą przerwę zupełnie wybiłam się z wirtualnego świata i blogowania. W głowie mam pustkę i nie wiem o czym pisać. Moja wena pisarska totalnie mnie opuściła. Do tego mam dużo zaległych spraw do ogarnięcia, które cały czas narastają i nie pozwalają mi na wygospodarowanie dłuższej ilości czasu, by pomyśleć i coś jednak skrobnąć tutaj w moim świecie.

Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i do następnego wpisu :)

The following two tabs change content below.

Ostatnie wpisy gabunia76 (zobacz wszystkie)

17 Komentarze

  1. Hej
    Jestem „nowa” :) i wlasnie znalazlam Twojego bloga . Masz dzieczyno talent i lekkie pioro. Fajnie się czyta Twoje posty. Sa to sprawy niełatwe i przykre ale pięknie umiesz je ubrac w słowa. Nie jestem ekspetrem ale mysle ze piszesz sercem. To czy jesteś zdrowa czy chora to nie ma znaczenia . Wiem ze ma wiekie znaczenie dla Ciebie, Twoich bliskich i gdybys mogla wybierac – wiadomo – wybralabys zdrowie . Ale dla mnie nie ma to znaczenia. Nie ma to znaczenia na móje postrzeganie Twojej osoby. Dla mnie jestes kims wyjątkowym , kims kogo powinnismy nasladowac. Nie dlatego ze chorujesz ale dlatego ze masz zdrowe podejście do zycia. Tak trzymaj . Masz kolejna fankę. Czekam na kolejne publikacje . A tak swoja droga to nie myslalas nigdy o napisaniu książki?
    Zycze zdrowia i do następnego mam nadzieje. :)

    „Pielęgnuj swo­je marze­nia. Trzy­maj się swoich ideałów. Masze­ruj śmiało według mu­zyki, którą tyl­ko ty słyszysz. Wiel­kie biog­ra­fie pow­stają z ruchu do przo­du, a nie ogląda­nia się do tyłu. ” Paulo Coelho

    • Witam Cię Jagga serdecznie na moich włościach i zapraszam oczywiście częściej :)
      Bardzo Ci dziękuję za tyle ciepłych i pochlebnych słów, które dodają mi siły i chęci do walki. Jest mi to teraz bardzo potrzebne, bo zaczęłam popadać w depresję dotyczącą tego co mi się przydarzyło w ostatnim czasie.
      Straciłam ochotę do wszystkiego nawet do pisania :( Cieszę się jednak, że spodobał Ci się mój Blog. Przyznam Ci się, że w pisaniu zawsze byłam kiepska, ale myślę, że trafnie spostrzegłaś, iż piszę sercem i tak właśnie jest, ono mi dyktuje treść moich wpisów :)

      Szczerze powiedziawszy od dawna zastanawiałam się nad napisaniem książki, tylko nie bardzo mogłam się zdecydować o czym konkretnie, by zaciekawić czytelnika. Wiem, że ciężko jest napisać książkę zwłaszcza autobiograficzną, więc tak myślałam, czy by ktoś nie pomógł mi w tym wyzwaniu.

      Pozdrawiam Cię serdecznie i zapraszam do siebie i do moich starszych postów :)

  2. Dobrze, że jesteś niepoprawną optymistką. Podziwiam Cię i trzymam kciuki za to by to dobre samopoczucie towarzyszyło Ci znacznie częściej niż złe (bo to przecież ludzkie, ze takie też mamy). A jak wyleczymy się z drobnych infekcji to na pewno Cię odwiedzimy.

    • Coś od jakiegoś czasu przeważa u mnie niestety to złe samopoczucie i obawiam się, że przy tych moich wszystkich chorobach i przyjmowanych lekach tak już będzie. Byleby nie bolało tak bardzo, że chce się wyskoczyć ze skóry, to reszta jakoś ujdzie :( Tak na prawdę, to nie pamiętam, żeby tak wstać rano i nie odczuwać złego samopoczucia lub by nic mnie nie bolało. Do pewnych odczuć już się przyzwyczaiłam, ale gdy coś mocniej zaczyna mnie boleć, to bardzo się denerwuję i boję, ponieważ w moim przypadku oznacza to poważniejsze kłopoty.

      Pozbywajcie się tych infekcji i czekam na Was z niecierpliwością :)

  3. Kochana, wierzę w to, że wena się odnajdzie. Zawsze będzie powód do wpisu, tylko daj sobie czas, My poczekamy :)
    Cieszę się, że jesteś w domku. Pozdrawiam cieplutko całym serduchem :)

    • Dzięki Anulka. To miłe wiedzieć, że ktoś tutaj zagląda, czyta te moje wypociny i do tego przejmuje się moim losem. Takie miłe komentarze mobilizują mnie by zasiąść przed laptopem i napisać coś tutaj do Was :)

      Ściskam Cię serdecznie Aniu

  4. Witaj w końcu w domu, chyba wystarczająco sie wylezałas w tych szpitalach, ale jak wiesz wszyscy jesteśmy z Toba sercem i duchem i tak jak teraz wróciłaś do domu tak na pewno wszystko się dobrze ułozy. Wracaj do pełni zdrowia w zaciszu własnego domu, wśród najblizszych bo to najważniejsze. Pozdrawiam serdecznie!

    • Witaj Mario.
      Cieszę się, że na reszcie mogę być w domu, bo moja psychika siadała na całego. Teraz też jest mi ciężko się pozbierać i częściowo wymazać to co przeżyłam i to co widziałam będąc w szpitalach, ale żeby nie zwariować to staram się o tym nie myśleć i zająć czymś innym, a w domu jak wiecie zajęć nie brakuje. Mąż zadowolony bo już nie musi jeździć do szpitala i obiadek też jakiś upichcę :) Ogólnie należę do osób energicznych, które nie lubią za dużo leżeć w łóżku, więc staram się trochę pokrzątać po domu.

      Pozdrawiam serdecznie

  5. Witaj Gabi z powrotem. Widzę , że kłopoty ze zdrowiem nadal Cię nie omijają , ale miejmy nadzieję że malutkimi krokami zaczniesz wracać do świata żywych. A dom to najlepsze miejsce na rekonwalescencję. Życzę Ci aby Twoje problemy zdrowotne jak najszybciej się skończyły .
    Brakowało tu Ciebie .
    Zdrowiej Kochana i szybciutko wracaj tu do nas

    • Witaj Agula :)
      Tak na reszcie w domu wśród swoich. To bardzo podnosi na duchu i mobilizuje do życia.
      Przeleżałam w szpitalach prawie całe wakacje i to cieplutkie słoneczko, ale mam nadzieję, że tak jak dziś u mnie świeci to zrekompensuje mi moje braki i jeszcze trochę pobryka po niebie, żeby mnie troszkę nasłonecznić :)

      Postaram się odezwać na maila.
      Buźka :)

  6. Gabuniu kochana, w domu, wśród ludzi, których kochasz, na pewno szybciej będziesz wracała do zdrowia. Wszystko to jest na pewno cholernie trudne, bolesne i ciężkie, ale doskonale wiem, że pozytywne myślenie i wiara pomagają góry przenosić! Trzymaj się dzielnie i wracaj szybko do zdrowia i do nas :*

    • Bardzo dziękuję za słowa otuchy. Powiem Ci Subiektywna, że dzięki temu iż jestem niepoprawną optymistką to jeszcze się jakoś trzymam i ogarniam to wszystko. Bez tego byłaby lipa.

      Cieszę się, że są takie osoby jak Ty, że w jakiś sposób nie jest obojętny los człowieka takiego jak ja. To miłe i podbudowujące :)

      Ściskam Cię cieplutko i słonecznie :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.