Święty Mikołaju to Ty? Czyli list od św. Mikołaja :)

Już tuż, tuż, bo z soboty na niedzielę w nocy większość dzieci (i nie tylko) odwiedzi ten wyczekiwany i wytęskniony pan w czerwonej czapce, z wielką brodą i workiem wypchanym prezentami :) Nie mam żadnych wątpliwości, że zgadliście o kim mowa.

Tak moi drodzy, to jest właśnie MIKOŁAJ. Na pewno wielu z Was zna jego prawdziwą historię, ale gdyby ktoś miał ochotę jeszcze sobie przypomnieć, to może uczynić to TUTAJ  :)

Pamiętam czasy, gdy byłam małą dziewczynką, wtedy dzieci długo wierzyły w Mikołaja. Teraz jakoś tak dzieciaki szybciej dorastają, w internecie szukają odpowiedzi na nurtujące je pytania, czy problemy. Zbyt wcześnie przestają wierzyć w Św. Mikołaja, przez co, tak na prawdę, skracają sobie dzieciństwo.
Ja chciałam wierzyć w Niego jak najdłużej. A więc jako mała dziewczynka, co roku, w tą magiczną noc oczekiwałam Jego przyjścia. Podekscytowana nie mogłam zasnąć, a gdy mi się to w końcu udało, rano budziłam się z podarunkiem obok łóżka, bo pod poduszkę z reguły się nie mieścił  :D  Co roku oprócz prezentu, Mikołaj zostawiał mi list, który potem czytała mi mama. Pisał tam, że wie kiedy jestem grzeczna, a kiedy rozrabiam. Dawał mi pewne wskazówki jak być dobrą i posłuszną dziewczynką. Byłam wtedy mega HEPI i czułam się wielce zaszczycona, bo sam św. Mikołaj do mnie napisał :) Tak sobie żyłam w błogiej nieświadomości, aż do 4 klasy, szkoły podstawowej oczywiście, bo przecież nie liceum, o nie, nie, bez przesady :) Dokładnie, dobrze przeczytaliście, byłam już na prawdę bardzo starym dzieckiem i przyszedł najwyższy czas, by odkryć prawdę ;)

Pewnej nocy, moja mała siostrzyczka już spała, a ja jak zwykle czekając na świętego nie mogłam usnąć. W pewnym momencie usłyszałam, że ktoś skrada się do naszego pokoju. Nie namyślając się długo zaczęłam udawać, że śpię, kontem oka podglądając z nadzieją, że nareszcie chociaż troszkę uda mi się podglądnąć owego  tajemniczego Mikołaja. Jakież było moje zdziwienie, gdy zamiast czerwonego płaszcza i czapki oraz dużej brody i worka prezentów, zobaczyłam swoją ciocię, która po cichutku na paluszkach zakradła się do pokoju i zostawiła obok łóżek prezenty. Oczywiście prawie do rana nie mogłam zmrużyć oka. Było mi smutno i runął mój cały dziecięcy świat. Byłam zrozpaczona i zawiedziona tym co odkryłam :( Pożaliłam się mamie, o tym czego się dowiedziałam. Mama próbowała mnie pocieszyć mówiąc, że czasem Mikołaj ma swoich pomocników, bo nie zdążyłby sam rozwieść podarunków dzieciom po całym świecie. Jednak byłam zbyt duża, by w to wszystko uwierzyć. Od tej pory stałam się bardziej podejrzliwa, a gdy rok później kilka dni przed Mikołajem znalazłam w szafie schowane podarunki dla nas, już całkiem przestałam w Niego wierzyć :(

Mój synek dużo wcześniej, bo już w 2 klasie dowiedział się, jak to jest na prawdę z tymi mikołajowymi prezentami. Wtedy zdecydowaliśmy się, by obchodzić Gwiazdkę.   I ta tradycja trwa u nas do dziś. Fajnie jest, gdy pod choinką znajdę choćby drobny upominek, ale wielką frajdę mam buszując po sklepach w poszukiwaniu gwiazdkowych prezentów dla bliskich. Żeby jednak nie było niemiłych niespodzianek, to robimy listę, kto i co chce dostać. Czasem też zdaję się na moją intuicję i dar spostrzegawczości i tropienia :)

Tak dla wyjaśnienia, to te listy, które dostawałam wraz z prezentami pisała oczywiście moja mama. Przyznam, że to jest całkiem fajny pomysł. Sama też napisałam do syna, jako Mikołajowa i może to były tylko dwa listy, ale za to dostrzegłam ten sam błysk w oku, jaki ja miałam będąc małą dziewczynką, która dostała list od św. Mikołaja :)
Ciekawa jestem, co Wy myślicie na temat takich listów do swoich pociech ;)

Niektórzy na pewno pamiętają tą piosenkę Majki Jeżowskiej :) Posłuchajcie …


A Wy kiedy przestaliście wierzyć w św. Mikołaja? Obchodzicie jeszcze ten dzień w swoich domach? A może tak jak my robicie sobie Gwiazdkowe prezenty?

W tym roku niestety nie wiem jak będzie. Nic nie planuję, bo od kilku dni znów odczuwam bóle brzucha. Jednego czego pragnę od Św. Mikołaja to dużo zdrowia i bym mogła szczęśliwie spędzić ten radosny czas Bożonarodzeniowy z moimi najbliższymi, a nie sama w szpitalu :(
I z tego miejsca chciałam znów Was prosić moi Drodzy, abyście trzymali za mnie kciuki i przesyłali mi pozytywne Fluidy, a kto może to proszę o drobną modlitwę, bo bardzo się boję i martwię, co to będzie :(