Zabobonne wierzenia i znaczenie snów.

Pech, fatum, a może wielkie szczęście, czyli o ZABOBONNYCH wierzeniach …

Dziś się trochę rozpisałam, ale po przeczytaniu tego postu myślę, że zrozumiecie, bo jest to temat rzeka, o którym można pisać i pisać.

Ciekawa jestem jak to u Was jest, czy wierzycie w zabobony? Ja staram się nie przywiązywać świadomie wagi do bajdurzeń o tych dziwnych zjawiskach głoszących szczęście, bądź nieszczęście jakie spotyka nas w życiu. Jednak, dawniej, ludziska bardziej w to wierzyli. Babcia tak często przytaczała pewne zabobonne znaczenia konkretnych zaistniałych sytuacji, że weszło mi to po części w krew. I niby nie wierzę w te opowiastki, a jednak gdzieś tam w podświadomości staram się unikać wszystkich tych złych i przynoszących pecha w życiu, sytuacji. Przypuszczam, że wiecie o czym piszę, bo na pewno wiele jest osób, które noszą wisiorki z podkową, czy drzewkiem szczęścia? A może wisi Wam to gdzieś w domu, odstraszając fatum, niczym rozwieszony czosnek wampiry? :)
Ostatnio dostałam na imieniny od kuzynki śliczny wisiorek z drzewkiem szczęścia. Będę go nosić, bo intencje płynęły prosto z serca i czuję, że będzie to mój talizman na szczęście.

Tych z dawien dawna wierzeń, jest całe mnóstwo.
Wiecie, że w Wigilię dobrze jest, by jako pierwszy z odwiedzających wszedł do domu mężczyzna? To słyszałam od mojej teściowej, która zawsze mówiła do nas, gdy przyjeżdżaliśmy połamać się opłatkiem, żeby pierwszy wszedł facet, bo to przynosi szczęście. Nie wnikałam specjalnie o co w tym chodzi, ale jakoś tak utkwiło mi w pamięci. Teraz, gdy w tym wyjątkowym dniu wybieramy się do kogoś z wizytą, to moich panów puszczam, by jako pierwsi weszli do środka :)

Kolejny taki znany przykład to czarny kot przebiegający przez drogę, i gdy jadę samochodem, a to kocisko śmignie mi przed maską, to spluwam przez lewe ramię :) nie żebym się bała pecha, tylko tak jakoś złe uroki chcę odczynić ;)
Widząc kominiarza, jak tylko mam coś na sobie, co posiada guzik, to zaraz go muszę wymiętolić, tego, nooo …  guzik oczywiście, nie kominiarza :D Staram się też nie witać przez próg, nie przechodzić pod drabiną, a rozbite lustro źle mi się kojarzy, no może nie, że 7 lat nieszczęścia, ale jakoś tak wywołuje to u mnie dreszczyk zgrozy. Ostatnio synal po kolędowej wizycie księdza w naszym domu powiedział: „mama siadaj szybko na tym miejscu, gdzie przed chwilą siedział ksiądz, bo będziesz miała szczęście w życiu”. I proszę młodzieży też to się udziela.
Wielu z Was słyszało też na pewno, że nie odmawia się niczego kobiecie ciężarnej, bo śmiałka takowego objedzą myszy, czyżby tak, jak Króla Popiela? ;)
I tak, gdy słyszy się hukanie sowy, to zwiastuje ponoć jakieś nieszczęśliwe wydarzenie. Sama byłam świadkiem takiej sytuacji, o której wspominam TUTAJ i do dziś się zastanawiam, czy to był przypadek?
No, a co myślicie o 13, zwłaszcza w piątek? Mnie to nie rusza, dzień jak co dzień i często jest tak, że w ferworze przemijającego życia nawet zapominam jaki jest dzień tygodnia, nie mówiąc już o dacie :)

Zachęcam do przeczytania bardzo ciekawego i objaśniającego w sposób filozoficzny i naukowy artykułu o wierzeniach zabobonnych, który skłania do refleksji. (KLIK)
Czytając ten artykuł zainspirowało mnie jedno zdanie, którym pozwolę sobie zamknąć temat zabobonów:
Czy wiara w zabobony jest więc groźna? Czy nie mogę dla zabawy czy ciekawości czytać horoskopów, czy wierzyć w jakieś przesądy?
Św. Paweł odpowiada: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę” (1 Kor 6,12).

Przepowiednia, wyrocznia, a może jakaś wróżba na przyszłość, czyli znaczenie snów …

W każdej takiej mądrości jest zawsze ziarenko prawdy. I o ile wiara Chrześcijańska nie toleruje wierzeń i praktyk zabobonnych, a nawet głosi, że jest to grzech ciężki, tak sny znajdują swoje wytłumaczenie w naszej Katolickiej religii.
TUTAJ również chciałam Was odesłać do ciekawego artykułu objaśniającego, czym są sny i co tak na prawdę sobą reprezentują.

Sny prorocze, przestrzegające nas przed jakąś przykrością, czy zwiastujące nam pewne wydarzenie. Miewacie takie sny? Są to podobno znaki od Pana Boga i niewiele jest takich osób, które umieją właściwie je zinterpretować, dlatego często zaglądamy do sennika np. tego KLIK w poszukiwaniu konkretnego wyjaśnienia naszego snu. Nie wiem, czy Wy w nie wierzycie, ale ja z całą pewnością tak. U mnie w rodzinie, ja i mój tato mamy takie prorocze sny, które w większości się sprawdzają.
I tak, gdy śnią mi się wypadające zęby to oznacza ciężką chorobę lub śmierć kogoś bliskiego, brudna woda także oznacza poważną chorobę, węże przestrzegają nas, by uważać na ludzi fałszywych i obłudnych.

Czasem śnią się nam zmarli bliscy i to niekoniecznie musi oznaczać, że wydarzy się coś złego. Nie raz chcą nam coś ważnego przekazać lub proszą o modlitwę.
Pamiętam jak pierwszy raz przyśniła mi się moja zmarła ukochana babcia, biegała za mną i chciała mnie złapać. Obudziłam się cała spocona i wystraszona. Tak się zastanawiałam potem, czego mogła ode mnie chcieć. Pomyślałam, że dawno nie byłam na cmentarzu, więc może za mną tęskni. I wiecie co? Postanowiłam odwiedzić jej grób i zaświecić świeczkę. Wydaje mi się, że trafiłam w sedno sprawy, bo długo potem mi się nie śniła. Teraz już wiem, że gdy w pędzie życia i problemach zdrowotnych zbyt rzadko bywam na cmentarzu, ONA zaraz mi o sobie przypomina :)

Jednak bywa też tak, że w snach przekaz zmarłych potrafi nas poważnie przestraszyć.
Byłam (z tego co pamiętam) w 4 klasie SP. Pewnej nocy przyśnił mi się mój zmarły pradziadek, którego miałam okazję znać i zapamiętać. Sen pozostawił ślad do dziś.

UWAGA TYLKO DLA OSÓB O MOCNYCH NERWACH !!!
Widziałam trumnę, która po chwili otwarła się i zobaczyłam siedzącego w niej pradziadka. Popatrzył na mnie i położył się z powrotem. Ta sytuacja powtórzyła się dwukrotnie, a za trzecim razem pradziadek wstał i poszedł sobie. Oj przyznam, że ten koszmar obudził mnie z płaczem i ogromnym strachem. Już do rana nie mogłam zasnąć. Nazajutrz opowiedziałam to mojej babci, która się zmartwiła i powiedziała, że to bardzo zły sen i oznacza śmierć kogoś bliskiego. Niestety na efekty tragicznej przepowiedni nie czekaliśmy długo, bo po zaledwie kilku dniach nagle zmarł mój ukochany dziadek. Dostał zawał serca trzeci z kolei i nie udało się go uratować. Więcej na ten temat możecie przeczytać TUTAJ 

Zbieg okoliczności? … Nie sądzę, bo za dużo by ich było.

Na pewno większość z Was słyszała, że, gdy śni się pożar oznacza to kradzież. W moim przypadku tak faktycznie było. Parę lat temu śniło mi się, że pali się dom naszej sąsiadki. Ogień był tak silny i duży, że nie sposób było go ugasić. Nazajutrz rano zbierając się w pośpiechu. jakoś tak zapomniałam o tym śnie i pojechałam do pracy. Zajmowałam się wówczas ubezpieczeniami majątkowymi. W mojej kanciapce pojawił się wówczas klient, który okazał się potem złodziejem i ukradł mi nowiutki, dzień wcześniej kupiony telefon komórkowy.
Więcej na ten temat, jak to się stało  możecie przeczytać TUTAJ 
Z perspektywy czasu żałuję, że nie zwróciłam uwagi na sen, który ostrzegał mnie przed kradzieżą. Teraz wiem, że widząc we śnie pożar muszę szczególnie uważać na swoje dobra materialne.

Czasem też, gdy coś istotnego dzieje się w moim życiu i coś przeżywam, martwię się, to też potrafi mi się to przyśnić. Niekiedy mam też takie sny, że ktoś coś chce mi ważnego powiedzieć i ja w tym momencie nagle się budzę, a potem przykładam głowę do poduszki jeszcze raz z nadzieją, że mój sen ukaże mi tajemnicze zakończenie.
Nieraz zdarza się też tak, że koniecznie chcemy zapamiętać co nam się śniło, a tutaj po przebudzeniu wielki klops, bo okazuje się, że w głowie totalna pustka. Słyszałam z wielu źródeł, że, gdy po przebudzeniu spojrzymy zaraz w okno, to wtedy te wszystkie sny przez nie uciekają :)

Chciałam jeszcze wspomnieć o takiej istotnej grupie snów z dziedziny zwanej drugim życiem. Czasem jest tak, że w dzień jesteśmy kimś X, a w nocy kimś Y i przeżywamy zupełnie coś innego odwrotnego do naszego życia realistycznego.
I ostatnią taką grupą snów, która mi przychodzi do głowy jest sen na nowym miejscu.
Zapewne słyszeliście nieraz jak ktoś do Was mówił, żebyście zapamiętali co się Wam będzie śniło śpiąc gdzieś pierwszy raz na tzw. nowym miejscu?
O ile w znaczenie snów wierzę, tak jakoś, ta forma do mnie nie bardzo przemawia.

Sami widzicie, znaczenie snów jest jedną wielką niewiadomą, która rodzi się w naszych umysłach. Ukazując inny świat, czasem ten piękny i beztroski, a innym razem ten realny i brutalny. Chroni nas swoim przekazem, przed tym, co złe i informuje o tym, co dobre. Porywa od codzienności w krainę zapomnienia, dając wytchnienie i ukojenie.

Podzielcie się ze mną swoim zdaniem, jakie macie na ten temat, może znaleźliście tutaj swoją grupę snów, która przytrafia się Wam czasami?

Poloneza czas zacząć :)

Wielu polskich uczniów szkół średnich jest już po studniówce, a niektórzy czekają jeszcze na to ważne wydarzenie swojego życia :)
Ja, dumna mama w minioną sobotę wyprawiłam swojego syna na ten uroczysty bal, ech jak go zobaczyłam wystrojonego w garnitur i muchę, to aż mi się tak ciepło zrobiło na duszy, że mój mały synek jest już dorosły i taki przystojny :)
Pamiętam, jakby to było wczoraj, gdy prowadząc go do I klasy już po kilku dniach powiedział: „mamo nie zaprowadzaj mnie już pod klasę, bo to obciach przed kolegami”. Uśmiechnęłam się tylko pod nosem :) i powiedziałam mu, że rozumiem i nie ma problemu.
Jak ten czas szybko płynie, więc drodzy rodzice cieszcie się swoimi latoroślami póki są jeszcze małe, bo gdy dorosną to już nie będą spędzać z Wami tyle czasu co kiedyś.

No, ale wracając do tematu, nie wiem, czy Wy też to zauważyliście, że szkoły coraz bardziej zaczynają wydziwiać z miejscem i ceną dotyczącą Studniówek. Wielu uczniów jest zmuszonych odmówić sobie tej przyjemności ponieważ najzwyczajniej w świecie ich nie stać na taki bal. Na szczęście szkoła syna znalazła lokal, za w miarę przyzwoitą kwotę. Za moich czasów większość Studniówek odbywała się w szkołach i to nie było wcale takie złe jakby się mogło wydawać. Wracając pamięcią w tamte dni przypominam sobie nasze przygotowania do tego pamiętnego i znaczącego wieczoru. Było nas dość sporo, nie pamiętam dokładnie, czy 5, czy może 6 klas. Jednak z przyjemnością sięgam pamięcią w tamte czasy. Nasze wspólne ubieranie szkoły i sali gimnastycznej, na której odtańczyliśmy Poloneza, a potem odbyły się tam kolejne szaleństwa taneczne :) Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo przeżywałam ten wieczór, zwłaszcza moment, w którym odtańczyliśmy ten kluczowy i dostojny taniec. Cały czas byłam mocno skupiona żeby nie pomylić kroków, ale jak się potem okazało niepotrzebnie, bo ciężko jest zatańczyć Poloneza równo zwłaszcza, gdy na parkiecie jest kilkuset tancerzy, a miejsca nie do końca wystarczało :)  DJ, absolwent szkoły zapodawał fajną muzę, rodzice gotowali pyszności i piekli ciasta. Zabawa była przednia, a byłam tam z moim obecnym mężem, z którym przetańczyliśmy całą noc :) Uważam, że, nie ważny jest standard lokalu i wcale niekoniecznie musi to być Pałac lub Dworek, bo można się bawić dobrze wszędzie, wszystko zależy tylko od nastawienia, towarzystwa i atmosfery.

Stroje? hmmm … kiedyś były skromniejsze, teraz młodzież bardziej szaleje. Panowie wysokiej klasy garnitury i fraki, częściej zakładając muszki oraz spinki do mankietów. Dziewczyny, panie zakładają piękną biżuterię, mniej skromne, a bardziej wyuzdane kreacje, najczęściej czarne i oczywiście całość zdobią buty z jak najwyższym obcasem. No cóż czasy się zmieniają, więc młodzi idą z postępem.

I pozostała jeszcze kwestia alkoholu. Dla mnie to dziecinada z tym zabranianiem spożywania na Studniówce. Przecież, w świetle prawa są to dorośli ludzie, więc to ich decyzja, czy chcą pić alkohol i w jakiej ilości. Tak na prawdę nikt ich od tego nie powstrzyma ponieważ wiadomo, że zakazany owoc najlepiej smakuje i sprzątający znajdują potem pod stołami wiele butelek po tych % napojach. I niby alkoholu nie ma na imprezie, a niektórzy potem dziwnym trafem mają problemy z grawitacją :)
Przypuszczam, że, gdyby dyrekcja zezwoliła na legalne spożywanie alkoholu, to zabawa odbyłaby się pewnie w sposób bardziej kulturalny bez tych wszystkich zbędnych podchodów. Jeżeli ktoś będzie chciał to i tak się uchleje, a szanowne grono pedagogiczne, czy też rodzicielskie nie będzie w stanie temu realnie zapobiec.

Droga młodzieży na pewno wielu z Was się zastanawiało, bądź zastanawia, czy opłaca się iść na taką przyziemną imprezę z belframi i kolesiami lub koleżankami  z klasy. Mój syn też się wahał, więc powiedziałam mu, to co teraz piszę do Was: „idź, bo to jest Twoje święto, pierwszy taki ważny i wyjątkowy bal w życiu, i nie nastawiaj się, że będzie źle, tylko, że musi być super. Zobaczysz miło będzie wspominać po latach swoje Studniówkowe szaleństwa, a gdy jednak zdecydujesz się, że nie pójdziesz to licz się z tym, że na pewno będziesz żałować swojej decyzji, zwłaszcza wtedy, gdy inni będą o tym opowiadać i wspominać. Jeżeli nie masz z kim iść, to możesz zaprosić znajomą/znajomego lub kogoś z rodziny. Nie ważne jest z kim się bawisz, ale liczy się JAK”. Mam nadzieje, że rozwiałam Wasze wątpliwości Moja Droga Młodzieży.
POLONEZA czas zacząć ……

Wszystkim tegorocznym maturzystom w tym mojemu synowi życzę łatwych pytań i samych zdanych egzaminów oraz spełnienia życiowych planów na przyszłość :)
Powodzenia i połamania piór …..

A to taka dedykacja dla Was, ta piosenka ma już sporo lat, moja MAMA jej słuchała przed swoją maturą
:)


Jurek Owsiak, chluba naszego Narodu …

Dobra niech będzie. Raz kozie śmierć, wbijam kij w mrowisko i poczekam co się będzie działo. Przypuszczam, że już za sam tytuł niektórzy obrzucą mnie hejtowskim błotem, ale co mi tam, mam to gdzieś. No ale do rzeczy.

Doczekaliśmy się 24 Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Od samego początku, co roku dorzucam się do tej szlachetnej zbiórki i mocno kibicuję panu Jurkowi. Wyrażam wielki szacunek i podziw za to co robi dla naszego kraju i jego obywateli począwszy od tych maluczkich, a skończywszy na tym najstarszym pokoleniu. To jest niesamowite, zjawiskowe, jak wielką siłę przebicia ma TEN człowiek. Ilu ludzi, ile różnych organizacji potrafi zmotywować do działania. ON jest taką kontynuacją magii świąt, która sprawia, że serca ludzi otwierają się na tych, którzy są gdzieś tam na szarym końcu, o których mało kto pamięta. Wiele milionów złotych zebranych i tysiące sprzętów zakupionych za te pieniądze uratowało życie wielu ludziom, Tobie, Tobie i Twojemu, czy Twojemu dziecku również. Defibrylatory, pompy insulinowe, inkubatory, karetki pogotowia i wiele, wiele innych ważnych urządzeń medycznych. A TUTAJ  możecie sobie zerknąć na to, co osiągnął  WOŚP przez te wszystkie lata.
To niepojęte jak wiele może zdziałać jedna osoba, a nasz rząd co zrobił dla swoich obywateli przez te wszystkie lata? Ile pieniędzy ściąga się od ludzi w podatkach, czy składkach emerytalno – zdrowotnych. Gdzie te pieniądze się rozchodzą? Kto z nich korzysta? Odpowiedź jest prosta, myślę, że każdy myślący człowiek potrafi sobie odpowiedzieć na to pytanie.
W Polsce jest około 40 mln ludności i wystarczy, że każdy dorosły osobnik dałby po 1 zł to jesteśmy w stanie uzbierać co najmniej 25 mln złotych. Nam odejmuje się z pensji, czy renty, bądź emerytury, dużo, dużo więcej, a ceny świadczeń zdrowotnych, czy lekarstw ciągle idą w górę. I co Wy na to? Gdyby te wszystkie pieniądze ściągane od nas przez różne instytucje faktycznie szły na to co powinny, to można by zdziałać na prawdę wiele.

Jurek Owsiak to dla mnie bohater narodowy. Człowiek o wielkim sercu, który pomimo swoich problemów z wymową i trudnych początkach swojej działalności nie poddał się, tylko kroczył mężnie do przodu ofiarowując z roku na rok coraz to większą pomoc wszelkim placówkom medycznym w postaci niezbędnego i skomplikowanego sprzętu. Dlatego krew mnie zalewa, jak słyszę, gdy ktoś ośmiela się bruździć przeciwko niemu. Nazywają go złodziejem, kombinatorem, oszustem, który huśta się za pieniądze zebrane od naiwnych ludzi, którzy tak na prawdę są wspaniałomyślnymi darczyńcami wrażliwymi na krzywdę, chorobę i cierpienie drugiego człowieka. To smutne i niepojęte jacy ludzie potrafią być obłudni, zazdrośni, zawistni i egocentryczni. Sami nic nie potrafią wymyślić, czy zrobić, umieją tylko krytykować i osądzać innych. Uważam, że pan Jurek za to co robi dla ludzkości zasługuje na wszystko co najlepsze. Niech mieszka w pałacu, niech lata samolotem, bo w pełni mu się to należy, bo sobie na to zapracował z nawiązką, a Wam nic do tego, bo nie potraficie kiwnąć nawet palcem, by pomóc bliźniemu.

Każdy kto jest przeciwko WOŚP powinien wypełnić poniższe oświadczenie

I co dalej uważacie, że to co robi Jurek Owsiak jest bez sensu?