Gabunia76, skąd Ty się wzięłaś? i CB-rackie wspomnienia …

Nie obawiajcie się, ten post nie będzie o pszczółkach i kwiatkach, bo przypuszczam, że  większość z Was te opowiastki na pewno zna ;)
No właśnie, więc skąd się tak dokładnie wzięła Gabunia76? Na pewno nie od imienia Gabrysia, jak niektórzy sądzą.
Do tego, że ten wpis powstał, między innymi zmotywowało mnie kilku moich czytelników, ale po kolei :)

Dawno, dawno temu, gdy moja siostra była mała, zaczęto emitować w telewizji bajkę pt. „Gumisie”, być może pamiętacie takie małe misiaki, które często wspomagały się sokiem z gumijagód. I właśnie z tego tytułu, że jedną z postaci tej bajki była pewna Bunia, która jako damska przewodniczka grupy odgrywała rolę takiej mamy, gospodyni, w sumie nie wiadomo czemu, to właśnie ta ksywka została przypisana mojej młodszej siostrze :) I w zasadzie mogłoby to być na tyle, ale po jakimś czasie wszedł w modę pewien specyficzny środek komunikacji, mianowicie CB Radio. Zapewne niektórzy słyszeli o tym wynalazku. Teraz przeważnie używają tego kierowcy na trasach oraz taksówkarze.
Za pomocą dużej anteny na dachu, odpowiedniego radia i pomyślnych fal zwanych też propagacją można było porozmawiać z wieloma osobami z różnych miejsc, najczęściej położonych niezbyt daleko od docelowego miejsca zamieszkania jednego z rozmówców.

I tak zaistniałam w eterze :) W związku z tym, że chciałam mieć swój NICK, by dzięki temu być rozpoznawalną, pożyczyłam ksywkę mojej siostry, której i tak już nie używała, bo po prostu z niej wyrosła. Zaczęłam więc swoje radiowo – eterowe podboje :) Poznałam mnóstwo fajnych osób, byłam nawet na jednym takim małopolskim zlocie CB-raków, hen wysoko na górskiej polanie, by zasięg był lepszy ;) Organizowane były również ogniska lokalne już w takim węższym gronie, ale też było wesoło i fajnie. Najważniejsze jednak było dla mnie to, że większość osób mnie akceptowała i traktowała normalnie, nie czułam się przy nich inna, odrzucona. Szczerze powiedziawszy taka forma poznawania ludzi była dość ciekawa, zwłaszcza w znalezieniu drugiej połówki. Pytacie mnie dlaczego?
Otóż, po pierwsze: tak jak wspominałam wcześniej, zasięg rozmów był dość ograniczony, w związku z tym nie trzeba było się martwić, że nasz partner/ka będą z drugiego końca Polski.
Natomiast po drugie: z reguły na początku było dużo rozmów zanim doszło do spotkania, więc oczywiście poznawało się najpierw swoje charaktery i zainteresowania, co często kończyło się owocnym związkiem.

Dokładnie tak poznałam mojego obecnego męża :) Dużo rozmawialiśmy na CB radiu, zwłaszcza wieczorami, gdy mieliśmy więcej czasu. Świetnie się dogadywaliśmy i mieliśmy bardzo podobny tok myślenia. Nie wspomniałam mu oczywiście, że choruję od dziecka, bo obawiałam się jego reakcji. Po dłuższym czasie ON chciał się spotkać, pamiętam jak bardzo się denerwowałam, co to będzie jak mnie zobaczy i dowie się, że mam problemy ze zdrowiem. Okazało się jednak, że niepotrzebnie się martwiłam, bo ON zaakceptował mnie całą, ze wszystkimi moimi defektami. Po półtorej roku znajomości wzięliśmy ślub :)

A co z tą Gabunią? Po jakimś czasie pojawiły się komputery i internet.
CB radiowe pogaduchy wyparły komunikatory: Gadu- Gadu i Skype oraz portale społecznościowe: Nasza Klasa. Trzeba było unowocześnić swój NICK, by jakoś tak fajniej brzmiał. Myślałam i myślałam, jak tą Bunię unowocześnić, kombinowałam z różnymi przedrostkami, aż wyszła mi z tego Gabunia, a że ten NICK był już często zajęty, więc dodałam sobie dwie ostatnie cyfry roku urodzenia i tak powstała moi drodzy GABUNIA76  :) Więc teraz już wiecie, że mój NICK nie ma nic wspólnego z Gabi i imieniem Gabrysia, bo tak jak pisała JOTKA  w swoim pięknym wierszu o mnie, mam na imię Agnieszka.
Jeśli ktoś ma ochotę sobie przeczytać, to siedząc przed monitorem po swojej prawej stronie, na tym beżowym pasku, od samej góry, pozwoliłam sobie umieścić ten poetycki poemat Jotki  :)  Kilka słów o sobie piszę też tutaj KLIK
Zapraszam też Wszystkich do lektury „Wprowadzenie w mój świat”. Znajdziecie tam moje opowiadania dotyczące ważnych dla mnie przeżyć z dzieciństwa.

A może podzielicie się ze mną, jaka jest historia Waszego NICKA, albo ktoś z Was może też używał, bądź używa Radio CB? Czekam na Wasze komentarze :)

The following two tabs change content below.

44 Komentarze

  1. A mój nick jest od karcianej Królowej Karo, której znacznie bardzo dobrze wpisuje się w mój charakter:
    Karta symbolizująca kobietę młodą, szczerą i wesołą, kochającą życie. Jej radość udziela się innym, potrafi podnieść człowieka na duchu. To również przyjaciółka, zaufana krewna lub opiekunka albo współpracownica lub wspólniczka. Ta karta to również nadzieja na lepsze czasy lub odnalezienie dobrej drogi do celu. Dama karo lubi zwiastować dobre nowiny, jak zajście w ciążę lub szczęśliwe narodziny oczekiwanego dziecka. Przedstawia osobę o jasnych włosach, szarych lub niebieskich oczach, pewną siebie. Ta pewność często wynika z ugruntowanej wiedzy.
    Niema cała ja… Ot i tajemnica cała.

    • No i proszę jak pięknie i zwięźle przedstawiłaś mi podobieństwo swojej osoby do znaczenia Królowej Karo :)
      Mam nadzieję, że będziesz u mnie stałym gościem i będziesz takim moim talizmanem zwiastującym dobre nowiny, bo tych złych mam już przesyt :)

      Pozdrawiam serdecznie :)

  2. Mój nick nie był przemyślany, ponieważ nie miałam czasu danego . Wzięłam słownik i w oko wpadło wyjaśnienie, że ultra oznacza „poza zasięgiem”, „poza nawiasem”, więc długo się nie zastanawiałam.
    A czy wiesz, że moje wnuki nazywały mnie bunia ( skrót od babunia). Gabunia to piękny nick!
    Serdeczności zasyłam.

    • Dziękuję Ci Ultro, mówiąc szczerze, to Twój Nick też świetnie się wkomponował w Twoją osobę i Bloga :)
      A swoją drogą to chyba miłe uczucie, jak wnuczęta się tak ciepło zwracają do swojej babci? ;)

      Uściski ślę serdeczne

  3. Dziękuje Gabuniu za przybliżenie swojej osoby nam, Twoim czytelnikom. Kiedy wiemy o sobie więcej, łatwiej zrozumieć teksty które czytamy. Piękna historia Waszej znajomości z mężem. Twoje obawy były bezzasadne, pokochał Cię bezwarunkowo i wcale się nie dziwię. Radio CB miał dawno mój mąż taksówkarz. Potem weszły telefony komórkowe, korporacje telefoniczne i CB radia zniknęły. Podobnie jak Ty mąż przeszedł na nowsze sposoby komunikowania się. Zostały one wymuszone przez czas. Z sentymentem wspominamy tamten czas.
    Pozdrawiam serdecznie Gabuniu:)

    • To ja dziękuję Tobie Elu i wszystkim za komentarze i pochlebne słowa :)
      Wiesz moje obawy jakieś uzasadnienie miały, mianowicie często byłam i w sumie nadal jestem odrzucana i szykanowana przez społeczeństwo, dlatego bałam się, że jak mój mąż się dowie o mojej chorobie, to mnie nie zaakceptuje. Na szczęście wyszło inaczej i jesteśmy razem aż do dziś :)
      Ściskam Cię ciepło Elu :)

  4. Gabi (wiem, że masz na imię Agnieszka, bo już na początku wchodząc na Twój blog przeczytałam o Twojej duszy:) ) – zaskoczyłaś mnie! Nowoczesna i oryginalna z Ciebie dziewczyna :) A pomysł ze ściągnięciem męża za pomocą CB też niezwykły i fajnie, że się udało :)

    • Bardzo mi miło Damo Kameliowa czytając twe pochlebne słowa :) A czym Cię zaskoczyłam?
      Nie wiem, czy jestem taka nowoczesna, bo mój syn twierdzi, że jestem raczej staroświecka ;)

      Z CB nie było łatwo, bo pomimo wszystko na radyjku przebywało trochę dziewczyn, jednak to ja okazałam się tą jedyną CB radką :)

      Pozdrawiam ciepło

      • Zaskoczyłaś mnie tym, że tak weszłaś w świat CB. Wejście „na radyjko” – jak to określiłaś – to nie jest taki sklep z butami, ale środowisko wymagającego poznania pewnych reguł i zasad. Stąd zaskoczenie… :)
        A uznanie Ciebie za nowoczesną wynika z postrzegania Ciebie jako osoby otwartej na świat, gotowej do uczenia się i poznawania tego, co nowe. A syn pewnie patrzy na Ciebie „młodzieżowymi” kryteriami, w świetle których brak wiedzy o funkcjach Iphone`a oznacza staroświeckość :)

        • A tak faktycznie, okiełznanie tego światka CB- raków było nie lada wyzwaniem, ale imponowało mi, bo bez wychodzenia z domu (byłam wtedy jeszcze bardziej ograniczona ruchowo) miałam szansę poznać nowych ludzi :) Z niektórymi osobami spotkałam się na żywo, a niektórzy pozostali zagadką do dziś.

          Dziękuję Ci za wyjaśnienia Damo Kameliowa. Nieskromnie zgodzę się z Tobą, co do nowoczesności, jestem osobą, która nie boi się wszelkich nowinek, począwszy od poznawania ludzi, miejsc, smaków, a skończywszy na technice. Lubię zdobywać nowe doświadczenia, by móc potem czerpać przyjemność z ich znajomości, czy to w kuchni, czy w rozmowach lub w użytkowaniu tych wszystkich gadżetów. Jednak przyznam Ci szczerze, że już mój umysł nie chłonie tak jak dawniej, ale rozleniwił się trochę ;)
          W tej kwestii syn akurat mnie chwalił mówiąc, że mamy jego kolegów nie są takie „obcykane” w komputerach, czy prowadzeniu samochodu :) To w jego ustach brzmi jak komplement ;)
          Staroświecką mnie ma w poglądach dotyczących życia, no cóż dzieli nas 20 lat, więc nie ma się co dziwić.

          Buziaki :*

    • Ja wiem, czy po nowoczesnemu Consku? teraz nowoczesna jest miłość portalowa ;)
      No proszę, czyli w sumie dobrze, że napisałam ten wpis, by innych wyprowadzić z błędu ;)

      Buźka :*

  5. Witaj. :-) Podobała mi się historia Twojego pseudonimu blogowego. :-) Ja podpisując się wszędzie stosuję jedną z odmian mojego imienia, zresztą powinnaś to zauważyć przy adresie mailowym, że tam występuje również inna odmiana mojego imienia. :-)

    • A dziękuję bardzo :)
      W sumie jak pisałam ten wpis, to nie przypuszczałam, że zdobędzie on tyle pochlebnych komentarzy :)

      Pozdrawiam serdecznie :)

    • Z racji tego, że jak mawia mój mąż, ze mną się nudzić nie da, na pewno zaskoczę Was tu jeszcze niejedną historią :)

  6. Twój nick, Gabuniu, ma historię! A mój jest banalny trochę. Nie potrafię pływać i na zasadzie przeciwieństwa sobie wybrałem…

    • Wcale nie taki banalny, myślę, że doskonale do Ciebie pasuje, dryfujesz sobie po fali życia.
      A tonący boi się chwyta :)

  7. Jak szybko się ten świat zmienia! Gadu-gadu i Nasza Klasa błysnęły i zgasły. Nawet nie wiem czy jeszcze istnieją. Jest teraz tyle innych komunikatorów!
    Trafiłam do Ciebie właśnie dzięki wierszowi Jotki, więc wiedziałam, że nie jesteś Gabrielą.
    Wyjaśniłaś pochodzenie nicka, a do tego przywołałaś takie „ciekawe” czasy. Wesoło mi się zrobiło

    • Cieszę się Ewo, że do mnie trafiłaś, i że moja historia poprawiła Ci humor :)
      Gadu Gadu i Nasza Klasa jeszcze istnieją, bo mam tam swoje konto i od czasu do czasu sprawdzam co słychać. W zasadzie Nasza Klasa jakoś tak bardziej mi się podobała jako portal społecznościowy niż FB, na NK nie było tego całego spamu i zamieszania co na FB.

      Pozdrawiam i miłego weekendu Ci życzę :)
      W sobotę wybieramy się rodzinnie na wesele, mam nadzieję, że słonko i dobra aura nam dopisze.

  8. Gabuniu bardzo fajna historia. Twój nick bardzo mnie się podoba. Rzeczywiście myślałam, że pewnie masz na imię Gabrysia, a tu takie miłe zaskoczenie i piękna geneza jego powstania. Nie miałam nigdy styczności z takim radiem.
    Pozdrawiam Gabuniu. :) .

    • Bardzo mi miło Tereniu, że historia Ci się podobała. Mój Nick jest ze mną już od dość dawna i nie wyobrażam sobie, abym miała go zmienić. On się wpasował w moją osobę i raczej pozostanie ze mną do końca świata albo nawet jeden dzień dłużej :)

      Pozdrawiam Tereniu

  9. Ależ romantyczna historia z tym mężem. Dowodzi ona, że jak zaiskrzy, to nie trzeba sie niczego obawiać, wszak każdy z nas poszukuje bratniej duszy, a nie miss czy mistera piękności. Jak to mówią, wszystko jest w oczach, a oczy są zwierciadłem duszy…
    Historia z CB radiem też ciekawa, no mnie też zaskoczyłaś:-)
    Pozdrawiam cieplutko, bo za moim oknem druga burza przechodzi :-)

    • No niby tak Asiu, ale jednak nie da się tego ukryć, że faceci są wzrokowcami i często ich decyzje wiążą się z tym co widzą. Dopiero, gdy człowiek z biegiem lat staje się dojrzalszy, bardziej ceni sobie cechy charakteru niż wyglądu.
      A czym Cię zaskoczyłam Asiu? ;)

      U nas słoneczko dziś było, chociaż wieczory zimne są, a na jutro zapowiadali szaleństwa burzowe w naszym województwie.
      Pozdrawiam Cię Asiu serdecznie :)

      • Zaskoczyłaś mnie tym, że brylowałaś na falach eteru :-)
        A historia z mężem filmowa przecież:-)
        Ja dziś w parku dinozaurów byłam, a tam kino 5D mają, ale frajda!

        • No coś Ty Asiu, a ja myślałam, że to taka zwykła historia :)
          Mówisz o tym parku w Zatorlandzie? O kinie 4D słyszałam, ale 5D, to mnie zaskoczyłaś, co oprócz trójwymiarowego kina połączonego z rzucającymi fotelami i wiatrem we włosach jeszcze tam jest?

          • To był Solec Kujawski, a oprócz foteli i wiatru we włosach pryska woda w oczy i czasami coś leci z góry, nie wiem czy to już 5D, ale tak sie reklamują…
            Buziaki :-)

            • Niedaleko mnie też znajduje się taki park dinozaurów, dlatego myślałam, że byłaś w moich stronach i nic się nie chwaliłaś, ale jakbyś coś, to daj znać, zorganizujemy jakieś spotkanie ;)
              Co do 5D brzmi ciekawie, ale na to coś spadające z góry na pewno bym piszczała :D
              Lubię takie atrakcje, wybieram się do Cinema City na 4D, bo ponoć niesamowite wrażenia są :)

  10. Przeczytałam już wcześniej przepiękny wiersz Jotki o Tobie, ale jakoś tak mi ten nick Twój taki wcisnął się w umysł i jakoś Agnieszce wyprzeć go trudno ;) Ale spróbuję – Agnieszko, a może Aguniu… (jeszcze się zastanowię, a może Ty podpowiesz która forma bardziej Ci się podoba) – przepiękna historia o tym jak poznałaś swojego męża :) Mój nick to taka parafraza, bo ponieważ „parafraza” była zajęta, sparafrazowałam sobie to słówko z literaturą się kojarzące i dodałam „r”. Wymyślony został ten mój nick dość dawno na potrzeby forum. A tak w ogóle to mam na imię Anna, a raczej Ania lub Anka, bo Anna zawsze wydawało mi się imieniem bardzo oficjalnym i nie pasującym do mnie :)
    Miłego wieczoru :)

    • O bardzo mi miło Aniu :) Z tego co się orientuję jest tu dość sporo Twoich imienniczek. Możesz do mnie się zwracać jak chcesz, może być Gabunia, albo Agnieszka lub Aga, byleby nie Agniesiu, bo to działa na mnie jak czerwona płachta na byka ;)
      Twój Nick jest bardzo ciekawy i oryginalny, tak jak niektórych bloggerów, których znam.
      Fajnie jest, gdy Nick jest dopasowany do konkretnej osoby, bo potem jest on właśnie z nią kojarzony.

      Pozdrawiam Cię ciepło Aniu :)

  11. No to mnie zaskoczyłaś całkowicie! Wprawdzie nie wiem, czy mogę się nazywać CB-rakiem, bo w zasadzie od 1967 r. byłem krótkofalowcem. W połowie lat 80. ub.w. MSW zaczęło sprzedawać zarekwirowane podczas stanu wojennego CB radia, i wtedy jedno z takich „cacek” udało mi się kupić. Niestety do CB zraziłem się z uwagi na chamstwo, stosowanie większych mocy, zajmowanie kanałów ratunkowych i wywoławczych, oraz wulgaryzmy jakie pojawiały się w eterze. Może, gdybym nie zajmował się wcześniej krótkofalarstwem, to bym to widział inaczej, jednak „przesiadka” z KF na CB przypominała przesiadkę z Bentley’a na wóz drabiniasty.
    Natomiast zaskoczyłaś mnie rzekomym wymogiem stosowania nicka w połączeniach CB – ode mnie tego nie wymagano (może dlatego, że krótkofalowcy otrzymywali numer rejestracyjny).
    A więc z krótkofalarskim 73!

    • Wiem o czym piszesz, bo sama używałam przez chwilę krótkofalówki potocznie zwanej przez CB-raków ręczniakiem. Faktycznie to było nieba, a ziemia.
      Niestety podczas rozmów na radiu faktycznie zdarzały się osoby, które skutecznie przeszkadzały dysząc, drapiąc, charcząc, albo najzwyczajniej w świecie zostawiając nośną na dłuższy czas. Na kanale 28, który był wywoławczym, ciągle był młyn, dowołać się kogoś graniczyło z cudem, chyba, że ktoś miał mocny sygnał dzięki dobrej antenie i radiu i przeskoczył wszystkich. My z moim obecnym mężem mieliśmy swój kanał na dolnej 40 -stce i tam sobie w spokoju rozmawialiśmy :)
      A nick nie był obowiązkowy na CB, ale wiesz chciałam tak trochę przyszpanować, że jestem CB rakiem pełną gębą :) Miło wspominam tamte czasy. Pamiętam, że na radiu używano skrótów cyfrowych typu 77, 88, miało to jakieś znaczenie przy pożegnaniu, ale nie kojarzę dokładnie co oznaczało. Mam gdzieś taki zeszycik, w którym miałam to wszystko opisane.
      Najbardziej utkwiło mi w pamięci, że faceci określali dziewczyny mówiąc santiago 6 lub santiago 8 (najwięcej) chodziło o biust. Santiago to była skala na radiu, która określała jaki ktoś ma zasięg w danym miejscu.
      Jak tak odpisuję Ci na ten komentarz, to coraz więcej rzeczy mi się przypomina :)

      Pozdrwiam

      • To sympatyczne, że jesteś pierwszą znajomą, która „przyznała się” do krótkofalarstwa. Masz rację, to były b. miłe czasy, tak jak i zawierane znajomości. Niestety to „dobre” zawsze się kiedyś kończy. Przyszły nowe czasy i komórki wyparły CB. Jednak od 2-3 lat zauważam, że CB znowu wraca. :) Widać, że Polacy nie lubią być podsłuchiwani i podglądani przez komórki, a na CB można przecież slangiem. N.b. „73″ to pozdrowienia, a 88 to blogowe *)
        Słyszałem o tym „Santiago”, ale nie kojarzyłem o co chodzi, może to był slang TIR-owców. Natomiast „S” (czyli właśnie Santiago) zawsze pojawiało się tam, gdzie trzeba było ocenić jakość połączenia, najczęściej byłą to prośba o QSL. Odbiorca oceniał wtedy w skali 1-5, lub 1-10 różne parametry techniczne połączenia, głównie poziom modulacji nośnej, czytelność m.cz. itp.
        Jeżeli chcesz poczytać o slangach to tutaj:
        http://www.krotkofalowcy.com.pl/index.php/Krotkofalarstwo/Krotkofalarstwo/Slang-amatorski.html

        A więc *) i 88!

        • Nie widzę powodu dla którego miałabym się wstydzić bycia użytkowniczką krótkofalówek, czy CB Radia, przecież nie robiłam nic złego, wręcz przeciwnie poszerzałam swoje horyzonty społeczne :)
          Dzięki Andrzeju za przypomnienie, dokładnie 73 to były pozdrowienia, a 88 buziaki. Pamiętam też, jak czasem brekowali się ludziska na kanał podczas naszej rozmowy żeby zapytać właśnie o QSL, odpowiadałam wtedy Santiago 7, modulacja na 4 :)
          Zerknęłam też na linka, którego podesłałeś i w naszym światku CB raków amatorów używaliśmy tylko cyferek, nie przypominam sobie w ogóle żebyśmy stosowali takie skróty literowe. Natomiast z tym Santiago i modulacją to nieraz słyszałam jak faceci obgadywali jakąś dziewczynę po spotkaniu się z nią określając właśnie jej wygląd poprzez skalę QSL.

          55 i 73 Andrzeju :)

          • „Przyznała się” napisałem w cudzysłowie, wg mnie jest to wyróżnienie, szczególnie u kobiet, czym można się tylko pochwalić.
            Skrótów nie stosowano na CB, bo zasięg był mały, w mieście np. kilka – kilkanaście kilometrów. Natomiast dobrze zestrojone SWR na KF powodowało, że po wyjściu w eter pierwszy sygnał był słyszalny tysiące kilometrów dalej. Poza egzaminem z elektroniki krótkofalowcy zdawali egzamin z angielskiego, ale wiadomo, skoro nawet angielski i amerykański to dwa różne języki, więc wprowadzono uniwersalny zestaw (to ta druga kolumna – pochodzenie). Skróty były stosowane przy słabej zanikającej słyszalności, gdy już nie było nic słychać wtedy przechodzono na Morse’a.
            Pozdrawiam :)

            • A tak, z tym zasięgiem faktycznie bywało różnie, czasem trafił się dzień dobrej propagacji, wtedy było słychać Anglików lub Francuzów :)
              Miałam na dachu sporą antenę 5/8, więc w swojej okolicy byłam najmocniejsza. Dobre radio i antena kosztowały dość sporo, dlatego miałam takie proste, zwykłe radio i w biciu rekordów nie miałam szans.
              Dziewczyn na CB było dużo mniej niż facetów, więc jak tylko któraś pojawiła się na kanale 28 była rozchwytywana. Do tego jeszcze mikrofon z pogłosem i można było uwodzić panów swoim aksamitnym głosem :)

  12. Bardzo sympatyczna historia. Taka ciepła i pełna dobrych emocji. Ja w sieci wychodze z założenia, że każdy sam wybiera swój nick i to staram się szanowac. Więc ich nie zmieniam, nie zdrabniam, nie kombinuję z odmianą. Ja jestem Anna, ty Gabunia…. i tak niech jest. A Gadu gadu to już zdązyłam zapomnieć…

    • Bardzo dziękuję Anno za pochlebne słowa, tym wpisem chciałam trochę rozweselić panującą u mnie na blogu ciężką atmosferę związaną z moimi odcinkami z wakacji.

      Podobnie jak Ty też szanuję czyjś wybór i staram się zwracać do kogoś, tak jak sobie tego życzy, jednak czasem te nicki są tak zakręcone, czy bezosobowe, że wolałabym jednak używać imienia, jeśli tylko ktoś nie ma nic przeciwko temu.

      Pozdrawiam serdecznie :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.