Stęskniłam się, więc wracam kontra codzienność :)

Hej, witajcie moi kochani, mam nadzieję, że o mnie nie zapomnieliście? ;)
Tak, tak, wiem, nie było mnie tu wieki, niektórzy co jakiś czas pytali, czy u mnie wszystko w porządku.  W zasadzie tak, tylko pochłonęły mnie obowiązki życia codziennego. Bardzo dziękuję Wam za zainteresowanie i troskę :)  Powiem szczerze, że im dłużej nie pisałam, tym bardziej się od tego odsuwałam. Jednak zatęskniłam i stwierdziłam, że muszę wrócić, bo to lubię, bo brakuje mi Was, naszych konwersacji, bo jak nie teraz, to potem będzie coraz trudniej i co ważne, na mojej liście zgromadziło się wiele ciekawych tematów do podzielenia się z Wami :)
Nie pracuję zawodowo, a mam tyle zajęć, że śmiało mogę je nazwać swoją pracą z tym wyjątkiem, że nie dostaję za nią pensji. Niektórzy  za pewne myślą czasem, co ona może takiego robić w domu, jeśli  ciągle ma problemy ze zdrowiem, pewnie się nudzi i codziennie siedząc pierdzi w stołek, oszczędza się, odpoczywa. Hmmm … zdaniem moich doktorów tak powinno być, ale nie byłabym sobą, gdybym tak przez cały czas się relaksowała ;) Mój małżon i synal po powrocie do domu nieraz mówią do mnie, że się za pewne obijałam cały dzień i leniuchowałam, bo w zasadzie nie widać, żeby cos było zrobione. Myślę sobie tylko w duchu, tak jasne, a wszystko za mnie robią krasnoludki ;)

A tak pokrótce podzielę się z  Wami historią swoich codziennych rytuałów, żeby nie było, że jestem gołosłowna:

Rano lubię sobie pospać, bo nie mam obowiązku wcześnie wstawać, a gdy już się zwlokę to zabieram się najpierw za siebie, uwierzcie, że schodzi mnie to dość długo. Pomijając to co się na ogół robi, czyli mycie się, ubieranie i śniadanie jeszcze dodatkowo muszę pamiętać o pielęgnacji stomii, o zmierzeniu cukru, insulinie, naszykowaniu i zażyciu leków, których mam całą garść. Następnie sprawdzam, czego mi brakuje, zapisuję, a potem dzwonię do przychodni, zamawiam recepty i do apteki by zamówić te wszystkie medykamenty. Później mam na uwadze, że muszę odebrać recepty i jechać do apteki po leki.

No dobrze, po ogarnięciu siebie teraz pora na nasz zwierzyniec, kiedyś wam o nim napiszę, bo jest tego trochę ;) Co drugi dzień kąpię żółwia stepowego, ogarniam mu akwarium, daję jeść, następnie karmię rybki, wypuszczam na chwilę psiurę na pole. Najwięcej czasu mi schodzi przy szczurkach. Z racji tego, że w swojej klatce siurają gdzie chcą, to wszystkie półeczki, hamaki i domek muszę przemyć, przeprać i oczywiście dać im jeść. Staram się też chwilkę z nimi pobawić, ponosić, pouczyć sztuczek :)

Jak się i z tym uporam, to zabieram się za gotowanie obiadu, a że lubię mieć porządek i czysto, to staram się codziennie ogarniać dom. Nie ukrywam, że kosztuje mnie to dużo wysiłku i często robię ponad swoje siły. To wygląda mniej więcej tak jakbyście do rąk i do nóg przywiązali sobie takie cięższe odważniki i z tym dodatkowym balastem sprzątali. Wszystko mam jak z ołowiu  Myślę, że wiecie o co mi chodzi.
W między czasie na internecie opłacam rachunki i załatwiam wszystkie ważne sprawy dotyczące domu i swojego zdrowia. Dużo czytam na temat nowinek medycznych, a co jakiś czas chodzę na wizyty do moich lekarzy specjalistów i dyskutujemy na temat nowego sposobu leczenia, o którym się ostatnio dowiedziałam.
Z reguły cały dzień siedzę sama, bo mąż jest długo w pracy, natomiast syn ma już swoje życie. Dobrze, że mam te zwierzaki, bo przynajmniej sobie trochę do nich pogadam :)
No i oczywiście zapomniałabym jeszcze o praniu i prasowaniu co kilka dni, uch jak ja tego nie lubię ;)

Wieczór przelatuje szybko, oglądam swoje ulubione seriale, bądź programy, trochę pogadam z małżonem, bo zmęczony pada jak sztrucla, poczytam coś na internecie, zaglądnę na swój Fanpage na FB, a tak na marginesie zapraszam Was tam serdecznie, ostatnio postanowiłam poświęcić mu trochę czasu i codziennie wstawiać jakieś ciekawostki. Będzie mi bardzo miło jeśli polubicie mojego Fanpage :)
No i ani się nie oglądnę, a jest 1:00 w nocy.
Czas mi przelatuje przez palce, a ja tak sobie wegetuję, żyję od zastrzyku z insuliną do zastrzyku, a mam ich dziennie aż 7 i od zmiany worka stomijnego do zmiany, a robię to jeśli jest wszystko dobrze,mniej więcej co drugi dzień.
Tak pokrótce wygląda mój dzień, moje życie, moje rytuały, a żeby mi się nie nudziło, to co jakiś czas mój organizm wymyśla sobie jakieś dolegliwości. I tak leci kabarecik :)

Będę się starała jak najczęściej coś napisać i oczywiście Was odwiedzać, bo mam spore zaległości, a jestem ciekawa co tam u Was ;)
No dobrze, a teraz pora na was, jakie Wy macie swoje codzienne rytuały? Czekam na komentarze.

The following two tabs change content below.

34 Komentarze

  1. Dobrze, że jesteś, ja też wracam! Pamiętasz mnie z DeŻaWi? Wróciłam do blogowania, chociaż bardzo dużo się zmieniło, i nie sądzę, ze nowy blog może Cię zainteresować, ale pomyślałam, że się zamelduję i dam nowe namiary na siebie: rockmetalu.blogspot.com

    Ciepełka ponownie!
    Martyna z rockmetalu.blogspot.com

    • Jasne, że Cię pamiętam Martynko. Dziękuję, że o mnie pomyślałaś i podałaś mi swoje nowe namiary. Na pewno zaglądnę do Ciebie, a nazwa kojarzy mi się z rodzajem muzyki, czyżbyś została metalówą?

      Pozdrawiam serdecznie :)

      • Hmmm, metalówą na razie się nie określam, choć postronni podobno tak mnie nazywają ;) Tak naprawdę metal siedział we mnie od początku DeŻaWi, tyko książki brały górę ;)

  2. Witaj Gabuniu, dobrze, że wróciłaś. Trochę się martwiłam, że coś się stało, ale synuś podglądnął, że jesteś w równoległej rzeczywistości i się uspokoiłam. Cieszę się, że zdrówko w miarę unormowane i będę mogła Cię znowu trochę poczytać. Do zobaczenia, a raczej do poczytania. Pozdrawiam.

    • O to miłe, że o mnie myślałaś :) a czy mogę spytać, gdzie ta równoległa rzeczywistość się znajduje? ;) czyżby na FB?
      ‚Pozdrawiam Ciebie i syna serdecznie :)

      • Witaj. Tak, tym razem ta równoległa rzeczywistość była na FB, ja go nie posiadam, więc wysłużyłam się dziecięciem. Wiesz mój dzień wygląda podobnie jak Twój, pomijając leki, za to dodając małą pracę biurową (ogarniam faktury w firmie męża) i teraz dodatkowo od poniedziałku do czwartku biegam przedpołudniem na angielski. Obiadki dla 3 w porywach 4 chłopców też są nie małą gimnastyką, tym bardziej, że nie wszyscy to samo lubią.Czasami mam jak w barze, 3 lub 4 opcje do wyboru. Tak więc mama nie pracująca to bajka, bo przecież my mamy na wszystko czas i możemy zrobić wszystko za wszystkich, bo przecież nic nie robimy. Więc czas na relaks drogie wszystkie niepracujące mamy, leżymy do góry brzuszkiem i pachniemy. Pozdrowionka.

        • No dla 4 chłopców powiadasz, to nie lada wyzwanie, chylę czoła, bo ja mam na szczęście tylko dwóch :) Gotuję przeważnie bardziej pod syna, bo on wybredny jest, a my z małżonem to takie dobre świnki jesteśmy i wszystko zjemy :) Z tego co piszesz, też widzę, że masz dość mocno wypełniony czas w ciągu dnia. Jednak to dobrze, że udaje Ci się wyrwać z domu choćby na ten Angielski i pracę masz, ja też myślę cały czas nad jakimś zajęciem w domu, takim niezależnym i o kursie. Sama nie wiem. Przez te choróbska to taka jakaś się wycofana zrobiłam i najchętniej to bym nie wystawiła nosa z domu, tylko żeby wszystko do mnie przychodziło. A faceci są niesprawiedliwi w stosunku do nas MAM i żon, bo ten etat jest jednym z najbardziej męczących i syzyfowych zajęć. Ciekawa jestem, co by powiedzieli na zamiankę ;)

          Pozdrawiam Cię Edytko serdecznie

  3. Witaj ;) właśnie kilka dni temu zastanawiałam się co z Tobą a tu proszę – powracasz do blogowania. Cieszę się. Jak piszesz dzień masz wypełniony po brzegi, ale z pewnością wygospodarujesz trochę czasu by powrócić do pisania bloga. Choć jak sama wiesz, często tego czasu potrzeba całkiem sporo.
    Pozdrawiam ;)

    • Witaj oto ja :) Tak, postaram się już znaleźć więcej czasu na blogowanie, bo jednak lubię to robić zwłaszcza, gdy potem widzę Wasze komentarze, to znak, że ktoś mnie czyta i nie zawaha się trochę ze mną pokonwersować :)
      Pozdrawiam

  4. Gabuniu, najwazniejsze, ze wciąż jesteś samodzielna.Miejmy nadzieję, że medycyna oojdzie do przodu i ze nie trzeba się będzie kluc aż 7 razy dziennie.
    Podziwiam cie, na blog zagladam tylko na komentarz nie zawsze jest czas:-)
    Ps mój zwierzyniec to tylko 2 psy,ale są równie dość absorbujace.
    Dużo usmiechu i sil życzę na przekor sytuacji:-)

    • Tak masz rację, to, że mogę koło siebie zrobić, że mogę w ogóle cokolwiek zrobić to dla mnie na prawdę ważne, nie wyobrażam sobie tak leżeć i być uzależnionym od innych, a miałam już tak w swoim życiu chwilowo, więc wiem jak to jest bardzo przykre zarówno dla mnie i dla innych. Medycyna idzie do przodu tylko największym problemem są fundusze, których ciągle brakuje na badania, na leczenie. Niestety nasz kraj jest 100 lat za murzynami ze wszystkim i raczej nie zapowiada się na to żeby coś miało się zmienić. Cieszę się, że napisałaś, jest mi niezmiernie miło, że jednak znalazłaś chwilkę na komentarz, mam nadzieję, że teraz będziesz częściej wyrażać swoją opinię w moich zamieszczonych tu tematach :)
      Dziękuję Ci za słowa otuchy i pozdrawiam serdecznie

  5. ale że żółwia co drugi dzień kąpiesz? ;) a on nie powinien spać teraz? mój, kiedy nastawały chłody, dosłownie przytulał się do kaloryferów i bywało, że spał parę tygodni bez przerwy. kiedy się przebudzał na małe-co-nieco, wrzucałam go do miski z lekko ciepłą wodą, żeby się na wodnił i wypróżnił za wszystkie czasy, po czym wracał do spania. kategorycznie odmawiał mieszkania w terrarium – załatwiał tam jedynie potrzeby i jadł – kochał uwielbiał „biegać” po domu, żyjąc w symbiozie z kotem ;)
    kochał kwiaty mlecza i truskawki ;)

    • O to nasza Daisy też kocha kwiaty mlecza i liście, sałatę, ogórka :) Widzę, że muszę napisać o swoim zwierzyńcu. Tak kąpię ją w umywalce w ciepłej wodzie, ona to uwielbia, wtedy się wypróżnia. Mieszka w terrarium i lubi swój domek z doniczki ;) nasza dziewczynka zasypia gdzieś tak w grudniu i budzimy ją w marcu.

  6. Witaj Gabuniu :) Fajnie, że wróciłaś tutaj, choć „widzimy” się na FB (kochani czytający -polubiajcie, dużo fajnych rzeczy wstawia Gabunia) to brakowało mi Twojego bloga. Co do rytuałów, tym co w domu nie siedzą wydaje się, że wszystko robi się samo. Zakupy, obiad, pranie, prasowanie, sprzątanie, opieka nad zwierzakami… Wydaje się to takie proste, łatwe i szybkie do zrobienia – innym. U Ciebie jest to dużo, dużo trudniejsze, i dużo więcej w związku z Twoim zdrowiem… ech ale tak się jakoś utarło patrzeć na prace domowe. Ciekawe co by się stało, jakby tak siąść i przestać robić cokolwiek? Ja też nie pracuję, wstaję późno, bo nocny ze mnie Marek. No, ale potem to już nie leniuchuję ;) Tyle, że – no właśnie „siedzę” w domu. Samo to słowo jest niesprawiedliwością. Ależ masz dużą gromadkę zwierzaków :) koniecznie o nich napisz :) Ja mam tylko sunię najkochańszą kundliczkę i akwarium… to znaczy rybkę w akwarium ;) Sąsiedzi przygarnęli sukę, którą ktoś przywiązał do drzewa. Szybko okazało się, dlaczego – była szczenna. No i moja sunia to jedno ze szczeniaków tamtej uratowanej, Na szczęście wszystkim udało się znaleźć dom… No tak i znowu się rozpisałam. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    • Dziękuję Ci bardzo parrafrazo za zrozumienie i miłą reklamę ;) łączy nas wspólna cecha, a mianowicie obie jesteśmy nocnymi Markami. Jak dobrze, że znaleźli się ludzie o wielkim sercu i przyjęli tą biedna porzuconą sunię, która spodziewała się młodych. Szkoda, że tak mało ludzi jest na tyle odpowiedzialnych, żeby podołać temu obowiązki opieki nad psem, tylko jak pojawia się jakiś problem, to pozbywają się go jak niepotrzebnej i starej rzeczy. Wielu ludzi też nie zdaje sobie sprawy jak ważne jest by wysterylizować suczkę lub wykastrować psa, bo inaczej czeka ich w związku z tym cała masa problemów, niechciane szczeniaki, czy ropomacicze lub inne choroby. Moja droga cieszę się, że się odezwałaś i pisz tyle na ile masz tylko ochotę, każda ilość będzie bardzo mile widziana :)

      Ściskam Cię cieplutko

    • :D nie no spoko Boja mi póki co nie ryją, nie oglądam ich dużo, ale jak się tak faktycznie bardziej zastanowić nad swoim życiem, to w każdym takim serialu jest ziarenko nas samych ;)

  7. Jak dobre, że wróciłaś, martwiłam się. Sporo tego masz do ogarnięcia, a ze zdrowiem trzeba uważnie i stale. Sekretarka to dobry pomysł :):):)
    Ja , podobnie jak Ewa, im więcej mam pracy tym lepiej jestem zorganizowana:).

    • Dziękuję Anno za ciepłe słowa :) No tak z tą organizacją masz rację, faktycznie jest tak, że gdy obowiązków przybywa to i człowiek czuje się taki bardziej na powerze i stara się rozkładać wszelkie prace żeby zdążyć z ich wykonaniem na czas. Niestety u mnie z tą organizacją bywa różnie, bo do tego dołącza się jeszcze totalny tumiwisizm. Kiedyś, gdy byłam młodsza miałam więcej chęci w sobie, a teraz to totalna klapa, myślę, że męczą mnie poniekąd te moje wszystkie przypadłości, które ciągle się do mnie doczepiają, często się czuję jakbym miała ze 100 lat i już całe życie za sobą, a tu dopiero weszłam w wiek ryczącej 40 i trzeba się brać do życia :) Mój małżon to już kompletnie nie umie się zorganizować, więc jak widzisz Anno dodatkowy brak motywacji totalnie mnie rozwala.

      Pozdrawiam Cię ciepło :)

    • Kiedyś spotkałam się na FB z takim śmiesznym obrazkiem, jak to któregoś dnia, pewna kobieta nic faktycznie nie robiła przez cały dzień, efekt był piorunujący, a dom i dzieciaki wyglądało tak jakby w jej dom uderzyła bomba :) Tak sie właśnie zastanawiam, czy przypadkiem nie zafundować tego moim panom, żeby dostrzegli jak na prawdę wygląda nic nierobienie ;)

      Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuje za odwiedziny :)

  8. No kochana, wreszcie! Jak napisałaś co porabiasz cały dzień, to nie dziwię się, że czasu Ci brak. Dzień masz wypełniony po brzegi i to nie jest byle co, bo zdrowie to rzecz ważna, jeśli nie najważniejsza bo jak coś nie tak, to wiadomo…
    Napisałaś wprawdzie usprawiedliwienie, ale też już zaczynałam się niepokoić, ale najważniejsze, że jesteś i humor dopisuje :-)
    Buziaki Agnieszko!

    • Powiem Ci Asiu, że moje zdrowie, a raczej jego brak jest tak absorbujące, że czasem się zastanawiam, czy przypadkiem nie przydałaby mi sie jakas osobista sekretarka, żeby to wszystko ogarniać, tak, że jak widzisz moja droga Asiu u mnie stan pełnej gotowości towarzyszy mi zawsze i wszędzie :)

      ściskam Cię serdecznie

  9. Fajnie, że wróciłaś.
    U mnie jest tak, że im mam więcej pracy, tym mam więcej czasu.
    Nie polubię, bo na FB nie istnieję i tak już zostanie.
    Pozdrawiam.

    • Więcej pracy i więcej czasu powiadasz, to teraz zdradź mi tą tajemnice jak Ty to robisz, bo ja też tak chcę ;) przypuszczam, że chodzi tu o dobre zorganizowanie się, a faktycznie z tym jestem na bakier :)
      Dzięki za odwiedziny Ewo i również Cię pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.