Czym tak na prawdę są Święta?

Otóż w niedzielę odwiedziła mnie kuzynka i tak rozmawiałyśmy na różne tematy, między innymi na temat wiary, relacji Pan Bóg, a Kościół. I w pewnym momencie kuzynka spytała: „a jak myślisz, ilu ludzi obchodzi Święta dlatego, że wierzą w to co się kiedyś wydarzyło, a dla ilu jest to tylko zwykła tradycja, którą stosują co roku z automatu?”

Hmm … niby wydawałoby się, że to banalne pytanie, ale tak na prawdę nigdy nie wgłębiałam się w ten temat. Jak pisałam już kilkukrotnie jestem osobą bardzo wierzącą, więc nie mam większego problemu z odpowiedzią. Oczywiście wierzę w Świętą Rodzinę w małego Jezuska, który w tą wyjątkową noc przyszedł na Świat w ubogiej stajence. W tym takim prawdziwym i głębokim przekonaniu, który jest pamiątką tegoż wydarzenia, zostałam wychowana. Odkąd pamiętam zawsze w moim domu były obchodzone Święta Bożego Narodzenia, była choinka, prezenty, wieczerza wigilijna, łamanie się opłatkiem, wspólne wyjście na pasterkę :)
Potem, gdy założyłam już swoją rodzinę, ta właśnie tradycja podąża z nami aż do dziś.

Są natomiast takie osoby, że dla nich Święta Bożego Narodzenia to wypad w ciepłe kraje daleko od najbliższych, to drogie prezenty, to piękne stroje, bogato ozdobione domy i suto zastawione stoły, a wszystko to jest na pokaz, by inni podziwiali, zazdrościli.
W ich życiu, w ich sercach nie ma miejsca dla zbłąkanego wędrowca, dla maleńkiego Jezuska. Przepych, bogactwo niestety zasłaniają najważniejsze wartości życiowe. Może ktoś z Was słyszał o takiej „wigilijnej opowieści” i o pewnym chciwym bogaczu, który był bardzo samotny i w noc wigilijną został przeprowadzony przez duchy ku swojej przeszłości i przyszłości. Zrozumiał wtedy jakie błędy popełnił, zobaczył jakim okrutnym był człowiekiem. Dzięki temu postanowił się zmienić i naprawić zło wyrządzone innym. Bardzo piękna opowieść, polecam, kto jeszcze jej nie oglądał. Są różne wersje filmowe jak i bajkowe, ale wszystkie mają jeden przekaz i morał.

Święta to tradycja, ale nie można w tym wszystkim zapomnieć skąd się wzięła, na jaką pamiątkę się ją obchodzi. Tu nie chodzi tylko o wartości materialne względem ciała, ale też trzeba pamiętać o duszy, o zadumie, refleksji, czy jesteśmy tak na prawdę w porządku względem innych,  tych najbliższych, a zwłaszcza  siebie. Czego oczekujemy od życia od bliźniego.
Święta współczesne to przede wszystkim wielka komercja, sklepy, media, reklamy już praktycznie od początku listopada huczą o przecenach, promocjach, prezentach gwiazdkowych. Jedna firma przed drugą chcą jak najlepiej wypaść w oczach potencjalnego klienta.
Pamiętam jak byłam dzieckiem, nie mogłam się wtedy doczekać Świąt Bożego Narodzenia, czas mi się dłużył, nie tak jak teraz, nie dociera do mnie, że to już za dwa dni Wigilia. Przed samiutkimi Świętami robiło się zakupy, mama piekła ciasta i szykowała wieczerzę, przyjeżdżało kuzynostwo i było wesoło. Kupowało się też wtedy pomarańcze, a ich zapach pamiętam do dziś. Teraz sklepy pękają w szwach od tych wszystkich gotowych wyrobów, nie ma problemu z kupieniem czegokolwiek. Prezenty wszelakie można zrobić, to nie tak jak dawniej trzeba było polować na cokolwiek. To były ciężkie czasy, ale wydaje mi się, że bardziej spokojniejsze. Ta dzisiejsza nerwówka, pośpiech, zawiść i zazdrość zabija w człowieku to magiczne wyjątkowe przeżywanie świąteczne.

A Wy co o tym wszystkim myślicie? Chętnie przeczytam o Waszych spostrzeżeniach i opiniach.

Podobny obraz

A na koniec chciałam wszystkim złożyć serdeczne życzenia  :)

Moi kochani, chciałam Wam życzyć z całego serca zdrowych, spokojnych, radosnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, by maleńki Jezusek Wam błogosławił zawsze i wszędzie.
Życzę Wam też pachnącej choinki (moja taka właśnie jest :) ), smacznej wieczerzy i udanych prezentów.

The following two tabs change content below.

Ostatnie wpisy gabunia76 (zobacz wszystkie)

30 Komentarze

  1. Nie wiem jak to się stało, że przeczytałem Twój tekst ale go nie skomentowałem. Dopiero teraz to odkryłem, już po wymianie komentarzy pod moim świątecznym tekstem na blogu. Może dzięki temu lepiej zrozumiałem przesłanie płynące z tego tekstu.
    Jesteśmy już po świętach, ale nie wyrzucamy wrażeń i przemyśleń z tego okresu tak jak czynimy z podsychającą choinką.
    Będąc na przyjęciu u krewnych mieliśmy okazję śpiewać piękne kolędy, a na pamiątkę tego faktu wysłałem wszystkim uczestnikom folderki zdjęć ze wspólnej biesiady.
    Pozdrawiam poświątecznie

    • Ja co roku mam nowe doświadczenia i przemyślenia dotyczące Świąt Bożego Narodzenia, one ciągle mi coś uświadamiają i uczą mnie pokory, dobroci, wiary i miłości do wszystkich oraz przede wszystkim tego, że trzeba sobie wybaczać i w żadnym wypadku nie być zawziętym, bo czas tak biegnie i życie tak szybko przemija, że szkoda go marnować na kłótnie i zwady. Te Święta nauczyły mnie, żeby cieszyć się tym co mam, a przede wszystkim tym, że mogę zasiąść do wieczerzy wigilijnej w gronie najbliższych i rodziny, że nie jestem sama :)

      Pozdrawiam sedecznie

  2. :-) Dziś Gabuniu otrzymałam jeszcze jeden piękny prezent pod choinkę – rano urodziła mi się trzecia wnusia. Mama i córcia są w dobrej formie. :-)

    • Ojej jak miło, gratuluję Ci Bogusiu :) Ucałuj maleńką ode mnie. To najważniejsze, że obie panie czują się dobrze i wszystko jest w porządku :)

      Pozdrawiam serdecznie

    • Dziękuję Consku, Święta były dość spokojne, ale intensywne, więc odpoczywać będę po Świętach :) Szkoda, że tak szybko przeminęły i aury zimowej brakło, ale przed nami jeszcze Sylwester, więc pogoda ma szansę uzupełnić braki z białym puchem :) Mam nadzieję, że i U Ciebie przebiegły bez żadnych przykrych niespodzianek?

      Pozdrawiam ciepło

  3. Ja w Boga wierzę, a z religii praktykuję tylko Pasterkę. Trochę spóźnione te życzenia, ale życzę Ci, Gabuniu, dużo zdrowia!

  4. Gabuniu… dużo zdrowia, a reszta w naszych rękach. Bo to najważniejsze.
    A czas świąteczny to dla mnie czas, gdy możemy być razem, dzielić się różnościami – jedzeniem, prezentami, doświadczeniem, szczęściem… byle razem. To czas, gdy dopuszczamy w nasze domy ten uroczy choinkowy kicz, nie martwiąc się , że to banalne. Ostatnio chciałam nawet kupić przed dom świecącego reniferka dla wnuka, chociaż większego kiczu i paskudztwa świat nie widział.
    To też czas, gdy człowiek nieustannie się wzrusza, czy to z powodu wspomnień, które są tylko piękne, czy z powodu dobroci innych, czy choćby tylko dlatego, że luźno rzucona uwaga o uroku jakiegoś przedmiotu pozwala znaleźć go pod choinką, bo ktoś to zapamiętał.
    I ta chwila, gdy moja córka na propozycję babci ( mojej mamy), by nie kupowali im prezentu – powiedziała tak: babciu, całe życie dawałaś nam prezenty, pozwól teraz nam, byśmy cię rozpieszczali i obdarowali czymś pięknym…
    I czy do tego potrzebna jest głęboka wiara? Głupie pytanie, bo każdy odpowie dla siebie…Poza tym w co ta wiara? W Boga czy po prostu w dobro?

    • Tak masz rację Anno, gdy jest zdrowie to reszta się zawsze jakoś ułoży, chociaż czasem jest tak, że i zdrowie zależy od nas samych. Też bardzo się cieszę, że udało mi się przeżyć kolejne Święta z bliskimi, bo ostatnio z moim zdrowiem jest jak w kalejdoskopie i nikt nie wie, jak to będzie jutro, a co dopiero za rok. Święta faktycznie mają taką magię w sobie, że jednoczą ludzi i rozsyłają wzajemne dobro i życzliwość, szkoda tylko, że ta wyjątkowa aura nie trwa wiecznie tylko wraz z upływem Świąt czar pryska. Masz wspaniałą córkę Anno i na pewno jesteś z niej dumna za tak dojrzałą i wrażliwą postawę wobec babci :)
      Myślę, że potrzebna jest wiara, w Boga, w człowieka, w dobro, w sens istnienia, w życie, bo bez tego Święta nie miałyby sensu.

      Pozdrawiam serdecznie

  5. Gabuniu, życzę Tobie i Twojej rodzinie zdrowych pogodnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia, oraz wszelkiej pomyślności w Nowym Roku. Mam nadzieję,że nowy rok będzie dla Ciebie mniej chorowity i wreszcie troszkę odsapniesz, życzę Ci tego z całego serca. Mam nadzieję, że troszkę przypruszy nam te święta.

    • Dziękuję Ci Edytko za życzenia, oj przydałoby się żeby ten Nowy Rok dał mi trochę wytchnienia od tych chorób, ale niestety zapowiada się u mnie poważny zabieg na brzuch, którego najprawdopodobniej nie uniknę, więc już na samą myśl aż mnie ciary przechodzą. No ale póki co nie chcę o tym myśleć.
      Też bym chciała żeby choć troszkę poprószyło na święta, ale może na Sylwestra się uda :) Chociaż u nas przed wigilią na chwilę zaczęło padać i dzięki temu tak bardziej świątecznie się zrobiło :)

      Pozdrawiam serdecznie :)

  6. Gabi przyjmij i tu najserdeczniejsze życzenia zdrowych , wesołych i cudownych świąt Bożego Narodzenia. Niech święta Trójca ma Ciebie i całą Twoją rodzinę w swojej opiece. Buziaki

  7. Dla mnie święta to chyba przede wszystkim tradycja. Odkąd pamiętam dzień ten był celebrowany bardzo rodzinnie. Spotykali się przy stole wigilijnym dziadkowie, babcie, rodzice, wujkowie, ciocie, kuzyni i kuzynki… Wielki był to stół w przedwojennym mieszkaniu mojego Dziadka, ale i tak z trudem się wszyscy przy nim mieścili. Opłatek, kolędy, migotanie świeczek na choince, wieczór pełen wzruszeń.. Nadal obchodzimy to święto bardzo rodzinnie, nadal zapalamy świeczki, a nie lampki, dzielimy opłatkiem, śpiewamy kolędy, choć mniej ludny już ten stół… Takie właśnie jest dla mnie święto Bożego Narodzenia.
    Gabuniu – życzę Ci samych najpiękniejszych, magicznych i pachnących choinką chwil w rodzinnym gronie. Zdrowia, spokoju, uśmiechu… i czego tylko sobie zamarzysz :) Wesołych świąt! :)

    • Bardzo ciekawe i tajemnicze są te wszystkie opowieści naszych dziadków z dawnych jeszcze czasów. U nas też jest rodzinnie i wesoło, a od kilku lat towarzyszy nam co roku żywa i pachnąca choinka :)
      Bardzo Ci dziękuję parrafrazo za życzenia :)

      Ściskam Cię ciepło

  8. Gabuniu,
    Niech światło choinki pozwoli odnaleźć właściwą drogę do radości i odpoczynku w rodzinnym gronie wśród dźwięków kolęd, dzwoneczków bombek, wśród zapachów makowców i pierników oraz łańcucha wspomnień.

  9. Ale pomarańcze na szczęście nadal pachną wspaniale. I jest szopka, są kolędy, które o tym cudzie Bożego Narodzenia nie pozwalają zapomnieć. I są bliscy, którzy na ten czas zwalniają tempo życia i są z nami.Dlatego tak bardzo nadchodzące dni mnie cieszą. Serdecznie pozdrawiam

    • I właśnie dlatego tak kocham Święta Bożego Narodzenia, bo jest właśnie tak jak piszesz Ewo, bajkowo i magicznie. Szkoda tylko, że nie da się tej całej atmosfery świątecznej zatrzymać na dłużej, i że coraz mniej mamy tego białego puchu, który tak dodaje im uroku.

      Ściskam Cię ciepło :)

  10. Agnieszko, myślę, że dla wielu ludzi, niezależnie od wiary, święta są okresem wyjątkowym. Nawet jeśli ktoś nie jest bardzo religijny, to został wychowany w określonej tradycji, która, jak twierdzą kulturoznawcy stała się częścią naszej kultury.
    Często słyszę takie piętnowanie kolejek, pośpiechu, pędu za prezentami – zgoda, czasami tak to wygląda, ale z drugiej strony, trudno zrobić małe zakupy jednorazowo dla dużej rodziny, pracując jednocześnie itd.
    Nawet gdy prezenty zrobimy samodzielnie, nie uniknie sie skomasowanych zakupów, gdy chcemy mieć wszystko świeże.
    Dla mnie święta to czas wyciszenia, spotkań rodzinnych, smakołyków, które w każdym domu są inne, spacerów itd.
    A nerwówka? To też zależy od nas samych, wszystko można zaplanować, rozdzielić obowiązki – a nawet jeśli nie, to świat sie nie zawali, gdy w święta będą brudne okna lub jedna potrawa mniej. Liczy się to, co mamy w głowie i w sercu i sama staram sie nastawić pozytywnie. Jak powiedział dziś proboszcz na naszych jasełkach – miejmy zawsze ręce otwarte dla tych, których chcemy objąć, przytulić, pocieszyć – bo o tym czy ręce służą do bójki czy to przytulania decydujemy my sami…
    Dlatego ja dziś przytulam Cię mocno, aby te święta były dla Ciebie czasem wyjątkowym, a o tych, którzy wolą Kanary od naszej swojskiej choinki, nie musimy sie martwić, prawda?
    Buziaki :-)

    • Myślę podobnie jak Ty Asiu i widzę to sama po sobie, że takie rozsądne i dojrzałe podejście do życia się nabywa z wiekiem. Kiedyś atmosfera przed Świętami była u nas bardziej nerwowa i napięta. Teraz z biegiem lat nasze podejście do przygotowań się zmienia. I jest tak jak mówisz, jak się nie umyje okien, czy nie wypierze firan to świat się nie zawali, przecież można to zrobić po Świętach. Myślę też, że faktycznie ta przedświąteczna atmosfera z nutką zdenerwowania i pośpiech związany z zakupami ma swój urok ;)

      Również otwieram ręce i ramiona swe i przytulam Cię Asiu ciepło, a Ci co to są na Kanarach niech żałują, że ominie ich cała ta niezwykła i wyjątkowa świąteczna atmosfera ;)

  11. Ateistą stałem się kilka lat po ślubie kościelnym. Chyba zaważyło to pchanie się Kościoła Katolickiego do polityki. Dopiero kilkanaście lat temu – gdy zacząłem zgłębiać metafizykę kwantową – przekonałem się o istnieniu sił wyższych, których człowiek nie potrafi objąć rozumem. Jestem, i chyba już pozostanę agnostykiem, wierzącym w Boga, który jednak ma inną postać niż ta wpajana w kościołach całego świata.
    A wigilie? No cóż, obchodzę uroczyście wszystkie, chociaż coraz bardziej to jest tylko miła i urocza tradycja łącząca bliskich sobie. Jedną z takich wigilii opisałem np. tutaj:
    http://anzai.blog.onet.pl/2009/12/24/ten-jeden-magiczny-dzien/
    Życzę szczęśliwych Świąt i powrotu do zdrowia.

    • Dziękuję Ci Andrzeju za szczery komentarz. Mój 20 letni syn jak twierdzi jest agnostykiem i też Święta traktuje jako miłą i rodzinną tradycję, ale myślę, że każdy tak właśnie podchodzi do Świąt Bożego Narodzenia, bo faktycznie są one takie wyjątkowe, miłe, magiczne. Natomiast nie do końca umiem zaakceptować to w jaki sposób mój syn myśli o Bogu, bo sama jestem mocno wierząca. Kiedyś ta moja wiara była słaba, byłam zła, rozgoryczona, że Bóg zesłał mi to cierpienie i choroby, ale z czasem zrozumiałam dlaczego tak jest. Jestem z natury niedowiarkiem, coś jak niewierny Tomasz, bardzo ostrożnie podchodzę do życia. Bóg w ostatnim czasie dał mi dużo znaków czym przekonał mnie o swoim istnieniu. Przeżyłam wiele i widziałam wiele, dużo zrozumiałam i dużo do mnie dotarło. Ostatnio też chodzę na msze uzdrawiająco, oczyszczające, które są wyjątkowe.

      Pozdrawiam Cię serdecznie :)

  12. Dziękuję za życzenia, odwzajemniam szczerze.
    Wierzę, podobnie jak Ty. Święta Bożego Narodzenia zaś, od najmłodszych lat, wiążą się z czymś najpiękniejszym. W domu rodzinnym, na wsi, bogactwa nie było. Czasy rządów Gomułki nie były dobre dla rolników. Ale nie o bogactwo chodziło. Atmosfera była ważna. Zawsze mieliśmy żywą, pachnącą choinkę. Karpie, pomimo, że było o nie trudno, pyszne mamine wypieki, mnóstwo smakołyków, niedostępnych na co dzień. No i prezenty. Przyjeżdżał dziadek z gór, a śpiewane kolędy brzmią mi w uszach, do dziś, niebiańską nutą. Pasterka, w mroźną zimową noc, z niebem pełnym gwiazd. Do kościoła szliśmy 2 kilometry.
    W moim domu jest prawie tak samo jak u rodziców. Staram się pielęgnować to co z niego wyniosłam. Moje dzieci również przywiązują dużą wagę do celebrowania Bożego Narodzenia.
    Rozmarzyłam się, bo taki nastrój spowodował Twój tekst. Aktualny i na czasie.
    Pozdrawiam serdecznie Gabuniu:)

    • Cieszę się Elu, że mój wpis Bożonarodzeniowy wywołał w Tobie tyle miłych wspomnień, a jednocześnie chciałam Ci podziękować, że się nimi ze mną tu podzieliłaś, pięknie to opisałaś :) A górale to silni ludzie i mają głosy jak dzwon, więc mogę sobie tylko wyobrazić jak melodyjnie i donośnie brzmiało to Wasze wspólne kolędowanie :) Każdy z nas wyniósł jakąś tradycję ze swojego domu rodzinnego, ale niestety nie wszyscy ją dalej przekazują, dlatego składam wielki ukłon w Twoją stronę za to, że udało Ci się utrzymać ten wyjątkowy nastrój i magię Świąt w swoim domu, a tym samym, że zaszczepiłaś to również w swoich dzieciach, bo nie wszystkim rodzicom się to udaje.

      Pozdrawiam Cię Elu serdecznie i jeszcze raz życzę Ci wszystkiego co najlepsze podczas rodzinnego przeżywania narodzenia Jezusa i w nadchodzącym Nowym Roku :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.