Co słychać u naszego podopiecznego contra – podziękowania od Lakusia :)

I tak na samym początku chcieliśmy wraz z psiakiem z całego serca  serdecznie podziękować wszystkim darczyńcom za ich dobrotliwość oraz czytelnikom, którzy poprzez swoje życzliwe i serdeczne komentarze dali nam ogromną siłę do działania i przywrócili wiarę w człowieka. Jesteśmy niezmiernie wzruszeni Waszą reakcją, nie spodziewaliśmy się, że jest tylu ludzi dobrej woli, którzy tak bardzo kochają psy i nie jest im obojętny ich los.

http://www.dreamstime.com/royalty-free-stock-images-white-paw-print-heart-letter-i-image24184439Chciałabym również bardzo podziękować redakcji ONETU, który udostępnił ten wpis na swojej głównej stronie, dzięki temu nasz apel z prośbą o pomoc finansową  oraz historię tego biednego i skrajnie wycieńczonego psiaka mogło przeczytać wielu ludzi.
Z tego miejsca chciałam też zapewnić wszystkich ofiarodawców, że wpłacone pieniądze zostały odłożone i będą wykorzystywane tylko i wyłącznie na wszelkie potrzeby Lakiego.
Bardzo zależy nam na tym byśmy mogli zapewnić mu spokojną i godną starość. Ponieważ do tej pory nie znalazł się właściciel, w związku z tym przyjęliśmy psiaka do naszej rodziny i poczuwamy się do odpowiedzialności za jego życie i zdrowie.
Bardzo chcemy by u nas został, lecz cały czas mam na uwadze fakt, iż przede mną poważny zabieg chirurgiczny i tak na prawdę czas pokaże co będzie dalej.

Oczywiście ZAPRASZAM wszystkich na mój Fanpage FB, (z Waszej lewej strony jest odnośnik) tam co jakiś czas zamieszczam nowe informacje dotyczące Lakiego :)
A dla tych, którzy z jakichś względów nie odwiedzają FB mam dawkę informacji tutaj ;)
Dokładnie dziś mija miesiąc jak nasz nowy domownik u nas zagościł, myślę, że nas polubił, bo cały czas podkulony wcześniej ogonek, teraz na nasz widok merda pięknie we wszystkie strony. Poza tym chętnie do nas podchodzi na mizianie i głaskanie :)
Byliśmy ostatnio u weterynarza i pani Agnieszka po przebadaniu psa potwierdziła, że jest on staruszkiem i daje mu tak około 13 lat. Waga póki co stoi w miejscu, ciężko będzie, żeby Laki przytył, bo jest dużym psem, który niestety jest mocno wychudzony i wyniszczony :( Będziemy się jednak starać na tyle na ile damy radę, by doprowadzić go do możliwie jak najlepszego stanu. Jego stawy biodrowe są w nie najlepszej kondycji, ciężko mu siadać, chodzić, niestety poprawa jest minimalna, ale dostał teraz mocniejsze i lepsze leczenie, które mam nadzieję, chociaż trochę załagodzi jego dolegliwości, poza tym został ponownie odrobaczony. Szczepienie i kontrolne badania (poprzednie próby wątrobowe wyszły podwyższone) będziemy mu robić gdzieś za miesiąc, by Laki się jeszcze bardziej wzmocnił. Kupiliśmy mu 12 kilogramowy worek lepszej karmy, obróżkę i bramkę na schody, bo go kusiło wychodzenie na górę, a ze względu na te jego biedne łapy nie chcieliśmy by mu się coś stało, tak że mam nadzieję iż jest u nas szczęśliwy.
A jeszcze Wam powiem, że udało się mężowi wreszcie wykąpać naszego kochanego brudaska. Jak na pierwszy raz był nawet dość spokojny, ale za to jaki czysty, no nie ten pies :)

20170125_224301 20170126_102737

 20170131_175104 20170129_135900O tym, że zżyliśmy się bardzo z Lakim przekonaliśmy się w poniedziałek. Był późny wieczór, psy jak zwykle dostały kolację, przy czym po krótkim czasie wypuściłam je na pole, by jak zawsze załatwiły się przed nocą, Po około 15 minutach zaczęłam wołać je do domu. Szilka przyszła od razu, natomiast Lakiego nie było przez dłuższą chwilę, Zaniepokoiłam się i wyszłam sprawdzić na pole co się stało, nagle zobaczyłam, że brama wjazdowa jest otwarta, zamarłam, krzyknęłam do męża, że Laki uciekł. Mąż powiedział, że musiała się przyciąć jak ją zamykał, gdy wrócił do domu. Nie zastanawiając się ani chwili wziął szybko latarkę i postanowił najpierw iść szukać psinkę pieszo, a nie było to proste, bo mieszkamy w zalesionej okolicy. Po mniej więcej pół godziny wrócił zmartwiony i powiedział, że teraz pojeździ samochodem, może go gdzieś wypatrzy. A ja ze względu na swoją kontuzjowaną stopę ( w niedziele się wywróciłam i kolejny raz przykręciłam stopę ) siedziałam w domu. Byłam zrozpaczona i zalana łzami, Nie wyobrażałam sobie, żeby miało już nie być Lakusia z nami :(  Miałam wyrzuty sumienia, że nie sprawdziłam, czy wszystko jest pozamykane, ale nie przypuszczałam, że brama się nie zamknęła, wcześniej się to nie zdarzało.
Mąż ciągle nie wracał, a ja co po chwilę dzwoniłam do niego by spytać, czy znalazł Psa. W końcu nie wytrzymałam, postanowiłam się ubrać i jeszcze raz przejść wzdłuż lasu. Byłam tak zdenerwowana, że nawet nie zwracałam uwagi na swoją stopę. Idąc cały czas prosiłam Pana Boga i Św. Antoniego o pomoc w znalezieniu psiaka. Wtedy zrozumiałam co czują ludzie, którym zaginie ich psi przyjaciel, to jest żal po prostu nie do opisania. Nagle spojrzałam przed siebie i zobaczyłam tą kochaną mordkę, która zmierzała w moim kierunku. Moja radość nie miała końca, gdy podszedł do mnie mocno go przytuliłam. Liczyło się tylko tu i teraz. Po chwili zadzwoniłam do męża, że nasz wędrownik się znalazł, Św. Antoni po raz kolejny mnie wysłuchał. Radości nie było końca, szukaliśmy naszej zguby przez około półtorej godziny, a jakby trzeba było to i całą noc byśmy poświęcili, dopóki by się nie znalazł. Teraz dwa razy sprawdzam, czy furtka i brama są zamknięte, zanim wypuszczę Lakusia na pole, o naszą sunię się nie martwię tak bardzo, bo ona gdy sobie wyjdzie na zewnątrz na pobliska łąkę, to zaraz grzecznie wraca. Zrozumieliśmy, że kochamy tego naszego dziadzia i nikomu go nie oddamy :)
Po tej całej przygodzie zastanawialiśmy się, czy Laki tak krążył w koło, czy wróciłby do nas, czy może cały czas szuka swojego poprzedniego domu, jedno wiemy na pewno, że musimy na niego bardzo uważać i pilnować jak oka w głowie.

20170126_104002 kopia

W dalszym ciągu zbieramy na Lakusia, więc jeśli ktoś miałby życzenie, by wpłacić choćby złotówkę, podaję dane do przelewu:  Agnieszka, Kraków, Eurobank S.A. 
nr konta: 72 1470 0002 2836 6207 1000 0001  z dopiskiem DLA LAKIEGO

The following two tabs change content below.

20 Komentarze

    • Tak historia jest na prawdę wyjątkowa, to jest nasza pierwsza taka sytuacja, życie daje nam ciągle nowe wyzwania i dzięki temu jesteśmy bogatsi o nowe wrażenia i doświadczenia :)

      Pozdrawiam

  1. pies, tak jak człowiek, każdy ma swoją historię. świat wydaje się nieco jaśniejszy kiedy czyta się, że wciąż są ludzie tacy jak Ty.

    • Tak masz rację, każdy ma swoją historię, tylko pies niestety nam jej nie opowie, a szkoda, bo może wszystko stałoby się prostsze nawet pomoc.

  2. Świetnie że wam się z Lakim układa i się dogadujecie :) Na pewno znalazł u was cudowny dom i zarówno wy jak i on macie szczęście że na siebie trafiliście :)
    13 lat to faktycznie dużo, ale spędzicie razem na pewno wiele miłych chwil, a to najważniejsze :)
    Ja niestety mieszkam w bloku i pracuję tak że nie mogę sobie pozwolić na psa, ale za to mam kotkę ^^ :D

    • No tak pies jest bardziej absorbujący, więc biorąc pod uwagę Twoją sytuację, to dobrze, że tak odpowiedzialnie podchodzisz do tematu, a kotka w tym przypadku jest dobrym rozwiązaniem :)

      Pozdrawiam

  3. Miło czytać kolejne wiadomości o Lakusiu. Wyobrażam sobie co musieliście przejść, gdy Laki wybrał się na kontrolowany spacerek. Tym bardziej, że nie dowidzi i nie słyszy.. Ale na szczęście wrócił. To staruszek, zatem stawy jak i u ludzi gorzej pracują, stan zapalny daje się we znaki, ale Laki daje radę. Bo ma Was :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    • Oj wierz mi, było nerwowo bardzo. Z tymi stawami będzie ciężko, ale póki co leczymy cały czas, więc może akurat uda się je utrzymać w tej kondycji, byleby tylko nie było gorzej.

      Trzymaj się i dzięki za wszystko :)
      Buziaki

  4. Kochana, mój pies ma szesnasty rok, a lekarka twierdzi, że nie odejdzie tak szybko mimo chorby. Lakuś też wyglądać będzie dobrze, tylko wymaga to dłuższego czasu. Twoje dobre serce ujęło mnie. Jesteś wspaniała!
    Sedreczności.

    • A tak pamiętam z Twojego poprzedniego komentarza i faktycznie jest poważnie schorowany, ale pocieszyłaś mnie, bo to oznacza, że Laki ma szansę jeszcze na dłuższe życie, mam nadzieję, że uda nam się go wyprowadzić z tego wychudzenia i że nie siądą mu te stawy całkiem. Wymiziaj to swoje psie szczęście od nas :)

      Pozdrawiam serdecznie

  5. Gabuniu, nie wybieraliście tego psa, pojawił się w Waszej rodzinie niespodziewanie. Chociaż nie jest dzieckiem, może wnieść dużo radości do Waszego domu. 13 lat dla psa, to wiek, podeszły ale przecież nie myśli się o rozstaniu ani śmierci, kiedy ktoś dopiero został członkiem rodziny i przeorganizował Wasze życie całkowicie. Z Twoich pełnych euforii wpisów można wyczytać, że nowe żywe stworzenie jest dla Was ważne i dbacie o Lakiego z pełnym poświęceniem. Człowiek jest silny, zwłaszcza kobiety, same nie wiedzą ile energii w nich drzemie, kiedy trzeba, mimo dolegliwości, działają na pełnych obrotach. Ty Gabuniu jesteś tego przykładem.
    Dziękuję za dane do przelewu.
    Pozdrawiam serdecznie Gabuniu:)

    • Masz rację Elu, my nie myślimy o tym najgorszym, ale o tej pozytywnej stronie, że Lakuś się odżywi, nabierze sił i będzie nas cieszył swoją obecnością jeszcze przez dłuższy czas, mam tylko nadzieję, że te jego biedne stawy nie odmówią mu posłuszeństwa. Faktycznie jestem silna i przy tym uparta, dlatego jak sobie coś postanowię, to nie ma zmiłuj, dlatego osiągnęłam w swoim życiu na prawdę sporo :) mąż mówi, że syn jest uparty po mnie, może faktycznie było to czasem męczące, ale przynajmniej jestem pewna, że nie da sobie w kaszę dmuchać.

      ściskam ciepło Elu :)

  6. Żal bierze, gdy patrzę na tego nieboraka. Sporo Wam napędził strachu, ale św.Antoni jak zwykle pomógł. Trzymam kciuki, aby żył w lepszej kondycji jak najdłużej.
    Podziękowania i podziw należą się Wam, kochani :-)
    Buziaki dla Ciebie Agnieszko i mordeczka dla Lakiego ;-)

    • Oj żebyś wiedziała Asiu, że napędził nam nasz wędrowiec strachu, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło, nawet nie chcę myśleć o tym czarnym scenariuszu. A kondycja mam nadzieję, że się będzie poprawiać i nasza psinka uraczy nas swoją obecnością jeszcze przez dłuższy czas, bo ja bardzo szybko przywiązuję się do wszystkiego i potem bardzo przeżywam stratę bądź rozstanie.

      Trzymaj się Asiu, pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz na „~jotkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.