Przepadłam w realu …..

Witajcie
Hej moi kochani, mam nadzieję, że mnie nie zapomnieliście ;) Tak dawno mnie tu nie było, że nawet nie wiem od czego zacząć, ale  na pewno będzie trochę fotek i wspomnień ;)
To może od początku …
Chciałam Was przeprosić, że tak zniknęłam w zasadzie bez słowa. Codziennie się zabierałam, że usiądę i coś napiszę, ale życie i okres letni tak mnie porwały w swoje szpony, że nijak było się z nich wyrwać :) i tak przeszły 2 miesiące, a w zasadzie 2 i pół .

No więc, jestem, żyję, a mam się jako tako, czyli średnio na jeża.
Po zabiegu jeszcze długo chodziłam do kontroli, rany się trudno goiły, raz było lepiej, a raz gorzej. Miałam ich kilka, obecnie pozostała mi jeszcze jedna nie do końca zagojona, po stomii.  Tak krótko wyjaśnię, że udało mi się pozbyć worka, hip hip hura ;) komfort życia bez porównania, niestety przepukliny nie zoperowano ze względu na zbyt duże ryzyko powikłań i dość zły stan moich jelit. Jeśli brzuch mi się całkiem zagoi będę konsultować się w sprawie przepukliny, ale myślę, że  raczej kolejna czyli 5 operacja w moim przypadku nie będzie wskazana. No cóż, póki co o tym nie myślę, chociaż nie ukrywam, że dodatkowo mam duże utrudnienia w codziennych zajęciach domowych.
Operacja trwała 6 godzin, po zabiegu trafiłam na intensywną terapię gdzie dochodziłam do siebie przez 3 tygodnie. Miałam tam bardzo dobrą i fachową opiekę.

W sumie udało mi się w miarę szybko dojść do siebie i zrealizować swoje postanowienie, pamiętacie? Pisałam przed zabiegiem, że dokładnie w Dzień Matki mam wykupiony koncert Piotra Rubika. Byłam i bardzo mi się podobało, polecam, jego muzyka na żywo to miód dla moich uszu :)

DSC04789 kopia DSC04793 kopia

DSC04836 kopia

Jest u mnie ostatnio intensywnie, w między czasie byłam na Komunii u koleżanki, gdzie jestem chrzestną jej syna. Przyjęcie było udane, miło spędziliśmy majową niedzielę :)

20170521_153447

A tutaj moja latorośl skończyła „oczko” ;) czyli można by rzec, że wszedł pełną gębą w dorosłość, a tak pysznie to uczciliśmy :)

20170604_182406

Kolejny temat, o którym chciałam wspomnieć, a był już szerzej opisywany u mnie, to nasz znajdek Laki. Jest z nami cały czas już od prawie pół roku. Udało mu się przytyć 3 kg, dzięki czemu jego mięśnie się wzmocniły i wydaje mi się jakby lepiej trzymał się na tych tylnych łapach. Niestety stan jego kręgosłupa się nie poprawił i zwyrodnienie jest dość duże. Od dłuższego czasu pojawił się poważny problem, z którym sobie nie radzimy. Otóż Laki załatwia się w domu. Potrafi chodzić po polu i wejść do domu na chwilę i zrobi kupę, nie mówiąc już o tym, że cały czas sika. Po prostu chodzi i mocz się z niego leje, w ciągu 5 minut zasikuje nam całe mieszkanie, a smród przy tym jest straszny taki dziwny jakby zrobił kupę :( Nie nadążamy z myciem podłóg, tym bardziej, że mąż pracuje, a ja jestem cały czas mocno osłabiona, a Lakuś ma manię cały czas chodzić, a mało leżeć, dlatego dodatkowo męczy łapy. Badaliśmy mu mocz i jest w porządku z nerkami też. Pani weterynarz powiedziała, że zwyrodnienie kręgosłupa i starość doprowadziły do tego, że zwieracze odmówiły posłuszeństwa. W związku z tym, że jest lato i ciepło, wydzieliliśmy mu kawałek altany i tam sobie siedzi, wypuszczamy go na ogród i staramy się nie wpuszczać do domu. Przydałby nam się kojec z budą, ale to duży wydatek, a nie wiadomo jak długo by był potrzebny. Powiem wam, że serce mi się kraje i nie wiem co robić. Najgorsze będzie jak przyjdzie jesień i zima. Kochamy tego psiaka i jesteśmy rozdarci :( On się lubi przytulać i chyba jest mu u nas dobrze, bo od jakiegoś czasu w ogóle nie chce wyjść za bramkę, może być wszystko otwarte i już nie ucieka, a jak go kiedyś mąż zawołał to przeszedł kawałek za ogrodzeniem i zaraz się wrócił z powrotem :)
Jedno co ma jeszcze złe, to jest tak przepadlisty za jedzeniem, że jak przychodzi ktoś z dziećmi, a one coś jedzą, to musimy uważać, bo wyrywa zębami jedzenie z ręki. Sami widzicie, że nie mamy łatwo, nasza sunia ma prawie 10 lat (skończy w październiku) i nie mamy z nią większych problemów. Laki jest mocno zaniedbany i skrzywdzony przez los, ktoś go okrutnie potraktował. Nie udała się ta starość Panu Bogu, tak i u ludzi jak i u zwierząt.   Ech, czy to życie musi być takie skomplikowane? Na koniec tego wątku mam jeszcze takie skromne pytanie.
Mianowicie, gdyby ktoś z Was miał pożyczyć lub odstąpić za niewielką opłatą kojec z budą, to bylibyśmy bardzo wdzięczni :)

20170609_182701 20170609_182749

Żeby nie było za dużo na jeden raz, to w następnym wpisie przedstawię Wam nasze wariacje ogrodnicze ;)

Chciałam też z tego miejsca gorąco przeprosić wszystkich moich zaprzyjaźnionych bloggerów za brak odwiedzin, ale sami rozumiecie i mam nadzieję, że mi wybaczycie :) Ściskam Was ciepło  :)

The following two tabs change content below.

34 Komentarze

  1. Witam Gabuniu po również dość długiej przerwie. Cieszę się, że u Ciebie wszystko idzie ku dobremu bo martwiłam się troszkę. Uściski przesyłam.

  2. Pani Agnieszko, wszystkiego dobrego! Myślę o Pani, zawsze z sympatią.
    W kwestii Lakiego: ile kosztuje taki kojec z budą. PROSZĘ ŚMIAŁO NAPISAĆ. Sama się na to nie porwę, ale jestem pewna, że wspólnymi siłami, cała brać Pani fanów pomoże tak jak wtedy, gdy zbieraliśmy na wzmocnienie Lakiego. A może znowu Onet wrzuciłby na pierwszą stronę nowe wieści o Lakim i jego potrzebach?

    • Witam pani Aneto :) miło mi bardzo czytać tak serdeczne i pokrzepiające słowa. Nie chcę naciągać państwa na koszty, jest mi najzwyczajniej w świecie bardzo głupio, bo to my przygarnęliśmy Lakiego i to nasz obowiązek, który niestety momentami nas przerasta. Sprawy mają się tak, otóż patrzyliśmy na kojce na Allegro i OLX i koszt jest spory, bo potrzebny jest taki dla dużego psa i on kosztuje około 1000 zł, a do tego buda ocieplana tak mniej więcej 500 zł :( może faktycznie z pomocą Onetu udałoby się uzbierać. Bardo dziękuję za podpowiedź, chociaż nie ukrywam, że głupio mi tak prosić. Jak tylko znajdę chwilę, to postaram się napisać taki osobny post i wtedy poproszę Onet żeby go rozważył ;)

      Ściskam panią bardzo ciepło i serdecznie dziękuję za okazane serce i zainteresowanie :)

        • Hmmm … w zasadzie ciężko powiedzieć, bo i kojec i buda potrzebna :( kojec bo trzeba go zamykać i buda, że jak jest chłodniej, czy w nocy żeby sobie do niej wszedł. Ciężka sprawa, coś musimy pomyśleć. Póki co ten kont w altanie jest w porządku, bo jest ciepło jeszcze na polu.

          • Pani Agnieszko, serdecznie proszę o post o Lakim. Jak się miewa, w jakim jest stanie itp. Normalnie i wprost proszę napisać ile kosztuje buda. Sama nie ufunduję, ale mam nadzieję/jestem przekonana, że wspólnymi siłami zbierzemy na budę.

            • Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale ostatnio bardzo rzadko tu zaglądam. Myślę, że jak jesienna plucha na dobre u nas zagości będę tu częściej bywać. Prawdę mówiąc sprawa z Lakim mocno się skomplikowała i nie wiemy do końca co zrobić. Więcej informacji postaram się jak najszybciej przesłać pani na maila. Bardzo dziękuję za wsparcie i zaangażowanie.

              Pozdrawiam serdecznie :)

  3. Gabuniu, bardzo się cieszę, że napisałas notkę, bo i martwiłam sie, i mi Ciebie brakowało. Dobrze, że po trudach szpitala jest lepiej, brak stomii to chyba dobra rzecz, przynajmniej mój tata ( a miał tylko 4 miesiące) tak mówi:). Atrakcji jak widac sporo, życzenia najlepsze dla syna, a dla Lakiego..cóż, dobrze, że Was ma.

    • Bardzo dziękuję Aniu za troskę i miłe słowa. Dobrze, że szpitalne perypetie mam już za sobą, ale ta przepuklina mi mocno daje we znaki i nie wiem, czy jednak jeszcze nie będę musiała coś z tym zrobić, a Twój tata miał szczęście, że miał stomię tylko przez 4 miesiące, bo ja miałam półtorej roku i zapowiadało się już na stałe. Dziękuję za życzenia w imieniu syna :)

      Ściskam ciepło

  4. Dzień dobry Agnieszko. Cieszę się że wracasz do zdrowia i czerpiesz lato garściami. Widzę, że Zwierzyniec rośnie, a i Młodemu przybył kolejny roczek (sto lat,sto lat), dobrze że my młodniejemy. Radosnych letnich dni i czekam na kolejne wpisy.

    • Czerpie, czerpie Edytko, bo to moja ulubiona pora roku, szkoda tylko, że jakoś tak nie jest ono do końca w pełni jak na niego przystało ;) Nasze dzieci się starzeją, my młodniejemy, cóż taka kolej rzeczy :)

      Pozdrawiam Cię ciepło

  5. Ja też zniknęłam na jakiś czas. Ani nie pisałam, ani nie czytałam. Cieszę się że wróciłaś, bo już zaczynałam się martwić, że coś się stało.
    Te torty wyglądają przepysznie :) Aż mi Pani apetytu narobiła ^^
    Dużo zdrówka życzę Gabuniu
    Pozdrawiam Si

    • Witaj Si :)
      Najczęściej w okresie letnim bloggerzy piszą rzadziej, bo w świecie realnym jest mnóstwo innych zajęć do zrobienia, a to urlop, wakacje, działka, dom itp.
      Torty faktycznie były pyszne, też bym sobie taki kawałeczek zjadła ;)

      Pozdrawiam Cię ciepło

  6. Cieszę się, Gabuniu, że coraz lepiej z Twoim zdrowiem. Pamiętasz co obiecałaś? Obiecałaś napić się ze mną… Już wkrótce?

    • O rany Boja powiem Ci wstyd się przyznać, ale jakoś mi to umknęło ;) A tak reasumując to z moim zdrowiem jest lepiej, nie mówić :) ważne, ale ważne, że jest jak jest, bo mogłoby wcale nie być.

  7. Odpoczywaj, nie przemęczaj się i dbaj o siebie. Ściskam Cię ciepło.
    Twój syn to już dorosły facet, gratuluję.
    Laki musi mieć wsparcie tych, którzy tu komentują. Miano bloger zobowiązuje do pomocy. Bo jak nie my, to kto?
    Zasyłam serdeczności

    • Dziękuję Ci Ultro za słowa wsparcia są one faktycznie potrzebne i nam i Lakiemu. Z tym odpoczynkiem to już jest gorzej, bo niestety przypływ obowiązków jest duży, ale jak mam zajęcie, to nie mam czasu myśleć o chorobie ;)

      Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)

  8. Witaj Gabuniu. Każdego dnia śledziłam Twoją stronę i czekałam na nowe informacje, bo przecież zostawiłaś nas (Twoich czytelników) w chwili, kiedy czekała Cię poważna operacja. Sama rozumiesz, że myśli nasze krążyły wokół jednego tematu. Dobrze, że odezwałaś się i podzieliłaś przeżyciami ostatnich miesięcy. Dzięki Bogu u Ciebie dobrze. Chodzi mi przede wszystkim o zdrowie. Myślę, że zrobiłaś ogromny krok do przodu i teraz może być tylko lepiej. Jesteś wielka, pokonujesz przeszkody i zawsze stajesz w pionie, gotowa do kolejnych wyzwań. Stanowisz dobry wzorzec dla malkontentów i niedowiarków, którzy nie rozumieją, że większość spraw nas dotyczących trzymamy w własnych rękach. Tylko dzięki podjętym przez nas wyborom możemy zmieniać siebie i swoje życie. Do odważnych należy świat. Trzeba działać, chociaż niektóre decyzje mogą decydować o naszym ,,być albo nie być”, warto je podejmować.
    Ciesze się Gabuniu, że Cię poznałam. Jestem o pokolenie starsza, ale nieprzerwanie czerpię z Twojej mądrości, odwagi i radości życia.
    Zdrowiej szybko, bliscy i lato zapewne w tym Ci pomogą.
    Serdeczne życzenia dla syna z okazji 21 urodzin.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Witaj Elu, serce mi rośnie, gdy czytam tyle ciepłych słów od Ciebie, nawet nie wiesz jak one stawiają mnie na nogi w chwilach zwątpienia. Cieszę się, że mogę być poniekąd motywacją dla innych, bo to oznacza, że te moje zmagania z chorobami i życiem nie idą tak całkiem na marne. Wydaje mi się jednak, że wciąż za mało się staram działać w swoim ograniczonym i smutnym życiu, powinnam się bardziej wziąć za siebie. Myślałam o jakimś kursie ciekawym, czy zajęciu, z którego miałabym satysfakcję i dodatkowego grosza, a i do ludzi bym wyszła, bo w tym domu to dzikusek się ze mnie zrobi ;)
      Masz rację Elu nasz los jest tak na prawdę w naszych rękach i jako osoba bardzo wierząca mogę napisać, że jeszcze gdy się szczerze poprosi Pana Boga to on nam pomoże przejść go jak najlepiej i bezpiecznie.

      Pozdrawiam ciepło i dziękuję za odwiedziny :)

      • Witaj Gabuniu. Odwiedzam Cię niemal każdego dnia, choć wiem, że nie zamieściłaś kolejnego tekstu na swoim blogu. Chce tu być, śledzić Twoje poczynania i przeczytać, że jest dobrze z zdrowiem przede wszystkim, bo to się liczy w naszym życiu najbardziej. Cóż z pieniędzy, zaszczytów, miru, kiedy ciało cierpi, a w wyniku tego i dusza. Gabuniu napisz chociaż kilka słów jak sobie radzisz, czy wracasz powolutku do formy. Życzę wszystkiego najlepszego, żeby nawet najdrobniejsze troski omijały Cię zawsze.
        Pozdrawiam i ściskam mocno:)

        • Witam Cię Elu bardzo ciepło. Dziękuję za troskę i pamięć :) Powiem Ci szczerze, że się jakoś tak wypaliłam, wena do pisania mnie opuściła, ale za oknem pogoda coraz gorsza, więc może powoli uda mi się z powrotem złapać bakcyla :) tym bardziej, że tematów by mi nie brakowało. Ze zdrowiem w zasadzie w miarę ok. Brzuch mi się zagoił, ale mam niestety problem z przepukliną, która mi się powiększyła i jest mi z tym ciężko, osłabiona jestem cały czas i mam taki totalny tumiwisizm, że do wszystkiego muszę się zmuszać. Ostatnio spotkały nas dość smutne wydarzenia związane z naszymi zwierzakami, więc to mnie dodatkowo rozbiło emocjonalnie. Postaram się w najbliższym czasie napisać coś więcej, bo z biciem serca nadal wchodzę na bloga, gdy widzę, że mam komentarz ;)

          Ściskam serdecznie :)

  9. Uf, dobrze, że jesteś. Szczerze mówiąc trochę się martwiłam.
    Laki ma starość trudną, ale szczęśliwą. Nie mam pomysłu jak pomóc, niestety.
    Pozdrawiam

    • Bardzo dziękuję Andrzeju za odwiedziny, co prawda nie wszystko co było zaplanowane się udało zrobić, ale najważniejsze, że jestem znów w domu i co najważniejsze wśród żywych ;)

      Pozdrawiam

  10. Witaj Gabuniu. Miło Cię znów widzieć i tu na blogu. Cieszę się, że jesteś.
    Co do problemów z nietrzymaniem moczu u waszego Lakusia, to mnie zmartwiłaś. Nie udała się ta starość panu Bogu :( SWiem, że są specjalne pieluchy dla psów starszych w różnych rozmiarach. Ale to pewnie spory koszt. Chyba zatem porządna, ocieplana buda byłaby najlepsza. Niestety w tym względzie nie umiem pomóc :( Ale gdybyś potrzebowała jakiejś pomocy, choćby finansowej to powiedz. Choćby parę złotych w miarę skromnych możliwości się znajdzie.
    Ależ Wam Lakuś przybrał :) zupełnie inny pies niż ten biedak chudy i zabiedzony sprzed pół roku.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    • Bardzo Ci dziękuję za wsparcie jakie mi okazujesz zwłaszcza na FB :) Tak wiem, że są takie pieluchy, ale jest pewien problem, bo ich koszt nie jest mały, a on tak dużo sika, że nie nadążalibyśmy ze zmienianiem, poza tym obawiam się, czy on nie będzie targał tego pampersa. Jestem bezsilna :( Zastanawia mnie jedno, że na początku nie sikał tak, potem zaczął kropkować, a teraz po prostu zostawia kałuże. O ile jeszcze ja jakoś to znosiłam, tak pozostała reszta rodziny i odwiedzający nas nie mogą wytrzymać, bo tak jak pisałam w poście ten mocz ma strasznie nieprzyjemny smród, ciężko jest wysiedzieć w domu nie mówiąc już żeby coś jeść. No cóż czas pokaże co będzie dalej. Byłoby fajnie jakby udało nam się sprawić Lakiemu kojec z ciepłą budą.
      Ściskam Cię serdecznie parrafrazo :)

  11. Agnieszko, najważniejsze, że wszystko dobrze i ma się ku lepszemu :-)
    Uprzedzałaś przecież, że masz huk roboty i wizyty u lekarzy.
    Jakbyś mogła jednak choć jedną fotkę lub dwa zdania raz na jakiś czas, żeby człowiek palców nie gryzł, co tam z Tobą.
    Z psem macie faktycznie problem, nie znam nikogo, kto miałby zbędny kojec.
    Gratulacje dla syna, toż to dorosły chłop;-) Jak ten czas leci! Torcik bardzo apetyczny ;-)
    Buziaki dla Ciebie :-)

    • Witaj Asiu bardzo mi miło, że zajrzałaś do mnie :) No tak uprzedzałam, ale nie przypuszczałam, że tak długo nie będę pisać, a im dłużej tym szybciej wychodzę z wprawy i wena mi ucieka. Postaram się Asiu pisać już częściej, bo tematy mi uciekają i brakuje mi tego poniekąd, a i za Wami tęsknię również :) Z Lakim mamy faktycznie poważny problem i coraz częściej się kłócimy z mężem, bo on już nie daje rady, a wszystko się niszczy :( ech biedny psiak, co on jest winny, ale niestety będzie już tylko coraz gorzej.
      Syn rośnie jak na drożdżach, kiedy ten czas tak przeleciał, a torcik był na prawdę pyszny, mamy w Krakowie taką ciekawą cukiernię, o której kiedyś napiszę, mają tam takie inne wyjątkowe smaki, zamawialiśmy już na kilka okazji rodzinnych ;)
      Ściskam Cię Asiu ciepło

Odpowiedz na „~AnetaAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.