Co ten rok mi podarował, a co Nowy 2016 przyniesie …..

Ten rok był dla mnie bardzo intensywny. Mogłabym rzec nawet, że dość dobry, bo czułam się całkiem nieźle i udało nam się dwukrotnie wyjechać na zasłużony urlop, a do tego urodziła się moja najukochańsza siostrzenica. Jednak fakt pogorszenia mojego stanu zdrowia i walka o życie w nadmorskim szpitalu podczas naszego wypoczynku przesłonił wszystko co nas do tej pory spotkało :( i posypałam się niestety.

Póki co cały czas się zbieram. Rana się jeszcze całkowicie nie zagoiła, powoli moja anemia zaczyna się wycofywać. Miałam problem z włosami, które wypadały mi garściami, jakbym była co najmniej po jakiejś chemii, ale na szczęście opanowałam problem i moje kręciołki zaczynają mi odrastać na nowo :) W między czasie staram się ratować moje oczy, które w powikłaniach cukrzycowych niestety się pogorszyły. Mam robione lasery, które powinny spowolnić odklejanie się siatkówki i co za tym idzie ślepotę.
Przede mną ciężki okres, bo 8 stycznia będę miała kolanoskopię (badanie jelit) i wynik pokaże lekarzom, czy jest szansa zlikwidowania stomii i przywrócenia mnie do normalności. Dodatkowo czeka mnie zabieg usunięcia przyczyny powstawania ropni w brzuchu, coś co nadmorscy lekarze powinni zrobić za pierwszym razem, a co schrzanili na samym początku podczas pierwszego zabiegu.
Jeżeli wszystko pójdzie planowo, to wygląda na to, że na przełomie stycznia i lutego czeka mnie czwarta, a zarazem bardzo poważna operacja :( Lekarze uświadamiają mnie, że muszę być przygotowana na wszystko. Nie ukrywam, iż strasznie się boję. To co przeszłam w wakacje w nadmorskim szpitalu nie da się opisać słowami, zastanawiam się często, jakim cudem ja to wszystko zniosłam, przetrwałam. I gdy teraz sobie pomyślę, że mogę przez to wszystko, a może i gorsze przechodzić jeszcze raz, to chciałabym zniknąć, wystrzelić się w kapsule w kosmos, by uciec od tego wszystkiego.

Cały czas tak na prawdę chodzę z bombą zegarową w środku i może ona wybuchnąć w każdej chwili, więc gdybym zniknęła nagle na długo, to nie dlatego, że znudziło mi się pisanie, czy czytanie Waszych blogów, tylko dlatego, że znów mnie coś dopadło :(

Z tego miejsca chciałam Was wszystkich prosić o wszelkie pozytywne fluidy w moim kierunku, by udało się doktorom mnie naprawić i bym mogła wreszcie choć na chwilę odsapnąć od tej złej passy.
Poprzednio mocno mnie wszyscy wspieraliście i udało się, więc teraz wierzę w to, że z Waszą pomocą znów się uda :)

Moi Kochani z całego serca chciałam Wam życzyć, aby ten Nowy 2016 Rok obsypał Was zdrowiem, szczęściem, dużą ilością miłości i życzliwości ze strony otaczających Was ludzi.
Niech spełnią się wszystkie Wasze marzenia i te malutkie i te wielkie. 

Życzę Wam jeszcze samych sukcesów w życiu zawodowym i prywatnym, oraz jak najmniej problemów i trosk :)   
„Do Siego Roku” ……